1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ: "Polscy twórcy kultury są w szoku"

Na łamach dziennika „Sueddeutsche Zeitung” polska kuratorka i krytyk sztuki Anda Rottenberg pisze o możliwym wpływie nowego rządu na kulturę w Polsce.

„Dla kręgów liberalnych i lewicowych wynik wyborów parlamentarnych jest szokiem. Wszyscy dobrze jeszcze mają w pamięci politykę historyczną rządu PiS z lat 2005- 2007, polegającą na jednostronnej gloryfikacji bohaterstwa i patriotyzmu Polaków. Wyhamowała ona rozprawę z historią, która zaczęła się przed 15 laty owocując badaniami naukowymi, publikacjami książkowymi, filmami, inscenizacjami i wystawami”, wylicza Anda Rottenberg, zaznaczając, że „Teraz może być jeszcze gorzej, nawet jeżeli nowy rząd nie powróciłby do dawnych priorytetów i nie starałby się narzucić jedynej słusznej linii w polityce kulturalnej”,

Tyle, że właśnie tego domaga się jego elektorat, wywodzący się w największym stopniu z ksenofobicznych, narodowo-katolickich środowisk, któremu jak najbardziej podoba się fizyczne rozprawianie się z niemiłymi mu dziełami sztuki. Tu autorka wspomina o niejednokrotnym podpalaniu „Tęczy” Julity Wójcik na warszawskim Placu Zbawiciela.

Kapryśny mecenat

„Poza tym głodna kadra partyjna stojąca za nowym rządem ostrzy sobie zęby na stanowiska w administracji kulturalnej. Taka nowa obsada znaczy dla wielu centralnych instytucji kulturalnych nowe ukierunkowanie programowe, które w niektórych przypadkach będzie prowadzić do nieuniknionych strat. Nieco lepsze perspektywy mają teatry i muzea miejskie, podlegające administracji samorządowej. Odnosi się to również do instytucji prywatnych, przede wszystkim galerii sztuki i niektórych teatrów, bo one także otrzymują subwencje państwowe.

W zasadzie całe życie kulturalne w Polsce uzależnione jest w ogromnym stopniu od mecenatu państwa”.

Jak pisze SZ, obecna zmiana władzy nie musi natychmiast doprowadzić do szybkich roszad na wszystkich płaszczyznach życia kulturalnego. Korekty programowe można wprowadzić także w inny sposób. Wypróbowanym narzędziem jest np. przywrócenie wstępnej cenzury. Drugim ,jeszcze bardziej efektywnym jest środkiem, jest ukierunkowany rozdział subwencji państwowych i komunalnych. Nie trzeba koniecznie zwalniać nieposłusznego dyrektora, wystarczy obciąć mu budżet”, wyjaśnia autorka.

Duże polskie koncerny nie sypną też nagle groszem, ponieważ należą do państwa, a ich kluczowe stanowiska obsadzanyesą przedstawicielami partii rządzącej.

Obawy młodych i niezależnych

Jak zaznacza Anda Rottenberg, także twórcy filmowi i telewizyjni z telewizji publicznej obawiają się o wolność kultury. Generalnie może zmienić się profil polskiego eksportu kultury. Do tego wystarczy zmiana na czele Instytutu Adama Mickiewicza czy zasugerowane przez rząd nowe ukierunkowanie jego działalności. Niepewna przyszłość czeka także artystów wspieranych przez programy stypendyjne, a szczególnie najmłodszych artystów oraz liczne organizacje pozarządowe, których „swobodne działania ożywiły kolorem i świeżym podmuchem wiatru Polską codzienność”.

Poza tym należy się obawiać, że niektóre kontrowersyjne projekty nie będą chronione w przyszłości przed atakami fizycznymi. Przedsmakiem tego była wiosna 2014 i blokada sztuki teatralnej „Golgota Picnic” przez zorganizowane grupy. Dziś takie akcje mogą być uważany za wyraz zdrowego poczucia narodowego, twierdzi autorka.

„Polscy artyści, ci najbardziej uznani, dostrzegają nie tylko finansowe reperkusje zmiany rządu, bo pieniądze można dziś zarabiać też za granicą. Ale wskazują oni przede wszystkim na realne niebezpieczeństwo, że dotychczasowe sukcesy polskiej kultury obrócą się w nicość, i że kultura zostanie wypchnięta gdzieś na boczny tor czy w ślepy zaułek, gdzie przeczeka do czasu następnych wyborów”.

Opr. Małgorzata Matzke