1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Szczyt Partnerstwa Wschodniego bez otwartych drzwi do Unii

Bruksela obiecała Kijowowi prace nad „unią cyfrową, celną i energetyczną”, co musi mu teraz zastąpić jasną perspektywę członkostwa w UE. Donald Tusk wezwał kraje Partnerstwa i Unii do czujności wobec Rosji.

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Brukseli: unia cyfrowa, celna i energetyczna dla Ukrainy

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Brukseli: unia cyfrowa, celna i energetyczna dla Ukrainy

Partnerstwo Wschodnie obejmuje kraje UE oraz Ukrainę, Mołdawię, Gruzję, Białoruś, Armenię i Azerbejdżan. Przed zaledwie kilku dniami ukraińscy dyplomaci ostrzegali, że prezydent Petro Poroszenko „nie pojawi się” na piątkowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Brukselialbo nie poprze jego końcowej deklaracji, o ile nie znajdzie się w niej obietnica otwartych drzwi do akcesji Ukrainy i innych chętnych krajów Partnerstwa. Jednak opór wielu kluczowych krajów UE (w tym Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii) wobec rozszerzania Unii na wschód – nawet w dłuższej perspektywie – jest tak stanowczy, że Kijów musiał zrezygnować z tego dyplomatycznego blefu.

Ostatecznie Poroszenko poparł deklarację z ogólnikowymi zapisami o uznaniu „europejskiego wyboru i aspiracji”, czyli powtarzającą sformułowania z poprzedniego szczytu i z umów stowarzyszeniowych UE z Ukrainą, Gruzją i Mołdawią. - Osobiście wolałbym ambitniejsze sformułowania, ale jak zawsze, deklaracja jest kompromisem – przyznał szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Prezydent Poroszenko dostał na pocieszenie obietnice Komisji Europejskiej, że ta przygotuje studium wykonalności dla kilku „unii” sektorowych z Ukrainą – w dziedzinie energii, gospodarki cyfrowej oraz unii celnej. – Na tym etapie to właściwy krok - powiedział Poroszenko po zakończeniu szczytu.

Tusk: w Partnerstwie Wschodnim nie chodzi o „geopolityczny konkurs piękności”

Tusk: w Partnerstwie Wschodnim nie chodzi o „geopolityczny konkurs piękności”

Partnerstwo czy konkurs piękności?

Donald Tusk przekonywał, że w Partnerstwie Wschodnim nie chodzi o „geopolityczny konkurs piękności” (w domyśle – nie chodzi o geopolityczną rywalizację z Rosją). Sęk w tym, że Moskwa od kilku lat postrzega Unię (a nie tylko NATO) jako swego geopolitycznego rywala na obszarze poradzieckim i także pod tym kątem lustruje działania Partnerstwa. Ponadto Tusk podkreślał, jak ważne jest – zapisane w deklaracji szczytu – wspólne zobowiązanie UE i wschodnich krajów Partnerstwa (Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, Azerbejdżanu, Armenii i Białorusi) do „wzmacniania demokracji, praworządności, praw człowieka i podstawowych wolności”. W Brukseli nawet autorytarnej Białorusi i Azerbejdżanowi nie wytykano w piątek publicznie, jak bardzo daleko są od tych wartości. Z kolei Ukrainie kurtuazyjnie nie wypominano zablokowanych reform antykorupycyjnych.

Tusk o Polsce i Rosji

Podczas konferencji prasowej szefa Rady Europejskiej zapytano o jego niedawny wpis na Twitterze, w którym krytykował rząd PiS i sugerował zbieżność skutków jego polityki z planami Kremla. – Prawa człowieka, praworządność, wolność słowa różnią Unię od alternatywy geopolitycznej dla UE – Tusk w ten sposób nawiązał do zagrożenia ze strony Rosji. Przywołał hybrydowe „wrogie” działania i manipulacje, w tym podczas wyborów w USA. I wzywał kraje UE, by – także dla zachowania swej atrakcyjności w ramach Partnerstwa Wschodniego – były czujne wobec działań ze strony Rosji. – Dlatego alarmowałem także swych rodaków – powiedział Tusk. Podczas szczytu premier Beata Szydło nie rozmawiała z Tuskiem o jego tweecie.

Aleksander Łukaszenka wysłał do Brukseli szefa dyplomacji Uładzimira Makieja

Aleksander Łukaszenka wysłał do Brukseli szefa dyplomacji Uładzimira Makieja

Białoruś chce być „rzetelnym partnerem” UE

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka po raz pierwszy od 2009 r. dostał osobiste zaproszenie na szczyt Partnerstwa Wschodniego, ale w swoim imieniu wysłał do Brukseli szefa dyplomacji Uładzimira Makieja. – Europa Wschodnia powinna być strefą dostatku, a nie strefą buforową między Zachodem i Rosją. Unia potrzebuje rzetelnych partnerów, a Białoruś nigdy nie była źródłem niestabilności – miał, wedle naszych informacji, przekonywać minister Makiej podczas obrad za zamkniętymi drzwiami. Odpierał zarzuty litewskiej prezydent Dalii Grybauskaite wobec rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych „Zapad-2017” z września. Powiedział, że Mińsk „zrobił wszystko”, by „Zapad” był przejrzysty dla sąsiadów z UE. Stanowczo zaprzeczał spekulacjom, że część rosyjskich wojsk nie wycofała się z Białorusi po tych manewrach.

Białorusin miał się z uznaniem wypowiadać o – podpisanej w piątek  - umowie o partnerstwie między UE i Armenią jako czymś „pośrednim” między stagnacją we wzajemnych relacjach a ambitną pogłębioną umową o wolnym handlu (DCFTA) na wzór – kontestowanych przez Moskwę – porozumień między Unią a Gruzją, Ukrainą i Mołdawią. Niektórzy zachodni dyplomaci odebrali to jako sygnał ze strony Mińska, że chciałby podjęcia negocjacji umowy z UE podobnej do tej, którą ma Armenia. Podczas zamkniętych dla mediów obrad Grybauskaite ostro zarzucała Białorusinom, że ich elektrownia atomowa w Ostrowcu budowana jest przez rosyjską firmę niegodną zaufania w sprawie bezpieczeństwa. – To nie jest dwustronny problem między Litwą i Białorusią. Będziemy się tym pilnie zajmować – obiecywał potem publicznie szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

Tomasz Bielecki, Bruksela

 

Redakcja poleca