UE przedłuża o pół roku sankcje wobec Rosji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 21.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

UE przedłuża o pół roku sankcje wobec Rosji

Sankcje gospodarcze wobec Rosji mają obowiązywać co najmniej przez następne pół roku – zadecydowali jednomyślnie ambasadorzy państw UE. Decyzję tę muszą jeszcze zatwierdzić ministrowie państw unijnych.

Russland Milchtüten und Preisschild Markt in Moskau

Sankcje ożywiły krajową produkcję w Rosji, ale zwykłym zjadaczom chleba bardziej na rękę byłoby ich znieisienie

Ze względu na brak postępów w rozwiązaniu konfliktu na wschodniej Ukrainie państwa unijne przedłużają o dalsze sześć miesięcy sankcje gospodarcze nałożone na Rosję. Ambasadorzy państw UE jednogłośnie opowiedzieli się we wtorek (21.06.2016) za podtrzymaniem sankcji do 31 stycznia 2017.

Miliardowe straty

W połowie 2014 roku Unia Europejska obłożyła Rosję sankcjami zarzucając jej wspieranie prorosyjskich separatystów na wschodniej Ukrainie. Restrykcjami objęte są m.in. rosyjskie banki państwowe, przemysł naftowy i gazowy oraz import i eksport broni i sprzętu wojskowego. W odpowiedzi Rosja nałożyła embargo na import artykułów spożywczych z UE. Dla obydwu stron restrykcje te oznaczają miliardowe straty.

Russland Vernichtung westliche Lebensmittel Sanktionen Importverbot

Niszczona w Rosji, nielegalnie importowana słonina z Polski, sierpień 2015

Zniesienie sankcji Europejczycy uzależniają od całkowitego wcielenia w życie mińskich porozumień ws. zakończenia konfliktu na wschodniej Ukrainie. W ostatnim czasie nie widać tam żadnych postępów, między innymi na obszarach kontrolowanych przez separatystów nie dochodzą do skutku planowane wybory samorządowe. Raz po raz naruszane jest też uzgodnione zawieszenie broni, sytuacja na wschodniej Ukrainie niezmiennie uważana jest za niestabilną.

Poroszenko: „Nie ma alternatywy“

Dla prezydenta Ukrainy Petro Poroszenko nie ma innej alternatywy. – Sankcje są jedynym instrumentem nacisku, jaki nam jeszcze pozostaje – powiedział francuskiej stacji telewizyjnej I-télé krótko przed spotkaniem z prezydentem François Hollandem w Paryżu. Rosja ciągle dostarcza na wschodnią Ukrainę „nowe oddziały, czołgi, amunicję i paliwo dla tych czołgów, wszystko po to, by doprowadzić do eskalacji sytuacji” – tłumaczył Poroszenko.

Moskwa jest innego zdania. Łączenie sankcji z realizacją uzgodnień z Mińska jest „nielogiczne” – powiedział w Moskwie rzecznik Kremla. Odpowiedzialność za łamanie zawieszenia broni i brak postępów w procesie pokojowym Rosja zrzuca na rząd Ukrainy.

– Ani Francja, ani Niemcy czy Rosja nie mogą spełnić któregoś z warunków mińskich porozumień. Może to zrobić tylko Kijów – stwierdził rzecznik rosyjskiego rządu. Wskazał przy tym na planowane wybory samorządowe i specjalny status opanowanych przez separatystów rejonów w Donbasie.

Rozważania nad zmianą kursu

Nawet, jeżeli jeszcze raz państwa UE jednogłośnie opowiedziały się na przedłużeniem sankcji, szereg rządów domaga się w międzyczasie zmiany kursu w stosunku do Rosji. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Marc Ayrault zaproponował w poniedziałek, by „na zachętę” obiecać Rosji perspektywę stopniowego rozluźniania sankcji, także jednak zależnie od realizacji mińskich uzgodnień.

Również szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier dopuszcza możliwość osłabienia sankcji, o ile widoczne będą „istotne postępy” w realizacji porozumień z Mińska. Włochy, Grecja, Cypr i Węgry już od dłuższego czasu opowiadają się za przemyśleniem sensu dalszego podtrzymywania sankcji wobec Rosji.

Wtorkową decyzję ambasadorów państw UE musi jeszcze zatwierdzić Rada Europejska, co ma nastąpić przypuszczalnie w najbliższy piątek (24.06.2016). Inne restrykcyjne kroki podjęte wobec Rosji za dokonaną przez nią aneksję Krymu UE przedłużyła już kilka tygodni temu, w tym zakaz wjazdu na teren UE i zamrożenie aktywów osób i podmiotów zaangażowanych w działania naruszające integralność terytorialną Ukrainy.

afp, rtr / Elżbieta Stasik