„Tagesspiegel” o gdańskich uroczystoścach: Polacy do ostatniej chwili czekali na Hollande′a | Echa polskie | DW | 09.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

„Tagesspiegel” o gdańskich uroczystoścach: Polacy do ostatniej chwili czekali na Hollande'a

"Żaden z czołowych polityków Europy Zachodniej nie zaryzykował przybycia do Gdańska" - pisze berliński dziennik „Tagesspiegel” informując o uroczystościach 70. rocznicy zakończenia wojny na Westerplatte.

„Aż do ostatniej chwili Polacy czekali na Francoisa Hollande’a. Jednak żaden z czołowych polityków Europy Zachodniej nie zaryzykował przybycia do Gdańska – informuje „Tagesspiegel” – Jedynie prezydent Cypru Nikos Anastasiadis przyjął zaproszenie Polski na obchody zakończenia II wojny światowej w piątek (08.05) w Gdańsku zamiast dzień później w Moskwie”. Gazeta przypomina, że prezydent Bronisław Komorowski wystąpił z tą propozycją pod koniec stycznia, w 70. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. W ten sposób wywołał gwałtowne protesty w Rosji, której zdaniem Polska próbuje „pisać historię na nowo” i „zakwestionować rosyjski wkład w zwycięstwo”.

„Tagesspiegel” twierdzi, że ośmioro przywódców państw wschodnioeuropejskich było w piątek na Westerplatte „praktycznie między sobą”. W obliczu kryzysu na Ukrainie nikt nie chce „dodatkowo prowokować szefa Kremla”. „Berliński dziennik podkreśla również, że zarówno obecność prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, jak i Czecha Miloša Zemana miała wymiar symboliczny. Ten drugi miał zmienić bowiem cel swojej wizyty z Moskwy na Gdańsk w wyniku interwencji rządu amerykańskiego.

Podczas czwartkowej (07.05) konferencji prezydenci uczestniczyli w debacie nt. integracji europejskiej. Gazeta zaznacza, że Komorowski, który prowadził dyskusję, zwrócił uwagę na drugą stronę sowieckiego zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami przed 70 laty dla tych krajów, które były „po złej stronie żelaznej kurtyny”. O konflikcie na wschodniej Ukrainie polski prezydent powiedział, że „do czegoś takiego, jak rosyjska aneksja ukraińskiego Krymu, nie doszło od 1939 roku”.

Dziennik przypomina, że po rosyjskiej agresji wobec Ukrainy, zarówno Warszawa, jak i Kijów zdecydowały się po raz pierwszy w tym roku obchodzić Dzień Zwycięstwa. Polski Sejm uchwalił ustawę o ustanowieniu Narodowego Dnia Zwycięstwa. Natomiast Ukraina zgodziła się na podwójne uroczystości upamiętniające 8 i 9 maja. Z kolei Rosja, jak dawniej Związek Radziecki i cały blok wschodni, świętuje dopiero dziś, tj. 9 maja – przypomina „Tagesspiegel”.

Oprac. Monika Skarżyńska