Szef redakcji niemieckiej TV: ″Nasza satyra nie jest wymierzona w Polaków″ | Społeczeństwo | DW | 01.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Szef redakcji niemieckiej TV: "Nasza satyra nie jest wymierzona w Polaków"

Pierwszy raz otrzymaliśmy po satyrze o jakimś kraju tak wiele reakcji z zagranicy. Przeraża nas ten hejt. Nasza satyra nie jest wymierzona w Polaków, tylko wyśmiewa konkretne pomysły polskiego rządu - mówi Andreas Lange*

Deutschland Ein Lied für Polen extra 3

Stopklatka z programu satyrycznego "Extra 3" w telewizji ARD parodiującego wydarzenia polityczne w Polsce

Parodia polskiego rządu w Waszym programie satyrycznym "Extra 3" odbiła się szerokim echem głównie w mediach społecznościowych w Polsce. Nie brakuje Wam ponoć reakcji od Polaków. Słyszałam, że nie wszystkim chce się śmiać, niektórzy są oburzeni. Możecie to zrozumieć?

– Jestem pewien, że Polacy mają poczucie humoru, ale wszędzie są tacy, którzy lubią się śmiać mniej i bardziej – obserwujemy to zarówno w Niemczech, jak i teraz w Polsce. Po emisji naszej satyry rzeczywiście było bardzo dużo reakcji, nie wszyscy się z nami zgadzają. Od niemieckich widzów były one raczej marginalne, najczęściej przysyłali je żyjący w Niemczech Polacy. Były też reakcje prosto z Polski.

Dlaczego akurat polski rząd w programie satyrycznym niemieckiej telewizji?

– Jesteśmy dziennikarzami i przyglądamy się tematom, które zdominowały ostatni tydzień. Wybieramy kilka tych, które naszym zdaniem zasłużyły na miano „absurdu tygodnia”. Krytykujemy i pokazujemy te absurdy – na tym polega satyra.

Rzadko się jednak zdarza, że decydujecie się na zagranicznych bohaterów satyry, jak w tym przypadku Jarosława Kaczyńskiego czy Beatę Szydło?

– Niektórzy zagraniczni bohaterzy trafiają do nas nawet częściej. Tak już było w przypadku Orbana, Erdogana i naturalnie Putina. W ostatniej audycji poświęciliśmy uwagę Donaldowi Trumpowi. To, co dzieje się poza granicami naszego kraju odgrywa coraz większą rolę, również w naszej ajudycji, bo polityka zagraniczna ma coraz większy wpływ na życie w naszym kraju. Np. teraz, kiedy mamy kryzys uchodźczy i obserwacja postaw zagranicy jest dla nas bardzo ważna. Ale oczywiście najwięcej uwagi poświęcamy tematom wewnętrznym, bo one naszą publiczność interesują najbardziej. Tutaj naszymi stałymi "gośćmi" programu są Angela Merkel czy Sigmar Gabriel oraz politycy wielkiej koalicji.

Czy są tematy tabu? I gdzie leżą dla Was granice satyry?

– Nigdy nie wyśmiewalibyśmy się z kogoś, jeżeli nie mamy ku temu powodu. W naszej redakcji pracujemy w taki sam sposób, w jak pracuje się w każdej innej redakcji - czyli sprawdzamy informacje, dokumentujemy temat, dyskutujemy i przygotowujemy program – tyle tylko, że satyryczny. Wszyscy jesteśmy dziennikarzami, więc nie chodzi o ubaw na czyjś rachunek, lecz o opowiedzenie o wydarzeniach - w naszym przypadku z humorem, ironią, pokazując też prawdę, ale w przerysowowany sposób, czyli właśnie satyrycznie.

Z czego Niemcy śmieją się obecnie najbardziej?

– Szczerze – aktualnie wcale nie jest nam tak bardzo do śmiechu. Nie żyjemy w czasach, gdy dowcipy same się wysypują z rękawa i dlatego dokładnie się przyglądamy wszystkim tematom. Satyra pomaga spojrzeć na coś z humorem – tak jest łatwiej przetrawić absurdalne pomysły i sytuacje. Ale muszę przyznać, że ostatnio coraz bardziej nas przerażają reakcje na naszą satyrę. Dostajemy więcej listów czy wpisów, w których jest agresywny hejt, zwłaszcza na facebooku, czy twitterze - ten trend się nasila w porównaniu z sytuacją jeszcze 2-3 lata temu. Niektórzy przysyłają zdjęcie drzewa, na którym chcą nas powiesić… Albo życzą, żeby szlag nas trafił… Oczywiście można się na to uodpornić, bo ostre reakcje to w tym wypadku „ryzyko zawodowe”, więc trzeba móc je wytrzymać. Ale przyjemne to nie jest. Zwłaszcza, gdy są to ataki uwłaczające ludzkiej godności.

Jak często przychodzą reakcje z zagranicy, jak teraz z Polski?

– Jeżeli mam być szczery - jest to pierwszy raz, że otrzymaliśmy po satyrze o jakimś kraju tak wiele reakcji z zagranicy.

Podobno zareagowała też skrajna prawica w Niemczech, która miała brać w obronę polski rząd... Najwyraźniej skrajnie prawicowym środowiskom w Niemczech podoba się polityka i postawa polskiego rządu, np. jeżeli chodzi o niechęć wobec przyjmowania uchodźców. Czy to prawda?

– Tak, czasem rzeczywiście się zdarza, że nagle skrajna prawica staje po zupełnie nieoczekiwanej stronie, jak w tym wypadku po stronie polskiego rządu… To jest typowy przykład takiego kłopotliwego aplauzu - nagle ma się oklaski ze strony, z której wolałoby się ich nie mieć...

Czy Polska była u Was "gościnnie", czy zakładacie, że pozostaje „wdzięcznym“ motywem?

– Wygląda na to, że to nie był ostatni raz. Ale chciałbym podkreślić, że nasza satyra nie jest wymierzona w Polaków, tylko wyśmiewa konkretne pomysły polskiego rządu. Jeżeli jego polityka będzie szła w dotychczasowym kierunku, to z pewnością poświęcimy jej ponownie naszą uwagę. Jak zresztą widać, nie tylko nam jest to trudno zaakceptować, bo i wiele tysięcy Polaków regularnie wychodzi na ulicę, aby zaprotestować. Wszyscy żyjemy we wspólnej Europie i to, co robią nasi sąsiedzi wpływa również na nasze życie. Na tym polega europejska wspólnota i dlatego przyglądamy się w naszej satyrze także sąsiadom. Wszyscy w końcu jedziemy na tym samym wózku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Róża Romaniec

*Andreas Lang, kierownik redakcji satyrycznego programu Extra3 w ARD, pierwszym programie niemieckiej telewizji publicznej.