Urodzeni w Donbasie. Czyli gdzie? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Urodzeni w Donbasie. Czyli gdzie?

Paszport samozwańczej Republiki Donieckiej – tego dokumentu nie uznaje nikt, poza Donbasem. Tymczasem zdobywanie ukraińskich papierów to droga przez mękę. Ale dla Ukraińców nie ma rzeczy niemożliwych.

Starcia między prorosyjskimi separatystami i Ukraińcami skomplikowały życie mieszkańcom wschodniej Ukrainy. Donbas – tu około trzech milionów ludzi żyje od roku w szarej strefie. Z prawnego punktu widzenia, gdyż według ukraińskiego ustawodawstwa mieszkańcy samozwańczej Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej to obywatele Ukrainy. Jednakże w obszarze, który nie jest pod kontrolą Kijowia, nie są wystawiane ukraińskie dokumenty, w tym tak istotne, jak paszport czy metryka. Z drugiej strony dokumenty ze stemplem samozwańczej republiki nie są uznawane przez Ukrainę.

Urzędy stanów cywilnych "Republik Ludowych" wprowadziły nowe, własne formularze. – U nas ludzie nie rezygnują ze ślubów – mówi pracownik urzędu stanu cywilnego w Doniecku.

Jednocześnie mężczyzna ostrzega: świadectwa ślubu poza Doniecką Republiką Ludową nie są ważne. Podobnie metryki. Tamtejsze USC mają wprawdzie jeszcze ukraińskie formularze, ale te od października ub. roku przestały obowiązywać nawet na terenach kontrolowanych przez Ukraińców. Fora internetowe pękają od pytań młodych ukraińskich matek: „W jaki sposób mogę zdobyć ukraińską metrykę urodzenia mojego dziecka?”

Bildergalerie Ämter und Behörden auf der Krim Schlangen stehen ist angesagt

Kilometrowe kolejki przed ukraińskimi USC

Luka prawna. Donbascy urzędnicy:dogadamy się z Ukraińcami

Powszechnie krąży opinia, że ukraińskie papiery są łatwe do zdobycia dla mieszkańców stref kontrolowanych przez rosyjskich separatystów. Muszą oni tylko opuścić strefę i zameldować się u jednego z ukraińskich urzędników.

W przypadku metryki urodzenia jest to USC. Jednak już tu zaczynają się schody: aby przekroczyć "granicę" potrzebny jest dokument, coś w rodzaju paszportu, z którym to należy ustawić się w kilometrowej kolejce. To w tym przypadku wyczerpująca, ale nie największa trudność. Jeżeli dziecko urodzi się w szpitalu na terenie kontrolowanym przez separatystów, “ministerstwo zdrowia“ samozwańczej republiki wystawia dokument. Jednak ukraińskie urzędy stanu cywilnego nie uznają go. – Dla wszystkich rodzin z niemowlakami, jakie znam, uzyskanie ukraińskiej metryki to spory problem – mówi młoda ukraińska matka. To samo dotyczy aktu zgonu.

Ministerstwo Sprawiedliwości donieckiego regionu, które znajduje się na terenie kontrolowanym przez Kijów przyznaje: to luka prawna. Instytucja zapewniła Deutsche Welle, że wraz z ukraińskim Ministerstwem Zdrowia będzie poszukiwała rozwiązania tego problemu. Do tego czasu to sąd powinien rozstrzygać w przypadku potencjalnego konfliktu.

Kwitnie nielegalny handel

Ale że życie nie znosi próżni, ludzie szukają innych rozwiązań. W ten sposób trafiają na czarny rynek. – Ukraiński paszport dla mojej szesnastoletniej córki kosztował mnie dwa i pół tysiąca hrywien (400 złotych, red.). Do tej pory nie mogłam z nią wyjechać, aby załatwić ukraińskie papiery, bo nie miałam żadnego dokumentu paszportowego – mówi mieszkanka Doniecka.

Mieszkańcy Donbasu mówią o niebotycznych sumach, których żądają paserzy za paszport lub dowód osobisty; bez ważnego paszportu mają zakaz wjazdu także do sąsiadującej Rosji. Ale jak legalnie zdobyć ukraiński paszport w obszarze będącym poza wpływami Kijowa – tego nie wie większość tubylców. W samozwańczej republice zwolennicy Rosji liczyli na otrzymanie rosyjskich paszportów, ale ponieważ do tego nie doszło, również i im zaleca się podróż po ukraińskie dokumenty.

Popyt wzbudza patologiczną podaż

W ostatnim czasie w dziewięciu ukraińskich powiatach oraz w Kijowie powstały biura, które zajmują się darmowym wystawianiem ukraińskich paszportów mieszkańcom ”strefy konfliktu”. – W samym tylko Kijowie jest ich jedenaście – przekonuje Natalia Schamraij, dyrektorka Urzędu Miejskiego w Kijowie. – W stolicy nie ma z tym żadnych problemów. Również gigantyczne kolejki, które ustawiały się jeszcze jesienią, należą do przeszłości – zapewnia urzędniczka.– Dochodzą nas słuchy od mieszkańców Donbasu o niebotycznych kwotach płaconych za paszport na czarnym rynku. Tymczasem, jak dodaje, wystawanie paszportów jest bezpłatne. Jej zdaniem zgłaszanie popytu na czarnym rynku wspiera korupcję.

Irina Kuprijanova, Agnieszka Rycicka

Redakcja poleca