Róża Thun: „Uchodźcy to dla nas wyzwanie, obowiązek i szansa” [WYWIAD] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Róża Thun: „Uchodźcy to dla nas wyzwanie, obowiązek i szansa” [WYWIAD]

Ludzie, którzy podejmują straszne ryzyko dotarcia do Europy, mogą stać się cennym elementem w społeczeństwie – mówi o uchodźcach europosłanka Róża Thun w rozmowie z DW.

Europäisches Parlament Europaabgeordnete Polen Roza Thun

Róża Thun wywodzi się z PO

DW: Jak ocenia Pani działania i postawę Niemiec wobec napływu uchodźców?

Róża Thun: To jest niezwykle imponujące. Chociaż martwię się oczywiście tymi głosami makabrycznymi, które do mnie też docierają i tym, że są palone domy dla uchodźców itd. To też się zdarza. Ale kiedy czytam, że jest przewidzianych 800 tys. osób, które mają się dostać do Niemiec do końca tego roku, imponuje mi ogrom dobrej woli ze strony Niemców. Druga rzecz, która wydaje mi się niezwykle ważna, to jest nawoływanie do solidarności europejskiej, do polityki europejskiej w tej dziedzinie. I nad tym powinniśmy przede wszystkim pracować. Myślę, że będzie taki punkt krytyczny, kiedy więcej Niemców powie, że liczba przybyszów do ich kraju jest za duża, że sobie z tym już nie mogą poradzić i że oczekują większej solidarności od innych krajów. Zresztą te głosy już w Niemczech słychać. To wymaga poważnej rozmowy i wspólnej pracy w Unii Europejskiej.

W niemieckiej prasie zastanawiano się wielokrotnie nad brakiem solidarności Polski w udzielaniu schronienia uchodźcom i przypominano o tym, że w latach 80-tych też Polacy szukali schronienia za granicą. Ostatnio TAZ zwrócił uwagę, że w Polsce tylko Pani o tym przypomina zabiegając o przychylne przyjmowanie obecnych uchodźców uciekających przed wojnami do Europy. Dlaczego Polacy, którzy poczynili doświadczenia diaspory, milczą?

Właściwie nie mieliśmy nigdy dyskusji o społeczeństwie wielokulturowym, wieloreligijnym, wielojęzycznym. I w Polsce nie jesteśmy na to w ogóle przygotowani. Muszę przyznać, że budzi to mój niepokój, ponieważ przybysze z innych krajów i tak się u nas znajdą, i tak. Wcześniej lub później. Na razie nie ma wielu chętnych, żeby w Polsce pozostać. Ale oni będą przyjeżdżali. Polska się gwałtownie rozwija i mam nadzieję, że tak będzie nadal, a to pociąga za sobą nie tylko dobrobyt, ale i imigrantów. Musimy się na to przygotować. Niedobrą metodą jest poddawanie się strachowi, zamykanie drzwi, czy stawianie zasieków z drutu kolczastego na granicy, jak to robi Orban. My musimy spojrzeć na sprawy pozytywnie.

…to znaczy jak?

Po pierwsze zobaczyć, jakim bodźcem dla rozwoju kultury i gospodarki mogą być ci przybysze, kiedy sprawa jest dobrze zagospodarowana. Po drugie jest też aspekt chrześcijański i humanitarny. Są tacy, którzy uciekają z Bałkanów Zachodnich ze względu na biedę i słabe funkcjonowanie państwa, ale są też tacy, którzy do swego kraju wracać nie mogą, bo są tam wojny i prześladowania. I tymi przede wszystkim musimy się zająć.

Polska ma za sobą historię ludzi bardzo różnych, którzy byli przez wieki obywatelami Rzeczpospolitej. Wzbogacili nasze zwyczaje, naszą gospodarkę. Dziś spotkanie różnych cywilizacji często jest szansą do zastanowienia się nad samym sobą, przejrzenia swego porządku kulturowego jeszcze raz, do dynamiczniejszych zmian, do odmłodzenia starzejącego się społeczeństwa. Jestem też zwolennikiem tego, żebyśmy korzystali z doświadczeń innych krajów. Niemcy na przykład, mają mnóstwo doświadczenia w tej materii. Za mało na ten temat rozmawiamy, za mało z tego korzystamy, za mało się uczymy. Mamy ogromne zadanie do wykonania.

Pani przekonując w dyskusjach do przychylnego przyjmowania cudzoziemców przypomina o miłości bliźniego, o tym ze bliźni to nie tylko chrześcijanin. Czyżby Europa przestała rozumieć znaczenie chrześcijańskich zachowań?

Chrześcijaństwo to przede wszystkim kierowanie się przykazaniem miłości. Bliźnim jest każdy człowiek. A miłość to znaczy wyciąganie do niego ręki, pomaganie mu w potrzebie, staranie się zrozumienia go, patrzenie na niego nie stereotypowo, a indywidualnie. Unia Europejska by nigdy nie powstała i nigdy nie zjednoczyła by się ta ogromna część Europy, gdyby jej ojcowie założyciele nie traktowali chrześcijaństwa poważnie. Jesteśmy zobowiązani do miłości bliźniego, którą możemy nazywać solidarnością, prawami człowieka czy opieką nad słabszym.

czytaj dalej na następnej stronie

Redakcja poleca