Szczyt UE w Brukseli: krótko, zwięźle, bez szczegółów | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 19.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Szczyt UE w Brukseli: krótko, zwięźle, bez szczegółów

Donald Tusk lubi konkrety. Dlatego skrócił o jeden dzień obrady na szczycie UE w Brukseli. Nie było już nic do ustalenia, a w sprawach polityki rosyjskiej panował konsens.

Brukselscy korespondenci nie kryli zdziwienia, kiedy w czwartek (18.12) krótko po godz. 23:00 nowy przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ogłosił, że unijny szczyt zostanie skrócony o jeden dzień. Zwykle przedstawiciele państw i szefowie rządów 28 krajów UE nie ustają w sporach, co prowadzi do przedłużenia obrad. Tym razem było inaczej. Dla Tuska był to pierwszy szczyt, któremu przewodniczył. Jako premier Polski wziął udział w 47 spotkaniach tego typu i uchodzi za obytego w materii. Jako szef Rady Europejskiej umieścił tylko dwa punkty na porządku obrad: przyszłą politykę UE wobec Rosji i pakiet inwestycyjny UE, który ma rozkręcić europejską gospodarkę. Obydwa tematy były bezsporne, a wszystkie inne będą przedmiotem obrad w lutym przyszłego roku.

EU-Gipfel in Brüssel 18.12.2014 Merkel

Angela Merkel jest zwolenniczką podwójnej strategii wobec Rosji

Sankcje zostają

Nic dziwnego, że tempo było szybkie. W sprawie Rosji wszyscy są „całkowicie zgodni”, zaznaczyła kanclerz Angela Merkel i UE pozostaje wierna swojej podwójnej strategii. Sankcje gospodarcze pozostają w mocy, a jednocześnie Unia pragnie utrzymać wszystkie kanały służące dyplomatycznemu rozwiązaniu konfliktu o wschodnią Ukrainę i anektowany Krym.

Merkel podkreśla, że od czasu ubiegłorocznego spotkania na szczycie z Ukrainą w Wilnie, kiedy ówczesny rząd Ukrainy pod naciskiem Rosji wypowiedział współpracę z UE, strategia była zawsze jasna. – Pokazaliśmy, że jako UE odpowiadamy na takie wyzwania jednym głosem. Z jednej strony tym, że wysłaliśmy Rosji jasny sygnał, z drugiej - że ciągle sygnalizowaliśmy gotowość kompromisu, a po trzecie, że udzieliliśmy poparcia Ukrainie – powiedziała niemiecka kanclerz.

Merkel, podobnie jak doskonała większość szefów państw i rządów krajów UE, jest przekonana, że sankcje nie mogą zostać poluzowane. Za osłabieniem restrykcji opowiadają się z kolei Włochy i Czechy, bo ograniczenia handlowe negatywnie wpływają na koniunkturę w niektórych krajach UE. Większość krajów członkowskich UE nie opowiada się jednak za zaostrzeniem sankcji, tak jak planują to obecnie Stany Zjednoczone.

Symbolbild - Russischer Rubel

Kryzys rubla nie może nikogo cieszyć, uważa szefowa europejskiej dyplomacji

Rubel w dół

Za ostrym kursem wobec Moskwy opowiada się prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Za niedorzeczne uznaje zarzuty prezydenta Rosji Władimira Putina, że UE ponosi winę za krwawe rozegranie konfliktu na Ukrainie. Odpiera też tezę Putina, że zagranica wywołała kryzys gospodarczy i kryzys rubla. – Można było się spodziewać, że Putin będzie szukał kogoś, kogo obarczy winą. Myślę, że nasze sankcje zaczną działać – powiedziała prezydent Litwy.

Szefowa europejskiej dyplomacji Federica Mogherini ostrzegła jednak przed „uciechą z czyjegoś nieszczęścia“. – Finansowe trudności Rosji nie są dobrą wiadomością ani dla Rosji, ani dla Ukrainy, Europy czy reszty świata – powiedziała Mogherini w Brukseli.

Najpierw reformy, potem pieniądze

W wyniku dużego spadku wartości rubla, pod presją znalazła się także Ukraina. Jej rząd podkreśla, że kraj jest o krok od bankructwa. Kijów domaga się od UE natychmiastowej pomocy finansowej. Szefowie państw i rządów krajów unijnych sugerują jednak, że nowe zastrzyki finansowe nastąpią dopiero po reformach. – Chcemy pomóc Ukrainie, warunkiem jest jednak faktyczne przeprowadzenie przez ten kraj reform gospodarczych i energiczne zwalczanie korupcji – zaznaczyła Angela Merkel. UE opłaci już tej zimy część rachunków za dostawy gazu, które Ukraina otrzymuje od rosyjskiego koncernu Gazprom.

Pomimo że prezydent Ukrainy Petro Poroszenko chciał uczestniczyć w szczycie w roli gościa, nie został zaproszony do Brukseli. Angela Merkel w ostatnich dniach często rozmawiała przez telefon z Putinem i Poroszenką, opowiadając się za negocjacjami w sprawie trwałego zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy przed świętami Bożego Narodzenia. Co najmniej linia demarkacyjna miałaby dzielić oddziały rządowe i siły prorosyjskie.

Symbolbild Winter in der Ukraine - Gasstation in Russland

UE zapłaci częściowo za dostawy gazu dla Ukrainy

Zielone światło dla planu Junckera

Na szczycie UE zostały przyjęte założenia planu inwestycyjnego, który leży na sercu szefowi Komisji Europejskiej Junckerowi. Prezydent Litwy Grybauskaite podkreśliła z kolei, że wiele pytań pozostaje jeszcze bez odpowiedzi. Niejasne jest m.in. czy Jean-Claude Juncker przy pomocy 21 mld euro zdoła przyciągnąć prywatnych inwestorów i rozkręci fundusz do 315 mld. Poza tym nie wiadomo jeszcze, które projekty unijne będą wspierane i według jakich kryteriów.

Zanim szefowie rządów zagwarantują ze swoich budżetów kapitał na potrzeby Funduszu, chcą poznać szczegóły. Premier Włoch Renzi traktował już powołanie do życia funduszu, jako koniec polityki oszczędnościowej w UE. Przystopowała go kanclerz Merkel, zaznaczając, że wkłady na rzecz funduszu mogą przyczynić się do wzrostu nowego zadłużenia danego kraju. – Musi to nastąpić w ramach obowiązujących zasad Paktu Stabilizacji i Rozwoju – zaznaczyła niemiecka kanclerz.

Symbolbild - Schlagloch

Pieniądze na autostrady? Fundusz inwestycyjny już wkrótce...

Lista życzeń

Pod koniec stycznia Komisja Europejska chce zaproponować konkretną formę prawną funduszu inwestycyjnego, którą potem zatwierdzą Rada Unii Europejskiej i Parlament Europejski. Kraje członkowskie już teraz sporządziły w Brukseli długą listę z życzeniami zawierającymi projekty infrastrukturalne i naukowe, które miałyby być finansowane z nowego funduszu. Na liście znalazły się m.in. mosty na autostradach, przedszkola, a nawet elektrownia atomowa w Wielkiej Brytanii.

Tymczasem rzeczniczka KE podała na Twitterze, że w przyszłości wszystkie szczyty unijne mają trwać tylko jeden dzień. Doświadczeni dyplomaci europejscy nie wierzą jednak, że Tuskowi uda się utrzymać taką formę również w przypadku trudnych tematów, takich jak unijny budżet.

Bernd Riegert / Katarzyna Domagała