1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Socjolog: Erozji religii nie da się powstrzymać [WYWIAD]

Kościoły nie wygrają z nowoczesnością i postępem. Spadku znaczenia religii nie da się powstrzymać, twierdzi socjolog religii Detlef Pollack

Kościoły w Niemczech, poza wielkimi świętami kościelnymi raczej świecą pustkami. Ludzie "wypisują" się z przynależności do któregoś z Kościołów czy to ze względów światopoglądowych, czy by uniknąć płacenia kościelnego podatku. Jest to nieodwracalny trend, twierdzi socjolog religii Detlef Pollack z uniwersytetu w Muenster. Jego praca badawcza "Religia we współczesnych czasach", wyjaśnia, dlaczego Kościoły są tak bezradne wobec tego, jak bardzo tracą na znaczeniu we współczesnych społeczeństwach. Naukowiec rozmawiał o tym z agencją dpa.

Detlef Pollack

Prof. Detlef Pollack: Ludzie uważają inne sprawy za ważniejsze

dpa: Pana badania wyraźnie wykazują, że religia, w porównaniu z innymi dziedzinami życia, jak rodzina, czas wolny czy praca zawodowa ma dla wielu ludzi stosunkowo małe znaczenie. W Niemczech pustoszeją kościoły, co roku ludzie występują z Kościoła. Czy kiedyś Kościół zupełnie straci na znaczeniu?

Prof. Detlef Pollack: Nie sądzę, żeby Kościoły kiedyś miały tylko status sekt. Utrata znaczenia, jakiej obecnie doświadczają jest raczej bardzo powolnym procesem, trwającym już od kilkudziesięciu lat. Liczba ludzi występujących z Kościoła wynosi ok. 1 procenta, czyli nie jest jakoś specjalnie dramatyczna. Kościoły czerpią wciąż jeszcze ze swojej historii, z tego, jak wiara zakorzeniona jest w rodzinach i w kulturze. Tyle, że ta tradycja traci na znaczeniu, nie w trybie skokowym, ale z regularnością tykającego zegara.

Skąd się to bierze?

Utrata znaczenia religii bierze się nie tyle z niezadowolenia z Kościołów co z obojętności w kwestii praktykowania wiary. Ludzie uważają inne sprawy za ważniejsze: nie chodzą do kościoła dlatego, że nie podobają się im kazania, tylko raczej dlatego, że wolą się wyspać, spędzić czas z rodziną, iść na mecz. Mają coraz więcej opcji do wyboru i ich uwaga skłania się raczej ku sprawom świeckim niż religijnym. Dla Kościołów wielkim zadaniem jest przeciwdziałanie temu.

Co Kościoły mogą zrobić, by ten proces powstrzymać?

Kościoły są właściwie bezsilne, kiedy wierni się od nich odwracają. Jest może tylko kilka małych mechanizmów regulacji, by jakoś złagodzić ten trend. Kościoły dobrze funkcjonują na styku ze światem świeckim, kiedy wchodzą w głąb społeczeństwa.

Dużym wzięciem cieszą się na przykład prowadzone przez Kościoły przedszkola i szkoły, bo nie chodzi tam tylko o czystą wiarę, ale przede wszystkim o edukację i wychowanie. Religia może także zyskać na znaczeniu, kiedy staje się środkiem politycznego protestu. Kiedy Kościół ingeruje w sprawy społeczne, powinien robić to tylko w dziedzinach, gdzie leżą jego główne kompetencje, czyli na przykład w miłości bliźniego. W innym przypadku Kościoły starając się tylko dopasować do zindywidualizowanego społeczeństwa będą tracić swój profil. Występuje jednak także niebezpieczeństwo, że będą stawały ponad społeczeństwem. Kościół musi odnaleźć się między tymi dwoma biegunami.

Prof. Detlef Pollack jest kulturoznawcą i religioznawcą, rzecznikiem inicjatywy badań naukowych "Religia i polityka" na Uniwersytecie w Muenster i badaczem na polu socjologii religii.