1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

"Tagesspiegel": Łamistrajk z Polski. Stał z paczką w drzwiach i nie rozumiał ani słowa po niemiecku.

W konflikcie płacowym w Deutsche Post związki zawodowe wzywają do nowych strajków, poczta natomiast wzywa w sukurs doręczycieli z Polski.

Berlińska gazeta "Tagesspiegel" pisze o rozwiązaniu, jakim ratowała się niemiecka poczta przed górą niedostarczonych przesyłek: wzywając doręczycieli z Polski. "Przejściowo angażujemy kolegów z działu DHL Paket z Polski", potwierdziła rzeczniczka Deutsche Post w rozmowie z berlińską gazetą. "Są to doświadczeni dostarczyciele, którzy dobrowolnie udzielili wsparcia w Berlinie i okolicach", wyjaśniała.

Ani słowa po niemiecku

"Tagesspiegel" pisze, że Polaków przeszkolono i wyposażono w normalnie stosowany sprzęt przy dostarczaniu paczek.

"Polscy pomocnicy wyruszyli w trasę w Berlinie już w weekend zielonoświątkowy, pracując także w dni świąteczne. Czytelnicy zgłaszali gazecie, że w Charlottenburgu dostali paczki w świąteczny poniedziałek i dziwili się, że dostawa nastąpoła w święta a pracownik DHL nie rozumiał ani słowa po niemiecku. Deutsche Post chciała złagodzić skutki strajku, wyjaśniano. To, że w niektórych dzielnicach Berlina, oprócz Chalottenburga, także w Neukoelln, dostarczano przesyłki w święto, miało związek z generalnym spiętrzeniem przesyłek w całym regionie”, pisze stołeczna gazeta.

Opłacani i traktowani jak Niemcy

"Tagesspiegel" wyjaśnia czytelnikom, że dostarczyciele z Polski są normalnie zatrudnieni w DHL. W historii Deutsche Post był to pierwszy raz, że w Niemczech wysłano z przesyłkami zagranicznych dostarczycieli. Boński koncern nie chciał podać, ilu ich było. Rzeczniczka poczty wyjaśniała tylko, że takie rozwiązanie było najwygodniejsze, ponieważ Polska jest dużo bliżej Berlina i Brandenburgii niż na przykład Bonn. Pracownikami z Polski posłużono się tylko w tych dwóch krajach związkowych. Pomimo że Polacy nie mieli tak daleko do pracy, zakwaterowano ich w Berlinie w hotelu, opłacając im mieszkanie i wyżywienie. W czasie pracy w Niemczech wynagradzani byli według niemieckich stawek i dostali dodatki za pracę w niedzielę i święta. (...) Związek zawodowy Verdi nazwał zatrudnianie 'łamistrajków" z sąsiedniego kraju skandalem. Jest to zupełnie nowa strategia torpedowania walki związkowców o warunki pracy i płace, która powinna zainteresować także polityków, zaznaczył w rozmowie z gazetą rzecznik związku Verdi Jan Jurczyk".

opr. Małgorzata Matzke