1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Rząd Wielkiej Brytanii uważa się za prekursora reform UE

Premier Wielkiej Brytanii w czasie swojego objazdu po kilku europejskich krajach zabiega o reformy UE; bawiąc m.in. w Warszawie i Berlinie. Czy stanowisko Londynu jest dalekie od stanowiska Berlina?

Großbritannien Symbolbild Olympische Spiele in London Big Ben und Flagge

Z wysp widać Europę z innej perspektywy

Politycy w Berlinie są ciekawi, jak premier David Cameron dokładnie wyobraża sobie zreformowaną Unię Europejską. Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Philip Hammond w wywiadzie dla BBC domagał się w każdym razie „konkretnego pakietu reform". W innym przypadku "nie wygramy referendum", mówił.

Podczas gdy w wielu państwach UE - w tym we Francji - dość krytycznie postrzega się premiera Camerona, w Berlinie mógł on liczyć na pewną otwartość i przychylność.

David McAllister, deputowany niemieckiej chadecji do Parlamentu Europejskiego, mający też brytyjskie obywatelstwo, w rozmowie z Deutsche Welle podkreślał, że generalnie w Niemczech czuje się dużą gotowość do wyjścia naprzeciw brytyjskim propozycjom. Decydujące są jednak detale. Jak podkreślał, "należy zbadać, co jest możliwe w europejskich ramach". Reformy, które uczyniłyby Unię Europejską bardziej "efektywną i odbiurokratyzowaną", są jak najbardziej po jego myśli.

Niedersachsens CDU-Vorsitzender David McAllister

David Cameron obiecał Brytyjczykom referendum ws. pozostania w UE

Wiele wspólnego

O tym, jak wiele łączy Niemcy i Zjednoczone Królestwo oraz ich rządy, mówi także Martin Callanan, który do roku 2014 był szefem brytyjskich konserwatystów w PE, a teraz (jako baron Callanan) jest członkiem Izby Lordów. Zbieżności dostrzega on przede wszystkim w polityce gospodarczej niemieckich chadeków i brytyjskich torysów: otwartych rynkach, wolnym handlu i solidnej polityce budżetowej. "Wiele nas łączy z Berlinem - w przeciwieństwie do "socjalistycznej i interwencjonistycznej Francji", zastrzegał.

Ogólnie patrząc na Europę, stanowisko premiera Camerona wcale nie jest tak odosobnione, jak przedstawiają to mass media. "Cameron mówi to, co wielu ludzi myśli", podkreśla Callanan. Niezadowolenie z UE nie jest tylko brytyjskim fenomenem. Rząd Wielkiej Brytanii uważa się wręcz za prekursora. Reformy, do jakich dąży, są "w interesie wszystkich państw członkowskich", jak zaznaczyła brytyjska królowa Elżbieta II w swej mowie tronowej, prezentując program rządowy Camerona.

Najtrudniejsze zmiany traktatowe

Jak daleko posunięte mogłyby być reformy? Ogromną przeszkodą byłaby zmiana traktatów europejskich, którą musiałoby zaaprobować 28 państw członkowskich, w niektórych krajach trzeba byłoby rozpisać w tej sprawie nawet referenda. Europoseł McAllister twierdzi, że "w najbliższym czasie nie ma w ogóle miejsca na obszerną reformę traktatów", dlatego jego zdaniem należałoby zbadać, jak brytyjskie propozycje mogłyby zostać zrealizowane w ramach obowiązujących traktatów albo czy nie można by wyjść naprzeciw brytyjskim propozycjom, dokonując tylko niewielkich zmian.

Großbritannien Premierminister Cameron Immigration

David McAllister jest przekonany, że Brytyjczycy będą jednak chcieli zostać w UE

Kanclerz Angela Merkel już teraz wytyczyła granicę, poza którą nie do ruszenia są cztery podstawowe swobody wewnętrznego rynku UE, do których zalicza się m.in. swobodę podejmowania pracy i osiedlania się w wybranym państwie UE. Te unijne zdobycze są dla niej tabu. Komisarz Guenther Oettinger w wywiadzie dla rozgłośni Deutschlandfunk również wyraził pogląd, że Komisja Europejska jest co prawda gotowa nie skorzystać ze wszystkich przysługujących jej praw, ale nie do pomyślenia jest formalne oddanie kompetencji z powrotem na płaszczyzny narodowe.

Rynek czy coś więcej?

U podstaw odmiennego spojrzenia Niemców i Brytyjczyków na europejskie zjednoczenie leży długa tradycja. Jak potwierdza konserwatywny brytyjski europoseł, Daniel Hannan, dla większości jego rodaków Europa to tylko rynek i nic poza tym. Hannan nie ma nic przeciwko temu, jeżeli określa się go jako eurosceptyka, wręcz przeciwnie, napawa go to dumą.

- Sceptyk to ktoś, kto nie we wszystko ślepo wierzy i domaga się dowodów. Problem całego europejskiego projektu polega na tym, że ludzie wiarę stawiają ponad realia - podkreśla. Jego zdaniem pokazała to unia walutowa, do której z powodów politycznych przyjęto Grecję, zamykając oczy na rzeczywistość.

W przypadku chadeka McAllistera przeważa niemieckie spojrzenie na Europę. - Jestem niemieckim chadekiem. Dla mnie UE jest czymś więcej niż tylko unijnym rynkiem. Dla nas Niemców zjednoczenie europejskie jest politycznym projektem - podkreśla. W ostatnim czasie bardzo często gościł on w brytyjskich mediach, wyjaśniając stanowisko Niemiec. Sami Brytyjczycy muszą w referendum podjąć decyzję, ale za swoje zadanie uważa budowanie mostów i pokazywanie tego, "że zależy nam na tym, żeby pozostali w UE". Czy sądzi, że wyspiarze zdecydują się na exit? - Nie, nie sądzę - mówi, przekonany, że Brytyjczycy będą jednak chcieli w UE zostać.

Christoph Hasselbach / Małgorzata Matzke