1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Terrorystyczne zagrożenie w Kijowie

Nacjonaliści chcą storpedować proces pokojowy na Ukrainie. Państwo musi teraz z całą surowością wystąpić przeciwko tym grupom. Kto rzuca granatami w policjantów jest terrorystą, uważa Bernd Johann. [KOMENTARZ]

Po krwawych zamieszkach w Kijowie przed gmachem Rady Najwyższej Petro Poroszenko dobitnie powiedział, co myśli. Prezydent potępił przemoc ukraińskich nacjonalistów, która kierowała się przede wszystkim przeciwko służbom bezpieczeństwa. To była „anty-ukraińska akcja”, zaznaczył Poroszenko. Protesty przed parlamentem, w którym właśnie głosowano nad konieczną reformą konstytucji, były „ciosem w plecy” Ukrainy.

Sprawcy przemocy i organizatorzy zamieszek muszą stanąć przed sądem, zażądał ukraiński prezydent. Słowa „terror” Poroszenko nie użył. Ale czym w takim razie był ten wybuch przemocy? W samym sercu Kijowa bojówki nacjonalistów rzuciły w kierunku członków Gwardii Narodowej i policji ładunek wybuchowy, najpewniej granat. Jego siła rażenia była tak wielka, że w wyniku eksplozji zostało ranionych 100 osób i zginęło dwóch młodych gwardzistów. Ulica wiodąca do parlamentu Ukrainy przypominała po zamieszkach pole walki, sceny z obszaru działań wojennych w Donbasie.

Dość z eufemizmami

Czy wojna w Donbasie dotarła też do Kijowa? Ukraińscy politycy, w tym Poroszenko, mówiąc o walkach przeciwko wspieranym przez Moskwę separatystom na wschodniej Ukrainie ciągle jeszcze unikają mówienia o „wojnie”.

Zamiast tego mówią o „terrorze“, na który „antyterrorystyczną akcją” reaguje armia ukraińska i oddziały ochotnicze, których członkami są też nacjonaliści.

Johann Bernd Kommentarbild App

Bernd Johann, kierownik redakcji ukraińskiej Deutsche Welle

Pojęcie „terror“ to eufemizm ściemniający wojnę na Ukrainie, w której zginęło blisko 7 tys. ludzi.

Ten eufemizm nie powinien powstrzymywać ukraińskich polityków od nazwania po imieniu rzezi przed parlamentem w Kijowie mianem aktu terrorystycznego i być może wręcz próby zamachu stanu z użyciem siły. Ultranacjonaliści nie pogodzą się bowiem z tym, że wojna ta może być zakończona tylko na płaszczyźnie politycznej i tym samym na drodze kompromisu.

Zmiany konstytucji są nieuniknione

Temu służy planowany projekt ustawy o zmianie konstytucji, który w poniedziałek przyjęli deputowani po pierwszym czytaniu. Jest to jeden z głównych zapisów porozumienia pokojowego z Mińska. Dzięki decentralizacji władzy niższe szczeble administracji i obwody otrzymają więcej kompetencji. To dotyczy też okupowanego przez separatystów Donbasu. Decentralizacja władzy musi oczywiście nastąpić zgodnie z prawem ukraińskim. Zarzut, że konsekwencją tego będzie autonomia i rozpad Ukrainy trafia wtedy w próżnię, co wciąż powtarza Poroszenko.

Również zarzut pod adresem parlamentu ukraińskiego, że ugiął się pod naciskiem międzynarodowych mediatorów, takich jak Niemcy czy Francja, jest niesłuszny.

Demokratycznie wybrany ukraiński parlament musi i powinien rozstrzygnąć w wolnym głosowaniu o zmianach w konstytucji. Osobliwe, że akurat nacjonalistyczne bojówki rzucają granatami w policjantów, aby przeszkodzić parlamentowi w jego pracy. Jest to właściwie równoznaczne ze zdradą narodowych interesów i brakiem gotowości do kompromisu. Tą wykazuje się większość ukraińskich polityków, którzy obecnie w parlamencie borykają się z kwestią, czy i jak zmiany konstytucji mogą doprowadzić do zakończenia wojny w Donbasie.

Demokracja zamiast pomocy

Także proeuropejscy politycy w Kijowie krytykują porozumienie. Ale szczególnie politycy ze skrajnie prawicowych i populistycznych ugrupowań „Swoboda” i „Partia Radykalna” uważają, że wojnę na wschodniej Ukrainie można wygrać tylko środkami militarnymi. Przedstawiciele tych partii w nieukrywany sposób aktywnie brali udział w zamieszkach w Kijowie w pierwszych szeregach. Także sympatycy partii "Prawy Sektor" byli najwidoczniej w to zamieszani.

Radykalnymi ekstremistami Ukraina musi teraz zająć się z całą surowością opierając się na ustawodawstwie. Zwłaszcza, że tymczasem na Ukrainie w użyciu jest w konsekwencji wojny zdecydowanie za dużo broni.

Ta militaryzacja stanowi poza wojną duże niebezpieczeństwo na wschodzie: państwo mogłoby stracić swój monopol władzy, jeśli nie ukróci się wybryków politycznych sprawców przemocy.

Ukraińcy wybrali w ub. roku w demokratycznych wyborach swego prezydenta, swój parlament i tym samym też swój rząd. To oni muszą teraz w demokratyczny sposób wyprowadzić Ukrainę z kryzysu. Kto wbrew nim stosuje przemoc i rzuca w nich granatami, ten jest terrorystą.

Bernd Johann / tłum. Barbara Cöllen