1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Co słychać sąsiedzie? [PROJEKT MULTIMEDIALNY]

Seks a sprawa polsko-niemiecka. Multimedialny test z sąsiedztwa

Seks i miłość czyli ostry start polskiej edycji multimedialnego projektu DW i telewizyjnej Dwójki „Co słychać, sąsiedzie?” odsłania podobieństwa i różnice między sąsiadami przez Odrę. Również w kwestii seksu.

Kiedyś zawsze jest pierwszy raz. Ale kiedy? W porównaniu z Polakami, Niemcy wcześniej przystępują do rzeczy. Mulimedialny test z sąsiedztwa nie pozostawia co do tego żadnych wątpliowści. Dowody są dwojakiego rodzaju. Poznajemy głosy ulicy i wyniki reprezentatywnych sondaży o tematyce, która w tej formie rzadko przebija się do mediów.

Niemcy zaczynają wcześniej

Pierwsze doświadczenia seksualne aż 9 proc. Niemców i zaledwie 2 proc. Polaków zbiera przed piętnastymi urodzinami. W wieku 17 lat 42 proc. Niemców ma już za sobą inicjację. A Polaków – zdecydowanie mniej: 20 proc. Większość czeka z tym dłużej. 39 proc. Polaków zaczyna kochać się fizycznie między 18. a 20. rokiem życia. 27 proc. podejmuje współżycie seksualne mając 21–25 lat. W tym wieku w Niemczech mówi się o… spóźnialskich. Stanowią skromny odsetek: 13 procent.

Przyczyn tej odmienności jest wiele. Można wspomnieć o większym konserwatyzmie polskich rodzin, wpływie Kościoła rzymsko-katolickiego i o tym, że w Niemczech edukacją seksualną obejmuje się dzieci w wieku poniżej 10 lat.

– Sedno w tym – mówi niemiecka nauczycielka, która ma za sobą dwie dekady pracy z dziećmi - by dziewczynki i chłopcy rozumieli, że seksualność jest częścią życia. Powinny uczyć się tego w szkole, a nie od kolegów czy z Internetu. - W Polsce brakuje nauczycieli nieobowiązkowego przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie”. Pigułka antykoncepcyjna bez zgody rodziców dozwolona jest od lat 18. Podobnie ma się sprawa z pozwoleniem na wizytę u ginekologa. Dopiero od pełnoletności nie jest ona konieczna. W Niemczech natzomiast pigułkę można kupić bez wiedzy rodziców już po ukończeniu 16. roku życia.

Obejrzyj wideo 02:44

Jak i co kochają Niemcy?

No dobrze, a jak ma się rzecz z miłością, potwierdzoną urzędowym lub kościelnym dokumentem? Wierność do końca życia, jak to pięknie brzmi…Tylko co siódmy Niemiec uważa, że ślub kościelny jest niezbędny. Mogłoby się wydawać, że na wschód od Odry a ten odsetek jest zdecydowanie wyższy. Ale z badań wynika, że w Polsce słowo „tak” z Bożym błogosławieństwem jako rzecz nieodzowną traktuje co czwarty ankietowany. Niemniej, i tu i tam, zdecydowana większość przykłada do ślubu dużą wagę i to bez względu na jego formę. A ta coraz bardziej staje się kwestią wyobraźni. Indywidualizm kwitnie. Ilustracji dostarcza para niemiecka, która pobiera się w myśl reguł celtyckich i polska, która noc poślubną dokumentuje przy pomocy kamerzysty. Z tym, że małżonkowie wystąpili w roli aktorów a nie kochanków.

Miłość niejedno ma imię

Tradycyjny, nowoczesny czy ekstrawagancki wariant ślubu - kto decyduje się na formalny związek, ten przysięga wierność małżeńską. Aż 89 proc. Niemców przywiązuje wielką wagę do wierności. W Polsce takich osób jest nieco mniej: 85 procent. To może zaskoczyć: po obu stronach Odry wierność ma największe znaczenie dla ludzi w wieku 18–29 lat. A więc dla najmłodszych. Do seksu przed ślubem nie ma zastrzeżeń 89 proc. Niemców i 76 proc. Polaków. Badacze zwracają wszakże uwagę na wyraźną różnicę gdy pytają, czy seks bez małżeństwa, a więc seks dla samego seksu, jest w porządku. Jak najbardziej, twierdzi blisko dwie trzecie Niemców, ale tylko jedna trzecia Polaków.

Najważniejszą próbą jest, oczywiście, samo małżeństwo. Kiedy sięzaczyna chwiać najsilniejszym hamulcem przed jego rozpadem jest w obu krajach dobro dzieci. Tego zdania jest ponad połowa Polaków i nieco mniej niż połowa Niemców. Dobra dzieci bronią głównie panowie. W Niemczech 58 proc., w Polsce 66 procent. Panie odpowiednio: 34 proc. i 53 procent.

Obejrzyj wideo 03:04

Co kochają Polacy?

Co do innych hamulców ratujących przed rozpadem związku, opinie są rozbieżne. Niemcy wymieniają kolejno: problemy finansowe, obawę przed utratą statusu społecznego, zastrzeżenia moralne (11 proc.), a na końcu (6 proc.) powody religijne. Po stronie polskiej natomiast moralność, na którą wskazuje blisko jedna trzecia ankietowanych, to drugi powód powściągliwości rozwodowej. Na trzecim miejscu jest religia (21 proc.), dopiero później są kwestie natury finansowej; utrata pozycji społecznej odgrywa w Polsce minimalną rolę (3 proc.). Duża różnica występuje w postrzeganiu dylematu rozwodowego. Pod kreską wynik jest taki: wprawdzie w ostatnim czasie liczba rozwodów w obu krajach nieco spada, niemniej po zachodniej stronie Odry rozstaje się połowa par, które ślubowały sobie wierność do grobowej deski. Po stronie wschodniej los taki spotyka co trzecią parę. Może te proporcje układałyby się inaczej, gdyby praktyki sądów rodzinnych były zbliżone. Ale tak nie jest. W Polsce w procesie rozwodowym rozważana jest kwestia winy, w Niemczech od 1977 roku wina za rozkład małżeństwa nie odgrywa żadnej roli.

Sąsiedzi także online

Aby dowiedzieć się, co u sąsiadów słychać, wystarczy odwiedzić poświęcony temu dwujęzyczny portal. Znajdziemy go pod adresem: www.coslychacsasiedzie.pl. To część współpracy multimedialnej, którą koordynuje Deutsche Welle. Projekt posiada też kanał na Youtube i całkiem sporą grupę fanów na facebooku.

A już niedługo: czego boją się Polacy i Niemcy?

Redakcja poleca

Audio i wideo na ten temat