1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Szczyt ws. imigrantów. RFN łoży 670 euro na każdego imigranta

Władze federalne i kraje związkowe RFN uzyskały porozumienie w kwestii podziału kosztów utrzymania imigrantów. Federacja chce przeznaczać miesięcznie 670 € na utrzymanie każdego z nich.

Bonn Flüchtlinge

Gros osób występujących w Niemczech o azyl to Syryjczycy

Niemiecka federacja i kraje związkowe uzyskały porozumienie w kwestii całego pakietu działań wobec zmasowanego napływu imigrantów. Federacja znacznie podwyższy pomoc na rok 2016 do sumy 4 mld euro; w roku bieżącym będą to 2 mld, czyli dwukrotnie więcej niż do tej pory obiecywano. Konkretnie wyglądać będzie to tak, że z kasy budżetowej będzie się przekazywać krajom związkowym od przyszłego roku ryczałtowo 670 euro miesięcznie na każdego imigranta. Ryczałt będzie wypłacany od dnia pierwszej rejestracji aż do zakończenia procedury azylowej. Założenie jest takie, że procedura ta będzie trwać nie dłużej niż pięć miesięcy.

Ponadto w roku 2016, podobnie jak w roku bieżącym, Niemcy liczą się z napływem 800 tys. kolejnych imigrantów.

Federacja również przeznacza 500 mln euro na potrzeby socjalnego budownictwa mieszkaniowego i 350 mln na potrzeby nieletnich imigrantów, którzy przybyli do Niemiec bez opieki dorosłych.

Berlin Kanzleramt Flüchtlingsgipfel

Szczyt ws. imigrantów odbył się 24.09.2015 w Urzędzie Kanclerskim

Mimo tych dodatkowych wydatków federacji, minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble twierdzi, że Niemcy będą miały zrównoważony budżet w roku 2016 bez potrzeby zaciągania nowych długów. - Jeżeli sytuacja pozostanie stabilna, uda nam się to osiągnąć - powiedział chadecki polityk w wywiadzie dla ARD.

Ulga dla krajów związkowych

Premier rządu krajowego Brandenburgii Dietmar Woidke powiedział że jest "szalenie zadowolony" z poczynionych ustaleń, lecz - jak zaznaczył - "Niemcy mają największe wyzwania jeszcze przed sobą".

Premier rządu Saksonii-Anhaltu Rainer Hasselhoff mówił wręcz o przełomie, ponieważ koszty zakwaterowania imigrantów, znacznie obciążające władze landów, będą rozliczane bardzo szczegółowo. Z wyraźną ulgą o wynikach wspólnego szczytu mówili także rządzący burmistrz Berlina Michael Mueller i premier Szlezwiku-Holsztyna Torsten Albig.

Jak poinformowała po spotkaniu kanclerz Merkel, uczestnicy szczytu w sprawie imigrantów ustalili też, że Albania, Czarnogóra i Kosowo zostaną uznane za tzw. bezpieczne kraje pochodzenia. Oznacza to, że procedury azylowe osób przybywających z tych krajów mogą zostać przyspieszone. - Wszyscy obecni przyjęli to z zadowoleniem - podkreśliła kanclerz Merkel.

Partia Zielonych uważa porozumienia uzyskane na szczycie z właściwe, ma jednak zastrzeżenia odnośnie listy bezpiecznych krajów pochodzenia. Przewodnicząca partii Simone Peters powiedziała w rozmowie z ARD, że jej ugrupowanie nie jest przekonane co do uzupełnień dokonanych na liście bezpiecznych krajów pochodzenia, w tych krajach bowiem wciąż dochodzi do dyskryminacji.

Przewodnicząca klubu parlamentarnego Zielonych Katrin Goering-Eckardt zaznaczyła w wywiadzie dla rozgłośni Deutschlandfunk, że ustalone obcięcie kieszonkowego dla imigrantów, których wnioski azylowe zostały odrzucone, jest "gorzką pigułką". Poddaje ona w wątpliwość, czy jest zgodne z konstytucją to, że takim ludziom przysługiwał będzie tylko dach nad głową i coś do jedzenia. - Dla mnie są to szykany - powiedziała.

Przyspieszenie procedur azylowych

W czwartkowym (24.09.2015) szczycie ws. imigrantów w Urzędzie Kanclerskim wzięli udział wszyscy członkowie rządu RFN i szefowie rządów 16 krajów związkowych. Obecny był także nowy szef Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców, który jednocześnie jest szefem Federalnej Agencji Pracy. Jak donosi agencja Reutera, Frank-Jurgen Weise zapowiedział przeszeregowanie 3000 pracowników, by móc przyśpieszyć procedurę azylową.

Pracownicy mają być rekrutowani z personelu Agencji Pracy i mają przejść do Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców; liczba zatrudnionych w tej instytucji zwiększyłaby się z 3300 do 6300 osób.

dpa / Małgorzata Matzke