Rezygnacja z diesli zagraża marce ″Made in Germany″ | Gospodarka | DW | 31.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Rezygnacja z diesli zagraża marce "Made in Germany"

Członkowie rządu w Berlinie mówią o zagrożeniu dla gospodarki wskutek kryzysu związanego z samochodami z silnikami Diesla. Podobne obawy wyrażają też niemieccy ekonomiści.

Minister transportu Alexander Dobrindt w ostrych słowach wezwał niemieckich producentów samochodów do działania. "Przemysł motoryzacyjny ma psi obowiązek przywrócić zaufanie nabywców do jego produktów i naprawić popełnione błędy", powiedział w wywiadzie dla "Bild am Sonntag". To straszne, dodał, że właśnie samochody szkodzą marce "Made in Germany". Co gorsza, można się obawiać, że kryzys wokół samochodów z silnikiem wysokoprężnym, które trują środowisko o wiele bardziej niż wcześniej uważano i utrzymywano, może rozciągnąć się na całą gospodarkę narodową - stwierdził polityk CSU. 

Zdaniem ekspertów z Niemieckiego Instytutu Badań nad Gospodarką (DIW) kryzys w branży motoryzacjynej może być zapowiedzią osłabienia ekonomiki Republiki Federalnej.  "Niemcy osiągnęły apogeum wydajności gospodarczej, a być może już je przekroczyły" - oświadczył szef DIW Marcel Fratzscher w wywiadzie dla "Welt am Sonntag". Dzieje się tak dlatego, że "przedsiębiorstwa zbyt mało inwestują, przede wszystkim w badania naukowe i postęp techniczny".

"W przemyśle samochodym objawia się to głównie kurczowym trzymaniem się przestarzałych technologii" - dodał ekspert. Tymczasem opinia o gospodarce niemieckiej i wyrobach  "Made in Germany" w dużym stopniu zależy właśnie od jakości i nowoczesności niemieckich samochodów. "Kryzys w przemyśle motoryzacyjnej stwarza zagrożenie dla całej gospodarki narodowej" - podkreślił z naciskiem Marcel Fratzscher.  

Deutschland Elektromobilität Symbolbild Tankstelle für Elektroautos (imago/H. Galuschka)

Samochody na prąd są ekologiczne, ale wciąż niepraktyczne i kierowcy ich nie chcą

 

"Największa transformacja w historii przemysłu samochodowego"

Minister gospodarki RFN Brigitte Zypries nie posuwa się tak daleko, ale uważa, że przemysł samochodowy stanął w obliczu "największej transformacji w swej ponad stuletniej historii". Niemieccy producenci samochodów "muszą jak najszybciej zmobilizować się do działania jeśli chcą sprostać konkurencji Chin i innych państw, które są bardziej zaawansowane we wprowadzaniu elektromobilności" - powiedziała w wywiadzie dla grupy medialnej Funke.

Brigitte Zypries (picture-alliance/AP Photo/M. Sohn)

Brigitte Zypries

Brigitte Zypries wystąpiła z żądaniem całkowitej zmiany polityki produkcyjnej niemieckiej branży motoryzacyjnej na rzecz wspierania elektromobilności. "W następnej kadencji parlamentu należy stworzyć platformę dla przyszłości elektromobilności, w ramach której politycy będą dyskutować z ekspertami na temat wprowadzenia usieciowionej mobilności obejmującej jej wszystkie rodzaje i spełniającej wymogi strategii zrównoważonego rodzaju" - powiedziała minister gospodarki podkreślając jednocześnie, że "potrzebujemy przyszłościowych koncepcji, a nie tylko rozwiązań doraźnych problemów".

Niemiecka minister gospodarki odrzuciła wprowadzenie od określonej daty zakazu sprzedaży na rynku pierwotnym samochodów z silnikami spalinowymi. "W tej chwili ustalenie, że - powiedzmy - od roku 2040 wycofamy je ze rynku nie jest ani sensowne, ani też celowe" - powiedziała.

Wątpliwości co do planów powszechnej elektromobilności w Niemczech

"O ile w Wielkiej Brytanii praktycznie nie wytwarza się już samochodów. o tyle Niemcy należą do ich największych producentów w skali światowej. Zależy od tego ponad milion miejsc pracy" - przypomniała Zypries. "Z tego względu nie ma większego sensu podawać jakieś dane na temat liczby samochodów elektrycznych dopuszczonych do ruchu w Niemczech, ani też daty, od której obowiązywać będzie zakaz rejestrowania samochodów z silnikiem spalinowym" - dodała i opowiedziała się za "jednolitym uregulowaniem tej kwestii w skali całej Unii Europejskiej".

Zypries uznała cel wprowadzenia do roku 2020 do ruchu w Niemczech miliona samochodów elektrycznych za "bardzo ambitny i przez to trudny do osiągnięcia", tym bardziej, że ich sprzedaż "nie idzie obecnie najlepiej".

Z punktu wiedzenia szefa marki VW w koncernie Volkswagena Herberta Diessa elektromobilność ma dopomóc mu w powrocie do dawnej świetności. W wywiadzie dla agencji DPA Diess przyznał, że skandal spalinowy w dużym stopniu podważył jego wiarygodność, ale "już w roku 2018 koncern powinien odbudować pozycję rynkową". Diess nie uważa, żeby zwrot w kierunku elektromobilności doprowadził do wycofania się z produkowania silników wysokoprężnych, bo "są one potrzebne w Europie do napędu ciężarówek, autobusów i różnych innych ciężkich maszyn drogowych".

Czy i jak można pogodzić ze sobą rzeczy trudne do pogodzenia

Wspomniany na początku minister transportu Alexander Dobrindt widzi to nieco inaczej i żąda, żeby na szczycie ws. diesli w środę 2 sierpnia przedstawiciele przemysłu samochodowego przedstawili oferty gwarantujące wprowadzenie nowych rozwiązań w technice napędów, ponieważ "w ten sposób można będzie przybliżyć do siebie wymogi ekologii i ekonomii oraz mobilności, maksymalnie przyjaznej dla środowiska i spełniającej warunki strategii zrównoważnego rozwoju".

Bezpośrednim powodem zwołania spotkania na szczycie przedstawicieli świata polityki i przemysłu stało się orzeczenie sądu administracyjnego w Stuttgarcie, który zakazał wjazdu do miasta samochodów z silnikiem Diesla. Niemieccy producenci samochodów obawiają się, że może on zostać rozciągnięty na inne miasta. Ich zdaniem częściowym rozwiązaniem tego problemu może być obniżenie emisji szkodliwych spalin przez wprowadzenie do diesli nowego oprogramowania sterującego pracą silnika. Jest to jednak możliwe tylko w przypadku pojazdów spełniających wymagania normy EURO 5 i EURO 6.

DW, DPA, AFP, Reuter / Andrzej Pawlak