Reporterzy bez Granic potępiają plany polskiego rządu wobec mediów | Społeczeństwo | DW | 16.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Reporterzy bez Granic potępiają plany polskiego rządu wobec mediów

Reporterzy bez granic przestrzegają przed ograniczeniem wolności słowa w Polsce. Organizacja wydała oświadczenie, w którym potępia zapowiadane zmiany ustawodawcze jako próbę instrumentalizacji mediów przez rząd.

Międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic "jest w najwyższym stopniu zaniepokojona planami nowego rządu w Polsce, który w niedemokratyczny sposób chce wpływać na media oraz opinię publiczną". W wydanym oświadczeniu pozarządowa organizacja, która propaguje i monitoruje wolność prasy na całym świecie, odnosi się do najnowszych doniesień z Polski.

O kontroli bez ogródek

Rzecznik berlińskiego oddziału organizacji Christoph Dreyer powiedział w rozmowie z DW, że "nowy polski rząd z zadziwiającą szczerością przyznaje się, iż chce wprowadzić państwową kontrolę mediów". Jego zdaniem "fakt, że rząd mówi o tym bez ogródek, wywołuje nie tylko zdziwienie, ale i niepokój, tym bardziej, że chodzi o kraj Unii Europejskiej, który uznaje fundamenty demokracji". Dreyer mówi, że "jeżeli doszłoby do realizacji ustawy medialnej według dotychczasowych doniesień, byłby to ewidentny przejaw łamania podstawowych praw, jak wolność słowa i mediów".

Organizacja pisze w swoim oświadczeniu: "Jeszcze przed Bożym Narodzeniem narodowo-konserwatywny rząd PiS chce absolutną większością przegłosować projekt ustawy medialnej, którego celem są m.in. zmiany strukturalne i personalne w publicznym radiu, telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, jak również zmiana ich nazwy na media narodowe".

Rzecznik Reporterów bez Granic podkreśla, że krytyka organizacji dotyczy nie tak bardzo kwestii strukturalnych i upaństwowienia mediów, jak mechanizmów kontrolnych, jakie zapowiada rząd. "Jeżeli wyłącza się gremia kontrolne a ich miejsce zajmuje jeden człowiek, którego można łatwo wymienić, to jest to jawne ograniczenie niezależności mediów", mówi Christoph Dreyer.

Krytyczni dziennikarze na muszce

Reporterzy bez Granic potępiają również fakt, że w Polsce "mnożą się przypadki gróźb wobec dziennikarzy, którzy są krytyczni wobec rządu oraz usuwanie ich ze stanowisk". W oświadczeniu organizacja podaje przykład Karoliny Lewickiej, która po niefortunnym wywiadzie z Ministrem Kultury Piotrem Glińskim została tymczasowo usunięta z programu, który wcześniej prowadziła. Mowa jest również o programie publicystycznym Tomasza Lisa, który wkrótce ma zniknąć z anteny.

"Uważamy za alarmujące, że po Węgrach teraz również w Polsce prawicowo-narodowy rząd chce zmieniać system medialny od podstaw i bezpardonowo próbuje ograniczyć krytyczne dziennikarstwo oraz reporterów, chcąc im zamknąć usta", piszą Reporterzy bez Granic.

Zagraniczny kapitał nie jest wystarczającym argumentem

Organizacja odnosi się też do planów ograniczenia zagranicznych udziałów w koncernach medialnych. Zapowiedzi rządu wymierzone są przede wszystkim w niemieckie koncerny aktywne na polskim rynku prasowym. Zdaniem Reporterów bez Granic sam fakt udziału obcego kapitału w polskich mediach nie jest wystarczającym uzasadnieniem działań, jakie zapowiada obecny polski rząd.

Rzecznik organizacji powiedział, że do tej pory brakuje konkretnych argumentów, które by udowadniały rażący wpływ udziałowców koncernów medialnych na treści merytoryczne tych mediów. "Ograniczenie udziałów do 20 proc., jak nastąpiło to w Rosji, nie będzie możliwe, bo w Polsce obowiązuje europejskie prawo", powiedział Christoph Dreyer. Dodał, że byłby to nadel symboliczny sygnał, gdyby pod tym względem polski rząd wziął przykład z Władimira Putina.

"Mamy wolny rynek i to się wiąże z ekspansją kapitału zagranicę", powiedział rzecznik Reporterów bez Granic. Przy pełnej krytyce wobec wynikających z tego tendencji, nie można automatycznie zakładać, że udział obcych koncernów w rynku szkodzi danemu krajowi, uznał Dreyer.

Róża Romaniec