Przeszedł na islam: ″W końcu zaczęli mnie szanować″ | Kultura | DW | 19.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Przeszedł na islam: "W końcu zaczęli mnie szanować"

Dawny islamski radykał na deskach teatru w Kolonii opowiada o bolesnym romansie z twardą ideologią oraz o "ludzkim” obliczu islamu.

„Znowu widziałem w życiu sens, znowu coś mi się chciało. Wiara dała mi siłę, by wydostać się z tego bagna i powód, by rano wstać z łóżka. Przestałem jeść wieprzowinę, basebollówkę zamieniłem na czapkę modlitewną. W końcu zaczęli mnie szanować” – Niemiec tak wspomina chwilę, w której zadecydował, że zostanie wyznawcą Allaha.

Dominic Schmitz miał 17 lat, gdy przeszedł na islam. Niemal natychmiast zaczął działać w jednym z najbardziej radykalnych nurtów – salafizmie, którego zwolennicy żyją według ścisłych zasad Koranu i pierwszych zasad islamu. Cel – uporządkowanie społeczeństwa, państwa i prawa według wartości danych od Allaha. Tolerancja – obce słowo w tym najszybciej rosnącym w siłę nurcie islamu w Niemczech.

Obejrzyj wideo 01:14

"Nawrócony" salafita [WIDEO]

Bardzo szybko zainspirował się retoryką Pierre'a Vogla, niemieckiego pięściarza, który przybrał imię Abu Hamza. Schmitz wkrótce staje się prawą ręką Svena Laua, islamisty znanego jako Musa Almani, założyciela policji szariatowej w Niemczech.

Po niemal ośmiu latach Schmitz stwierdza. że nie jest mu po drodze z "krwawym" islamem i że czas skończyć z "duchową rebelią". Dziś zajmuje się pracą społeczną w niemieckich szkołach. Opisując swoją drogę do salafizmu działa na rzecz ograniczania radykalizmu islamskiego. Jest obecny w mediach społecznościowych, ma własny kanał na YouTube. Opublikował książkę „Byłem salafitą”, która opisuje jego bolesny romans z islamizmem.

Dominic Schmitz występuje także na scenie teatru Schauspiel Köln w Kolonii, gdzie gra samego siebie. Spektakl pt.: "Glaubenskämpfer" ("W obronie wiary") opowiada o świecie, w którym tkwił przez siedem lat, gdzie – jak sam mówi – nie ma miejsca na teatr czy muzykę, a każdy kto myśli inaczej, staje się wrogiem systemu. Na deskach teatru Dominic "uwalnia się” od religijnego przymusu i od kultury nienawiści.

Choć Schmitz pozostał muzułmaninem, jego wiara, jak twierdzi, jest dziś pozbawiona nienawiści. Jednak – co przyznaje – należy do nielicznych, którym będąc w jaskini lwa udało się złapać zdrowy dystans do religii.

Więcej informacji na temat sztuki >>

Schauspiel Koeln, dpa / Agnieszka Rycicka

Audio i wideo na ten temat