Socjolożka: Niemcy przestali czuć się jak u siebie w domu. Winne „kosmopolityczne elity”? | Społeczeństwo | DW | 16.04.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Socjolożka: Niemcy przestali czuć się jak u siebie w domu. Winne „kosmopolityczne elity”?

W Niemczech wzrosło poparcie dla ruchów i partii populistycznych. Socjolożka Cornelia Koppetsch obarcza „kosmopolityczne elity” winą za to, że część Niemców przestała czuć się we własnym kraju jak u siebie.

„Gdy zasady gry w społeczeństwie ulegają zmianie, wielu ludziom wydaje się, że tracą zdolność do działania.  Czują, że ich poglądy i wzory zachowania nie pasują do nowych warunków, co pozbawia ich zaufania do siebie i do otoczenia tak, że w końcu przestają czuć się we własnym kraju bezpiecznie” – powiedziała socjolożka Cornelia Koppetsch w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”.

Jej zdaniem szereg zjawisk w ostatnim czasie wytrąciło z równowagi sporą liczbę mieszkańców Niemiec. „Chodzi o to, że postawa obywatelska, szczerość, skromność i wierność zasadom liczą się dziś mniej niż obycie w świecie, przedsiębiorczość czy elastyczność” – tłumaczy socjolożka z Uniwersytetu Technicznego w Darmstadt.  Powstaje wrażenie, że każdy musi troszczyć się sam o siebie.

Zastrzeżenia wobec uchodźców

Obejrzyj wideo 01:59

Czego się boją Niemcy? SONDA ULICZNA

„Wielu ludziom nie podoba się to, że uchodźcy bez własnego udziału otrzymają dużą pomoc, podczas gdy oni muszą każdego dnia walczyć o przeżycie. Inni uważają, że ich obraz świata jest przedmiotem ataku w związku z małżeństwami homoseksualistów czy też trzecią płcią” – mówi Koppetsch.

Socjolożka przypomina, że zarówno w NRD, jak w RFN przez dziesięciolecia dominował drobnomieszczański sposób myślenia. „A teraz kosmopolityczne elity wysuwają bez przerwy oferty dla wszystkich możliwych mniejszości” – mówi dodając, że w ten sposób myślą przede wszystkim przedstawiciele tradycyjnej klasy średniej.

„Boją się utraty swojego miejsca w systemie – nie tylko w sensie ekonomicznym, lecz także kulturowym. Z tego poczucia utraty ojczyzny rodzi się wyzwanie rzucane rządzącym warstwom społecznym” – wyjaśnia. Jej zdaniem właśnie ten mechanizm tłumaczy powstanie partii Alternatywa dla Niemiec, czy też antyislamskiego ruchu społecznego Pegida. „Wszystkie te zjawiska mają podobny wzór: własne poglądy podawane są do publicznej wiadomości jako prawda, co oznacza odgrodzenie się od innych, aby upewnić się co do własnego stanowiska  i odzyskać dawne bezpieczeństwo” – tłumaczy badaczka. 

Zakłamana elita

Koppetsch zarzuca intelektualnej elicie zakłamanie. „Propaguje ona otwartość na świat i domaga się przepuszczalnego społeczeństwa, w którym wszyscy mają równe szanse, mówi o równości i równouprawnieniu. Gdy jednak ktoś nie podziela jej obrazu świata, odwraca się od niego bez próby zrozumienia i wywyższa się w imię wyższej moralności” – mówi. Jej zdaniem w dyskusjach telewizyjnych wyborcy AfD przedstawiani są jako „dzieci specjalnej troski lub psychopaci”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! 

Sztywny obraz świata

W rzeczywistości obraz świata rzekomo otwartej na świat elity jest tak samo „sztywny” jak obraz świata drobnomieszczan – elita jest przekonana, tylko i wyłącznie jej wartości i jej styl życia powinny obwiązywać wszystkich. Koppetsch zwraca uwagę, że pojęcie ojczyzny ma w rozumieniu elity charakter „wykluczający”. „Ze względu na wysokie ceny, w pięknych dzielnicach (elity) przebywają wśród swoich. Troszczą się o to, że przynajmniej w szkołach, do których chodzą ich dzieci, poziom nauczania jest wysoki, jedzenie zdrowe, a pedagodzy  stają na wysokości zadania.  Tym, którzy boją się o swoje miejsce w społeczeństwie, wysyła się sygnał: Tutaj u nas, wśród otwartych na świat obywateli świata, nie ma miejsca dla ludzi takich jak wy. Przegraliście, mieliście pecha” – podsumowuje Cornelia Koppetsch. 

Jacek Lepiarz, Berlin            

Audio i wideo na ten temat