Uniki Kohla przed płaceniem odszkodowań wojennych | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 21.02.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Uniki Kohla przed płaceniem odszkodowań wojennych

„Der Spiegel“ donosi, że były kanclerz Helmuth Kohl przyłożył rękę do tego, aby zjednoczone Niemcy nie musiały płacić odszkodowań wojennych. „Der Spiegel” przeanalizował dokumenty, które są tego dowodem.

Helmut Kohl und Hans-Dietrich Genscher in Bonn 1991

Helmut Kohl z Hansem-Dietrichem Genscherem w Bonn 1991

„Der Spiegel” donosi w najnowszym wydaniu (21.01) o sztuczkach, do jakich w 1990 roku uciekał się kanclerz Helmut Kohl i jego rząd, aby ponownie zjednoczone Niemcy uniknęły płacenia odszkodowań wojennych.

Takim wybiegiem było niedopuszczenie Grecji do negocjacji o zjednoczeniu Niemiec. Grecja zaraz po wojnie domagała się odszkodowań wojennych (chodziło o zaciągnięty przez hitlerowskie Niemcy w 1942 roku dług), ale pod naciskiem USA zrezygnowała z wysokich roszczeń - 14 mld dolarów, domagając się ostatecznie tylko połowy tej sumy (7 mld). Jak informowały greckie źródła, Grecy otrzymali wtedy tylko 25 mln dolarów, zapowiedzieli jednak, że ponowią roszczenia finansowe wobec Niemiec w ramach przyszłego „traktatu pokojowego".

Obawy kanclerza

„Der Spiegel” przeanalizował materiały archiwalne z lat 1989/1990, z których wynika, że z tego powodu rząd RFN obawiał się zwołania konferencji pokojowej i roszczeń 53 państw. Kohl i szef dyplomacji w jego rządzie Hans-Dietrich Genscher obawiali się reakcji obywateli i mediów we własnym kraju. W dokumentach archiwalnych z 27 lutego 1990 roku przeznaczonych dla Kohla odnotowano, że rezygnacja z roszczeń z tytułu reparacji wojennych zyska w Niemczech „szeroką aprobatę", pisze hamburski tygodnik.

Negocjatorzy Helmutha Kohla zadbali więc o to, aby w negocjacjach o zjednoczeniu Niemiec nie używano pojęcia „traktat pokojowy”, bo to skłoniłoby Greków do wystąpienia z roszczeniami z tytułu reparacji wojennych.

Kwestia nazwy

Nazwaniem zawartego porozumienia o zjednoczeniu Niemiec „traktatem pokojowym nie interesowano się ze wzglądów finansowych”, powiedział na jednym z posiedzeń komisji rządowej sekretarz stanu, Friedrich Voss. Rozwiązaniem było więc nienazywanie tego dokumentu "traktatem pokojowym", pisze „Der Spiegel“. Upierającym się przy tej nazwie Rosjanom zaproponowano uregulowanie kwestii granic. Dlatego, pisze hamburski tygodnik, już na drugim spotkaniu delegacji "2+4", 30 kwietnia 1990 roku, Niemcy odnieśli sukces. "Nikt już nie mówił o traktacie pokojowym", zauważa "Der Spiegel". Cztery zwycięskie mocarstwa podpisały natomiast dokument, który nazwano (w dokładnym tłumaczeniu) „ostateczną międzynarodową regulacją i zniesieniem praw czterech mocarstw oraz wynikających z tego zobowiązań" wobec Niemiec.

W ten sposób sprawa odszkodowań wydawała się być rozwiązana, pisze hamburski magazyn, tym bardziej, że zrezygnowały z nich oficjalnie Finlandia i inne kraje. Grecy nie zgłosili w 1990 roku ponownie swoich roszczeń wobec Niemiec, zauważa „Der Spiegel“.

Teraz Berlin odpowiada Grecji na jej roszczenia: Termin zgłaszania roszczeń minął w 1990 roku.

oprac. Barbara Cöllen