″Urwane palce lub dłonie, pokiereszowana twarz, utrata słuchu″. Niemiecka prasa o fajerwerkach z Polski | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

"Urwane palce lub dłonie, pokiereszowana twarz, utrata słuchu". Niemiecka prasa o fajerwerkach z Polski

Przed Sylwestrem niemiecka prasa dobitnie ostrzega przed niebezpiecznymi fajerwerkami z Polski. Celnicy przechwytują coraz więcej tego "prywatnego importu". "Ludzie są niepoprawni".

Największy niemiecki tabloid "Bild" pisze o tym, jak niebezpieczne są fajerwerki kupowane w Polsce. ‘Za granicą fajerwerki są tańsze, a zasady sprzedaży liberalniejsze’, cytuje gazeta Alwina Bogana, rzecznika Głównego Urzędu Celnego w Krefeld. 'Więcej huku za mniejsze pieniądze'.

Jak podają władze celne, większość nielegalnych artykułów pirotechnicznych w RFN pochodzi z Polski albo Rosji.

"Urzędników Głównego Urzędu Celnego we Frankfurcie nad Odrą fajerwerki absorbują obecnie w większym stopniu niż narkotyki i papierosy. Jak potwierdza rzecznik urzędu Andreas Behnisch z roku na rok jest coraz gorzej. Od początku grudnia br. celnicy skonfiskowali już pół tony nielegalnych rakiet, rac i wyrzutni. Dwie akcje były szczególnie udane: urzędnicy odkryli za każdym razem ponad 10 tys. fajerwerków", pisze "Bild".

Polen Böller

Przed Sylwestrem celnicy są szczególnie czujni

"Szczególnie niebezpieczne: kuliste bomby z Polski"

Rzecznik frankfurckiego urzędu celnego wyjaśnia, że najniebezpieczniejsze są kuliste bomby, o gruszkowatym kształcie, od 7 do 30 cm wysokie. Są to właściwie profesjonalne artykuły pirotechniczne kategorii IV, które odpala się ze specjalnych moździerzy. „Siła ładunku wybuchowego wystarcza, żeby bomba wyleciała w powietrze na wysokość 120 metrów. Kiedy odpala się ją z ziemi, bomba niekontrolowanym ruchem szuka sobie drogi. Fala uderzeniowa, szczególnie na terenie zabudowanym, może spowodować poważne szkody - ostrzega celnik”.

Inny rodzaj niebezpiecznych fajerwerków to petardy detonujące z szybkością przekraczającą barierę dźwięku, wypełnione innymi jeszcze substancjami chemicznymi. Ich siła uderzeniowa jest jeszcze większa, huk głośniejszy a zagrożenie poważniejsze.

Tanie i niebezpieczne

Pełna drastycznych szczegółów jest relacja zamieszczona na łamach stołecznego dziennika "Berliner Morgenpost".

"Wyrzutnia o nazwie 'Revolution', obiecująca 50 wystrzałów, jeden po drugim, kosztuje w przeliczeniu 6 euro. Petardy 'DumBum' z bardzo silną eksplozją i efektami świetlnymi, z trupią czaszką na opakowaniu - kosztują od jednego do trzech euro" - pisze stołeczna gazeta.

Polen Böller

Sylwestrowa zabawa może mieć tragiczny finał

"W przygranicznych Słubicach fajerwerki sprzedaje się na specjalnych stoiskach i w sklepikach, reklamując je na kolorowych plakatach, czy nawet bezpośrednio z samochodów - po okazyjnych cenach. To przyciąga rzesze niepoprawnych klientów z Niemiec. 'Tak strasznie, jak w tym roku jeszcze nigdy nie było - podkreśla rzecznik frankfurckiego Urzędu Celnego".

Służby graniczne potwierdzają, że oprócz lekkomyślnych dorosłych w sylwestrowe fajerwerki w Polsce zaopatrują się młodociani. „Wiek nabywców rakiet i rac nie interesuje żadnego z polskich handlarzy. Dzień w dzień celnicy i pogranicznicy podczas wyrywkowych kontroli łapią podróżnych wiozących całe ładunki artykułów pirotechnicznych, i to pomimo że od lat służby graniczne uświadamiają, iż wwóz fajerwerków z Europy Wschodniej jest zakazany”.

Fajerwerki w Polsce sprzedaje się cały rok; w Niemczech ich sprzedaż ograniczona jest do trzech dni przed Sylwestrem.

Materiał dowodowy do postępowania karnego

Berlińska gazeta wyjaśnia, że skonfiskowane na granicy artykuły pirotechniczne przechowuje się w dwóch specjalnie zabezpieczonych kontenerach - do czasu, gdy nie unieszkodliwią ich pirotechnicy. 'Współpracujemy ze specjalistyczną firmą, która normalnie zajmuje się rozbrajaniem amunicji wojskowej', wyjaśnia rzecznik frankfurckich celników. Koszty unieszkodliwiania nielegalnych fajerwerków ponoszą ich nabywcy. Najpierw jednak ten okazyjnie nabyty towar służy jako materiał dowodowy w postępowaniu karnym, wdrażanym przeciwko nabywcy pod zarzutem łamania ustawy o ładunkach wybuchowych. Grożą za to kary grzywny wysokości kilkuset euro lub pozbawienia wolności do lat 3.

„Czego wielu nie jest świadomych: od grzywnej w wysokości 90 stawek dziennych delikwenta uważa się za karanego”, pisze „Berliner Morgenpost”.

Fajerwerki z Europy Wschodniej nie mają zazwyczaj wymaganych certyfikatów Federalnego Urzędu Badań Materiałowych (BAM). Znak CE i numer rejestracyjny stanowią informację o tym, że dany artykuł został skontrolowany pod względem bezpieczeństwa. "Ale to nie wystarcza. 'Także polskie fabrykaty BAM już kontrolował', podkreśla Andreas Behnisch, wskazując na szereg wyrzutni z odpowiednim oznakowaniem. Najważniejsze są przy tym poziomy ich niebezpieczeństwa. 'Do kategorii II, z ładunkiem wybuchowym o wadze netto 500 do 600 g, fajerwerk może odpalać każda osoba dorosła. Od kategorii III, zgodnie z niemieckimi przepisami, trzeba mieć odpowiednie zezwolenie. Wszystkie wyższe kategorie mogą być obsługiwane tylko przez odpowiednio wyszkolonych pirotechników. Wyrzutnie, jakie zatrzymano na granicy, miały kategorię III i zawierały prawie kilogram materiału wybuchowego, wyjaśnia gazeta.

Nie dla wszystkich

'To już luksus, kiedy takie oznaczenia w ogóle figurują na opakowaniu. Ale czasami nie ma tam żadnych informacji, ani o niebezpieczeństwie, ani o tym, jaki trzeba zachować odstęp bezpieczeństwa. Ludzie dosłownie kupują kota w worku' - twierdzi celnik. Ze względu na tę właśnie wysoką zawartość materiałów wybuchowych fajerwerki z Europy Wschodniej czy Azji nie są dopuszczone do obrotu w Niemczech, podkreśla.

'Te fajerwerki są niebezpieczne, niedbale wykonane a zawarte w nich przemysłowe materiały wybuchowe mogą spowodować ciężkie obrażenia. Mogą samoistnie detonować już podczas pocierania, wstrząsu lub zawilgocenia.

"Oderwane palce lub dłonie, poraniona twarz, utrata słuchu - oto następstwa stosowania tych fajerwerków.

"Niedawno celnicy zatrzymali młodego kierowcę. Na pytanie, czy przewozi fajerwerki z Polski, chłopak ściągnął rękawiczkę i pokazał dłoń bez dwóch palców. 'Spóźniliście się', powiedział celnikom".

oprac. Małgorzata Matzke