SZ: Niemcy potrzebują silnej Polski respektującej państwo prawa | Echa polskie | DW | 08.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

SZ: Niemcy potrzebują silnej Polski respektującej państwo prawa

Przyjaźń Polski z Niemcami jest młoda i skrywa możliwość poprawy – pisze felietonista Stefan Urlich w „Süddeutsche Zeitung” (SZ), komentując wizytę kanclerz Merkel w Warszawie.

W opinii Stefana Urlicha, autora komentarza w SZ, zła atmosfera w ubiegłorocznych relacjach między rządami Polski i Niemiec może „wkrótce ustąpić owocnej współpracy”. Silne są bowiem wspólne interesy i „Niemcy potrzebują Polski, a Polska potrzebuje Niemiec i Europy, gdyż wciśnięta między Władimira Putina i Donalda Trumpa potrzebuje obojga”.

Dlatego, zdaniem Stefana Urlicha, kanclerz Angela Merkel słusznie postąpiła podczas wtorkowej wizyty w Polsce spotykając się z „konserwatystą Jarosławem Kaczyńskim”. Wprawdzie, jak zauważa autor artykułu w SZ, J. Kaczyński nie piastuje żadnego urzędu państwowego, jest jednak „wielkim władcą w kraju”. Jeśli niemiecko-polska przyjaźń ma się rozwijać, trzeba uwzględnić Jarosława Kaczyńskiego, „przynajmniej obecnie” – pisze Urlich. W jego opinii, „Kaczyński jest wprawdzie ideologiem, ale jest też strategiem”.

Zdaje on sobie sprawę z tego, że Polska potrzebuje bliskich kontaktów z Niemcami i Unią Europejską oraz miliardowej pomocy z Brukseli. Także w kwestiach bezpieczeństwa Polska "w dobie Trampa i Putina jest bardziej niż dotychczas zależna od UE". Komentator wskazuje, że tym można byłoby wytłumaczyć "nagłe nawiązanie Kaczyńskiego do idei europejskiego supermocarstwa atomowego". To, w jego opinii, "też dowodzi, że uwagę przywódcy partii PiS można skierować też na inne sprawy niż narodowe. Jeśli się o niego usilnie stara" - stwierdza Stefan Urlich. Starania te polegają też na "filtrowaniu z prowokacyjnych, narodowych frazesów prezesa PiS uzasadnionych, polskich interesów".

Zdaniem autora, "Niemcom nie wolno nigdy więcej poza plecami Polski i jej kosztem paktować z Rosją. Pomimo sporów, jakie z Warszawą potrwają chyba dłużej, jedno musi być jasne: każda agresja rosyjska wobec Polski byłaby agresją wobec Niemiec i tak powinna być traktowana" - podkreśla SZ. „Zapewnienia Angeli Merkel i szefowej polskiego rządu Beaty Szydło o podtrzymaniu sankcji wobec Moskwy wskazują na kierunek tych działań" – pisze Stefan Urlich. Uważa on też, że krytyka J. Kaczyńskiego dot. dominacji Niemiec oraz kanclerz Merkel w UE jest uzasadniona. ”Nie sprzyja to na dłuższą metę ani UE, ani Republice Federalnej Niemiec” - zauważa. Stefan Urlich dodaje jednak, że "Niemcy nigdy nie chciały przejmowania tej roli. Przypadła im ona, ponieważ inne narody nie przejmują w dostatecznym stopniu funkcji przywódczych".

Autor zaznacza jednocześnie, że Polska jest najważniejszym krajem na Wschodzie Unii Europejskiej. Dlatego sugeruje, by zamiast domagać się demontażu UE na rzecz państw narodowych, powinna ona bardziej zadbać o wzmocnienie obronności UE, polityki zagranicznej oraz walkę z przestępczością. „W ten sposób rosłoby znaczenie Warszawy w Europie” - podkreśla niemiecki dziennikarz. "Przede wszystkim J. Kaczyński i jego partyjni koledzy muszą rozważyć, że UE prawdopodobnie silniej niż dotąd podzieli się na trzon i na peryferie. Jeśli polski rząd będzie nadal demolował państwo prawa i niszczył różnorodność mediów, wtedy kraj ten w najlepszym wypadku pozostanie zepchnięty na peryferie. A na to Polacy nie zasłużyli" – twierdzi autor komentarza.

Opr. Alexandra Jarecka