SZ: Były przywódca ″Solidarności″ musi obawiać się o swoją reputację | Prasa | DW | 20.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

SZ: Były przywódca "Solidarności" musi obawiać się o swoją reputację

Czy po ujawnieniu części zawartości "szafy Kiszczaka" najnowszą historię Polski trzeba będzie napisać na nowo? To dużo ważniejsze niż odpowiedź na pytanie, czy TW "Bolek" to Lech Wałęsa, twierdzi "Süddeutsche Zeitung".

Lech Walesa Streikführer 1980

Lech Wałęsa jako przywódca strajku w gdańskiej stoczni w 1980 roku

Na początku roku Lech Wałęsa, "przywódca NSZZ Solidarność, laureat Pokojowej Nagrody Nobla i pierwszy prezydent Polski wybrany w wolnych wyborach", jak pisze o nim Florian Hassel w "Süddeutsche Zeitung", dość nieoczekiwanie zaoferował gotowość do wzięcia udziału w publicznej dyskusji z udziałem historyków z IPN i dziennikarzy nt. swojej rzekomej współpracy z SB jako TW "Bolek". Był to, jak podkreśla Hassel, "jeszcze jeden epizod walki, w której chodzi nie tyle o Wałęsę i rolę jaką odegrał on w najnowszej historii Polski, lecz o samą historię i sposób, w jaki jest ona w tej chwili wykorzystywana na potrzeby bieżącego życia politycznego".

Plama na życiorysie

W swej biografii "Droga nadziei" Wałęsa przyznaje, że "nie wyszedł całkiem czysty" z rozmów z oficerami SB, po zatrzymaniu go za udział w wydarzeniach grudniowych z 1970 roku. "Postawili mi warunek: podpisz! No to podpisałem". Hassel przypomina, że Wałęsa przyznawał się także do późniejszych kontaktów z SB, ale, jak twierdzi do dziś: "prowadził z nimi grę, nigdy nikogo nie zdradził i nie otrzymał także żadnych pieniędzy". W miarę pewne jest, że jego ostatnie spotkanie z SB odbyło się w 1974 roku. "Później przez półtorej dekady okazywał wrogość wobec (komunistycznego, red.) reżimu i stał się legendarnym przywódcą opozycji, który zapoczątkował upadek komunizmu w Polsce, a później także w całej Europie Wschodniej".

Polski spór o historię

Artykuł w "Süddeutsche Zeitung" ma pomóc niemieckim czytelnikom zorientować się w sporze o agenturalną przeszłość przywódcy "Solidarności", po ujawnieniu treści pierwszego pakietu dokumentów przechowywanych w domu byłego szefa polskiego MSW generała Czesława Kiszczaka. Z tego względu autor naświetla m.in. dyskusję, która toczyła się w kręgach polskiej opozycji solidarnościowej w latach 80. ub. wieku i wyjaśnia powody rozstania się Wałęsy z braćmi Kaczyńskimi oraz przeobrażenia się ich wcześniejszej, bliskiej współpracy w otwartą wrogość.

Wtedy właśnie, twierdzi Florian Hassel, walka o TW "Bolka" zaczęła się na dobre, a kluczowe znaczenie w niej ma, jego zdaniem, wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że kiedy "Wałęsa zostanie skompromitowany" to wtedy jego brat Lech "stanie się symbolicznym patronem ruchu Solidarności".

Poza tym, jak analizuje tygodnik "Rzeczpospolita", na który Hassel się powołuje, dokumentując agenturalną przeszłość Wałęsy, Kaczyński chce udowodnić, że "nielubiana" przez niego III Rzeczpospolita była "bękartem bezpieki". Zmierzając do jej zdyskredytowania szef PiS chce ustanowić "autorytarną" IV Rzeczpospolitą, o której "marzy od dziesięcioleci".

Zbadajmy to starannie!

Autor zwraca w tym kontekście uwagę czytelników na rolę "kontrolowanej przez Kaczyńskiego" polskiej telewizji państwowej, która "z upodobaniem sięga po stare zarzuty wysuwane wobec Wałęsy i poświęca im wiele godzin czasu antenowego".

Monachijski dziennik podkreśla, że zabezpieczone w domu wdowy po generale Kiszczaku dokumenty, w tym napisane odręcznie zobowiązanie się przez Lecha Wałęsę do współpracy z SB podpisane imieniem, nazwiskiem i pseudonimem "Bolek", IPN uznał za "autentyczne bez starannego zbadania".

Nastąpiło to, czytamy dalej, bez zwrócenia uwagi na fakt, że na początku lat 80. pięciu oficerów "tajnych służb komunistycznych systematycznie fałszowało dokumenty na temat jego rzekomej działalności agenturalnej, aby go zdyskredytować". Tę linię obrony przybrał obecnie także sam Wałęsa, który stara się wykazać, że ujawnione dokumenty są sfałszowane.

Ale nawet wtedy, gdyby okazały się prawdziwe, to "mówią one tylko o małym fragmencie biografii Wałęsy, który nie obejmuje jego roli jako przywódcy ruchu wolnościowego", pisze na zakończenie Florian Hassel w "Süddeutsche Zeitung", przytaczając słowa związanego z NSZZ "Solidarność" historyka Jana Skórzyńskiego.

Opr. Dagmara Jakubczak