1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Trwa polowanie na niemieckich oszustów podatkowych

Polowanie na oszustów podatkowych trwa w najlepsze. Lawina wniosków i samodonosów zalewa niemiecką prokuraturę. Fiskus zaciera ręce i liczy miliardy zysku z kontrowersyjnego handlu danymi bankowymi.

O tym, że są na muszce śledczych, wie już w Niemczech prawdopodobnie każde dziecko. Po wypowiedzi prokuratora Timo Dörffera niemieccy oszuści podatkowi nie powinni mieć żadnych wątpliwości co do wymiaru kary: więzienie. Dokładnie tak, jak w przypadku menażera piłki nożnej Ulego Hoeneßa, który za przestępstwa podatkowe został skazany na trzy i pół roku bezwzględnego więzienia.

– Obecnie nie można wykluczyć wyroków bez zawieszenia – mówi Dörffer, który prowadzi dochodzenia w zakresie przestępczości gospodarczej na terenie Niemiec.

Niemiecki fiskus zrobił w każdym razie niezły interes kupując dane, które wyciekły z banków Szwajcarii, Luksemburga czy Lichtensteinu. W ubiegłych latach niemiecki rząd wielokrotnie robił kontrowersyjne transakcje, których przedmiotem były dane finansowe niemieckich obywateli.

Tymczasem tylko prokuratura w Bochum dysponowała dowodami na niezapłacone podatki, które to były podstawą do wszczęcia spraw sądowych. Zakończenie ich spowodowało zasilenie kasy państwowej niebagatelną kwotę 70 milionów euro.

W Niemczech wysokość kar pieniężnych zależy od wysokości kwoty ukrytego podatku. A Temida działa w takich przypadkach zgodnie z mottem: im więcej ukryjesz, tym więcej zapłacisz – do dwukrotności należnych podatków plus naliczone odsetki.

CD z danymi to maszynka do robienia pieniędzy

Do niemieckiej kasy wpływają szeroką strugą dodatkowe pieniądze – 350 milionów euro. To kary, jakie zapłaciły banki ze Szwajcarii, Luksemburga i Lichtensteinu. Niemiecki prokurator przyznaje, że do sukcesu przyczyniła się „pomoc operacyjna” pracowników banków: - Pracownicy tych banków aktywnie współpracowali z niemieckimi oszustami podatkowymi.

Jak dodaje prokurator, przeciwko konkretnym pracownikom tych zagranicznych instytucji toczą się oddzielne postępowania. Zdaniem Dörffera na tym nie koniec, gdyż budżet państwa może zostać zasilony kolejnymi milionami. W toku jest ponad 600 śledztw. Nie można pominąć wpływu kapitału z tytułu niezapłaconych podatków od lokat, których to właśnie chcieli uniknąć przestępcy wyprowadzający kapitał za granicę.

Według dotychczasowych informacji łączna kwota niezapłaconych podatków wyprowadzonych z systemu za pomocą zagranicznych banków to minimum kilkaset milionów euro. Z tendencją wzrostową. Jednym słowem wkrótce może być mowa o miliardzie.

Rekordowa liczba samodonosów

Część dochodzeń ws. przekrętów podatkowych prokuratura z Bochum przekazała innym jednostkom. Wynika to z ilości spraw i samodonosów. – Spora część tych pism urzędowych została przekazana do prokuratur na południu państwa – wyjaśnia Dörffer – wiele postępowań zostało przeniesionych do Badenii-Württemberg oraz Bawarii, ponieważ właśnie tam najczęściej mieszkają osoby, które z powodu małej odległości do Szwajcarii właśnie tam ulokowały swoje oszczędności. Zdaniem niemieckiego prokuratora w Bawarii i okolicach Monachium mieszka wyjątkowo wiele majętnych osób.

Ui Hoeneß, celebryta skazany na ponad trzy lata więzienia za niepłacenie podatków

Uli Hoeneß, celebryta skazany na ponad trzy lata więzienia za niepłacenie podatków

I nie chodzi to tylko o szeroko komentowany w mediach przypadek Ulego Hoenessa. Strach przed ściganiem z urzędu spowodował w wzrost samodonosów do urzędu skarbowego. Do końca ubiegłego roku w skali całego państwa było ich o ponad 40 tysięcy, czyli o 60 procent więcej niż rok wcześniej. Tylko w urzędach skarbowych w Badenii-Wirtembergii odnotowano ich 9 tysięcy. W Nadrenii Północnej-Westfalii, najludniejszym landzie Niemiec, było ich ponad siedem tysięcy.

Klaus Deuse / Agnieszka Rycicka