Surowy wyrok ws. nielegalnych wyścigów w Berlinie. Zabili człowieka | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 27.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Surowy wyrok ws. nielegalnych wyścigów w Berlinie. Zabili człowieka

Wyroku ws. tragicznego finału nielegalnych wyścigów samochodowych w Berlinie oczekiwano z dużym napięciem. Sąd orzekł ws. dwóch kierowców.

W procesie o nielegalne wyścigi samochodowe w Berlinie, które zakończyły się śmiercią niewinnego człowieka, obydwaj oskarżeni zostali skazani za morderstwo. Sąd Krajowy w Berlinie skazał ich w poniedziałek (28.02.2017) na kary dożywotniego więzienia, przychylając się do wniosku prokuratury. Wyrok ws. nielegalnych wyścigów samochodowych, które zakończyły się ofiarami śmiertelnymi, jest precedensem. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Nie mieli takiego zamiaru

Oskarżyciel w procesie argumentował, że mężczyźni biorący udział w nielegalnych wyścigach co prawda nie chcieli nikogo umyślnie zabić, ale ryzyko śmiertelnych następstw ich postępowania było wkalkulowane w ich zachowanie.

Deutschland Illegales Autorennen in Berlin (picture-alliance/dpa/B. Pedersen)

Berlin to nie jedyne miast, gdzie odbywają się nielegalne wyścigi na ulicach

Obrona domagała się kary za nieumyślne spowodowanie śmierci dla jednego z kierowców i za spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym dla drugiego z nich. Obrońcy argumentowali, że zamiar wzięcia udziału w takich wyścigach nie równa się zamiarowi zabicia kogokolwiek. Jak twierdziła obrona, podczas takiej jazdy nie myśli się o tego rodzaju ryzyku. Mężczyźni wychodzili rzekomo z założenia, że wszystko mają pod kontrolą.

Zero poczucia winy

Obydwaj mężczyźni, w wieku 28 i 25 lat, nocą 1 lutego 2016 spowodowali ciężki wypadek drogowy w pobliżu domu towarowego KaDeWe. Jeden z nich uderzył samochodem w jeepa – w wyniku tego wypadku zginął 69- letni kierowca uderzonego pojazdu. W trakcie szybkiej jazdy po bulwarze młodzi mężczyźni przyjechali kilkakrotnie na czerwonym świetle. W czasie zderzenia ich samochód miał prędkość 160 km/godz.  Biegła sądowa w zakresie psychologii ruchu drogowego opisywała jednego z mężczyzn jako kierowcę, który w ogromnym stopniu przecenia swoje możliwości. Biorąc udział w tego rodzaju wyścigu kierowała nim wola zwycięstwa i chęć podrasowania swoje ego. U mężczyzny nie stwierdziła ona żadnego poczucia własnej winy.

 

dpa / Małgorzata Matzke