1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

TAZ: Dla młodej demokracji w Polsce takie wybory są istną katastrofą

Korespondentka "Tageszeitung" uważa, że Bronisław Komorowski ma szanse na reelekcję, bo jego konkurenci są albo za mało znani ani dziwaczni.

"Prezydent RP Bronisław Komorowski ma właściwie drugą kadencję już w kieszeni" - pisze korespondentka berlińskiej "Tageszeitung" (TAZ) Gabriele Lesser przez wyborami prezydenckimi w najbliższą niedzielę (10.05.2015) w artykule pod tytułem "'Miś' po raz drugi" .

"'Nareszcie', wzdycha z ulgą wielu Polaków, mających już dość ciągnącej się w nieskończoność walki wyborczej. Jedenaścioro kandydatów i ich do znudzenia powtarzane obietnice wyborcze do granicy wytrzymałości szarpały nerwy elektoratu.

Co prawda wszystko wygląda na to, że Komorowski będzie musiał stanąć jeszcze do drugiej tury wyborów, ale nawet jego jedynemu adwersarzowi, którego można brać poważnie - z narodowo-konserwatywnego, opozycyjnego PiSu, nie daje się większych szans zwycięstwa z "misiem".

Naiwni i bez doświadczenia

Komorowski, jako jedyny nie wziął udziału w telewizyjnej debacie wszystkich kandydatów do fotela prezydenckiego w ubiegły wtorek. Zamiast tego w programie "Trzech na jednego" prywatnego nadawcy Polsatu udzielił on godzinnego ekskluzywnego wywiadu.

Teraz widać, że była to słuszna decyzja. Bowiem w telewizyjnej debacie nie tylko ograniczone w czasie były wypowiedzi kandydatów, ale także styl i poziom dyskusji świadczył raczej o ich naiwności, hucpie i niepomiernym przecenianiu swoich możliwości a nie o politycznym doświadczeniu i moralnej integralności.

Krakowski prawnik Andrzej Duda, startujący w wyborach z ramienia największej partii opozycyjnej PiS najpierw zapowiedział obniżenie wieku emerytalnego i podwyższenie kwoty dochodów wolnej od podatku, by potem po ostrych atakach zwiędnąć jak kwiat bez wody.

Zdołał tylko zapowiedzieć, że chciałby prowadzić "samodzielną politykę zagraniczną", "razem z Polakami na całym świecie", by potem odpaść z biegu.

Początkująca modelka

Dla młodej Magdaleny Ogórek, która prowadziła swoją kampanię dla postkomunistycznego Sojuszu Lewicy w stylu początkującej modelki, stanowisko prezydenta RP byłoby pierwszą pracą na prawdziwym etacie. Do tej pory ciągle zapewniała, że dla położenia kresu wojnie rosyjsko-ukraińskiej po prostu zadzwoniłaby do prezydenta Putina. W czasie telewizyjnej debaty zaskoczyła telewidzów, wzywając Polaków, by mieli się na baczności przed Rosjanami, ale mimo wszystko stawiali im czoła.

Prawicowy radykał Janusz Korwin-Mikke, sam określający się ultra liberałem, który jeszcze niedawno mówił o "strzelaniu do strajkujących na Śląsku górników", przypisywał winę za rosyjsko-ukraiński konflikt Amerykanom. Rzekomo wykorzystują oni Ukraińców, by móc wywołać trzecią wojnę światową.

Nieobecny Kukiz

Korwin-Mikke, jak i inni skrajnie prawicowi politycy Marian Kowalski z Ruchu Narodowego i "zdeklarowany antydemokrata i monarchista" Grzegorz Braun zaproponowali, żeby Polska wystąpiła z NATO dla podwyższenia swojego narodowego bezpieczeństwa.

Niezależny kandydat, piosenkarz Paweł Kukiz, popierany przez wielu młodych wyborców także dlatego, że "radykalnie chce zmienić cały system" w Polsce, sprawiał w czasie debaty wrażenie jakby nieobecnego.

Istna katastrofa

Po tej mało satysfakcjonującej kampanii wyborczej wielu Polaków zastanawia się, czy bezpośrednie wybory prezydenta są naprawdę najszczęśliwszym rozwiązaniem. Za kilka miesięcy są bowiem wybory parlamentarne, które są dla ugrupowań politycznych dużo ważniejsze. Dlatego do walki z prezydentem Komorowskim szefowie partii opozycyjnych wysłali zupełnie nieznanych polityków, jakiś dziwaków i wichrzycieli. Obserwatorzy są zdania, że dla młodej demokracji w Polsce takie wybory są istną katastrofą".

opr. Małgorzata Matzke