Tagesspiegel: Zamiast robić z Polski klimatycznego karła, Niemcy powinny z nią współpracować | Echa polskie | DW | 04.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Tagesspiegel: Zamiast robić z Polski klimatycznego karła, Niemcy powinny z nią współpracować

Przyjęty w Berlinie pakiet klimatyczny oszczędza Niemcom międzynarodowej kompromitacji, ale jest też kapitulacją wobec Europy. Obarczanie Polski winą za porażkę polityki klimatycznej UE jest błędem, uważa „Tagesspiegel”.

Deutschland Polen Merkel Kopacz in Berlin

Angela Merkel i Ewa Kopacz rozumieją się już całkiem dobrze, mogłoby być tak także w polityce klimatycznej, uważa "Tagesspiegel"

Tylko o włos rząd Niemiec uniknął porażki swojej polityki klimatycznej przyjmując w środę (3.12) program ochrony klimatu do roku 2020, twierdzi stołeczny dziennik. Gazeta krytykuje wprawdzie program, uważając go za czysty akcjonizm, przyznaje jednak, że przynajmniej wzrosły teraz szanse osiągnięcia celu postawionego w 2007 roku przez rząd Angeli Merkel (CDU) z ówczesnym ministrem środowiska Sigmarem Gabrielem (SPD). Jeszcze musi się jednak okazać, czy rzeczywiście w 2020 roku Niemcy będą produkowały 40 procent mniej gazów cieplarnianych niż w roku 1990. „Rząd federalny przynajmniej jednak rozeznał, że w pierwszym tygodniu 20. szczytu klimatycznego w Limie nie musi kompromitować się na międzynarodowej arenie”, stwierdza „Der Tagesspiegel”.

Mimo to, zdaniem gazety, program klimatyczny jest krokiem wstecz. Podobnie jak ambitnym programem nie można nazwać mozolnie wypracowanego celu polityki klimatycznej UE, zgodnie z którym do 2030 roku Unia Europejska zamierza zredukować emisję CO2 o 40 procent w porównaniu z rokiem 1990. „To, że nie udało się wynegocjować więcej, jest nie tylko winą Komisji Europejskiej, ale też rażąco pasywnego niemieckiego rządu, który przy podejmowaniu decyzji dotyczących ochrony klimatu latami wolał wstrzymywać się od głosu, bo chadecja i FDP nie mogły dojść w Berlinie do porozumienia”.

„Wszystkiemu winna Polska”

Co gorsza, uważa „Der Tagespiegel”: „Rząd federalny a zwłaszcza stowarzyszenia gospodarcze z uporem wskazywały winnego poza krajem, mianowicie Polskę”. To, że w Brukseli na niczym spełzły pierwsze próby korekty handlu emisjami, było winą niemieckiego rządu, podkreśla gazeta. Wielka koalicja to co prawda skorygowała, ale szkody powstały. Inwestorzy są przekonani, że Bruksela nie jest już w stanie poprawić systemu handlu emisjami, w efekcie ten ważny instrument europejskiej polityki klimatycznej jest dziś już tylko polem do popisu dla spekulantów.

„Winę za porażkę zreformowania systemu handlu emisjami niemieccy politycy chętnie zrzucali na Polaków, którzy nawiasem mówiąc, idealnie się do tego nadawali. W Brukseli powtarzano wciąż: polska delegacja nie zgadza się. Warszawa z rozkoszą gra od lat rolę klimatycznego karła”. Zamiast jednak przerwać tę konfrontację, konstatuje „Der Tagespiegel”, przedstawiciele niemieckich interesów politycznych chętnie wysługiwali się argumentem, że winna jest Polska i niestety nie są w stanie niczego zrobić. „Żaden inny kraj poza Niemcami nie ma lepszych możliwości, by to zmienić”, uważa niemiecki dziennik. „Konkretnymi projektami, podnoszącymi efektywność energetyczną lub inwestycjami w energie odnawialne Niemcy i Polacy mogliby zdobyć zaufanie i rozwinąć wspólną politykę. To, że dawno już tak się nie stało a w minionych 20 latach ograniczyło się do zaledwie dwóch konkretnych projektów, jest świadectwem ubóstwa polityki klimatycznej – dla Niemiec”.

oprac. Elżbieta Stasik