Trump u Franciszka: budowniczy murów i budowniczy pomostów | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 25.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Trump u Franciszka: budowniczy murów i budowniczy pomostów

Niemiecka prasa komentuje dziś (25.05.2017) spotkanie prezydenta USA z papieżem. Wątpi, że było ono sukcesem.

Dla „Rheinische Post” z Duesseldorfu spotkanie Trumpa z papieżem Franciszkiem było „spotkaniem dwóch światów”. „To, co mogą sobie powiedzieć ludzie, którzy nie mają sobie nic do powiedzenia, pokazuje to niewiarygodne zdjęcie z audiencji: sprawiającego wrażenie skamieniałego zwierzchnika Stolicy Apostolskiej, któremu za nic nie udaje się uśmiechnąć, a najpotężniejszego człowieka na świecie, który uśmiecha się tak jak zawsze (...), dzielą światy. Nie tylko świecki i laicki, ale także te związane z korzyścią własną i ogółu, panowaniem bogatych i Kościołem biednych. Do skandalu podczas spotkania Donalda Trumpa z Franciszkiem nie doszło, mimo, że kilka tygodni temu rzymski budowniczy mostów zarzucił budowniczemu murów zza Oceanu, że ‘nie jest prawdziwym chrześcijaninem’. Obaj mają jednak zbyt wiele do stracenia: Trump potrzebuje dla siebie moralnego listka figowego, a Franciszek potrzebuje amerykańskich chrześcijan. To z ich szeregów pochodzi kardynał Raymond Burke – jeden z najbardziej żarliwych krytyków papieża. Można jednak wątpić, że wczorajszy dzień był sukcesem. Nawet zdjęcie mające przedstawiać zgodę, nie chciało się udać.”

„W porównaniu Trumpa i Franciszka zderzają się nie tylko światy, ale i systemy” – komentuje Christoph Strack z Deutsche Welle. „Trump symbolizuje amerykański model indywidualizmu. Z drugiej strony argentyński syn imigranta, który jako papież ucieleśnia dobro ogółu i bezwarunkową współpracę w światowej rodzinie (...). Ta przepaść między indywidualizmem a szczęściem osobistym i odpowiedzialnością społeczną z jednej, a roszczeniami katolickej nauki społecznej z drugiej strony, przez dziesięciolecia charakteryzowała bojaźliwe zachowanie prezydenta USA wobec katolicyzmu. A dzisiaj? Nie tylko w miastach takich jak Los Angeles czy San Francisco istnieje od dawna osobny świat imigrantów chcących żyć amerykańskim marzeniem osobistej historii sukcesu. I wielu, którzy przybywają głównie z Ameryki Środkowej i Południowej albo przez Pacyfik z Azji, jest katolikami. To (…) zmienia Kościół w Stanach Zjednoczonych." Co to ma wspólnego z papieżem i prezydentem USA? – pyta Christoph Strack. „Franciszek mianuje biskupów i kardynałów. I przy każdym nowym mianowaniu będzie patrzył na to, kto myśli o losie marginesu amerykańskiego społeczeństwa (...). Trumpowi może to być obojętne, ale Kościół katolicki w USA będzie w przyszłości bardziej polityczny. Bo przesłanie Ewangelii jest dla Franciszka wybitnie polityczne. Na pewno papież obiecał Trumpowi modlić się za niego i Amerykę. Zobaczymy, co to da” – pisze Deutsche Welle.  

„Passauer Neue Presse" zauważa „że i tak obaj – Franciszek i Trump – wezmą ze spotkania w Rzymie to, co odpowiada ich własnemu punktowi widzenia. Papież może poczytać sobie za dobre to, że przemówił swojemu gościowi delikatnie do sumienia, a ten z kolei może sobie myśleć, że był całkiem dzielny w spotkaniu z watykańskimi aktywistami na rzecz ochrony środowiska i uchodźców. Nie doszło do prawdziwego zbliżenia między tymi tak różnymi osobistościami. W uniwersum egomaniaka Donalda Trumpa papież jest co najwyżej egzotycznym urozmaiceniem.”

„Hessische Niedersaechsische Allgemeine" z Kassel komentuje: „Oczywiście każdą wypowiedź, każde zachowanie można interpretować jako wyraz pewnej strategii. Jednak następująca teza brzmi zbyt śmiało: Trump rozwija taktycznie polityczno-wojskowe partnerstwo sunnickich monarchii Zatoki Perskiej i Izraela przeciwko wspólnemu wrogowi - szyickiemu Iranowi – aby przy pomocy takiego sojuszu móc od razu zaspokoić cały region Bliskiego Wschodu. Niedobrze tylko, że Trump zaklina obraz wrogiego Iranu właśnie wtedy, kiedy przyjazny reformom mułła zostaje ponownie wybrany na prezydenta. Poza tym Trump postępuje tak, jakby Iran był jedynym sprawcą wojen, konfliktów i zawirowań w regionie. Tymczasem jego obecnie ulubiony partner – Arabia Saudyjska – również ponosi odpowiedzialność. Dostarczanie jej broni nie jest dobrze przemyślaną strategią, tylko kiepskim miliardowym biznesem, który prowadzi do przeciwieństwa pokoju. Kto wyjaśni to prezydentowi? Papież próbował tego wczoraj apelem. Przywódcy NATO powinni dzisiaj mówić bez ogródek.”

opr. Katarzyna Domagała