Premia kuchenkowa: Czas pokaże, że Bawarczycy mieli rację | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 22.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Premia kuchenkowa: Czas pokaże, że Bawarczycy mieli rację

Premia kuchenkowa dla rodziców wychowujących maluchy w domu w dalszym ciągu dzieli niemiecką opinię publiczną.

"Sueddeutsche Zeitung" przewiduje, że "Bawarska CSU premię za opiekę nad dziećmi, wypłacaną na podstawie ustawy federalnej, szybko przemianuje na premię krajową i dołoży do niej jeszcze parę euro - i to będzie taki rodzaj 'dodatku trybunałowego'. Trybunał Konstytucyjny Niemiec orzekł bowiem, że premia opiekuńcza jest niezgodna z konstytucją, nie podważał natomiast jej samego sensu. Wyjaśnił jedynie, że landy mają w tej kwestii autonomię. Z tego względu Bawarii będzie łatwo to formalne fiasko przekuć na zwycięstwo w aspekcie materialnym. Spójrzcie na nas, powiedzą Bawarczycy: tu się sypie groszem, tu rodzice mogą żyć tak, jak im się podoba. I dopiero za jakiś czas Trybunał Konstytucyjny stwierdzi, że tzw. premia kuchenkowa jest dość problematyczna, bo nie przyczynia się do rozwoju kariery zawodowej kobiet, tylko w przypadku np. rozwodu awansuje je na beneficjentki pomocy socjalnej. Ale to jeszcze trochę potrwa".

Ekonomiczny "Handelsblatt“ ocenia, że "Wyrok Trybunału jest nie tylko najlepszym przykładem z dziedziny orzecznictwa na to, czym mogą zaowocować polityczne egoizmy. Mówi on także wiele o stanie wielkiej koalicji w Berlinie. Nie wiadomo już właściwie, kto jest bardziej samodzielny w swych decyzjach: szef CSU Horst Seehofer czy minister gospodarki Sigmar Gabriel.

Obydwaj zdają się podejmować decyzje wedle własnego widzimisie nie mając pojęcia, co w końcu uda się im zrealizować. Gabriel chociaż trzyma się kursu polityczno-gospodarczego, co do którego udaje mu się przekonać nie tylko swoją partię".

"W całej tej sprawie chodziło o władzę i symbole" - uważa także berliński "Tagesspiegel". "Seehofer chciał pokazać, że całe Niemcy myślą tak jak on, natomiast cały front bardziej oświeconych chciał mu pokazać, jak bardzo się myli. Jeżeli cała dyskusja o premię opiekuńczą zacznie się od nowa, byłoby dobrze, gdyby już nie było w niej takich zagrywek. Premia kuchenkowa przynosi niewielkie korzyści - służy tylko tym, którzy ją dostają. Całej reszcie chociaż nie szkodzi".

Bawarska prasa nie jest zgodna w swych opiniach. "Nuernberger Zeitung" uważa: "To, co wczoraj wyglądało na fiasko, na dłuższą metę może stać się potajemnym zwycięstwem dla CSU. Po raz któryś z kolei okazało się, że w Bawarii zegary odmierzają czas inaczej i to niekoniecznie źle. Wychowanie dzieci i model życia są tak indywidualne, jak sami ludzie. Bo czy ustawowa gwarancja miejsc w żłobkach dla wszystkich dzieci doprowadziła do wzrostu wskaźnika narodzin? Wygląda na to, że rodziny z dziećmi wciąż jeszcze postrzega się jako problem. Tak długo, jak tak będzie, ratunkiem nie będą nawet przedszkola otwarte przez okrągłą dobę".

"Muenchner Merkur" zaznacza natomiast: "Kto decyduje się na opiekę nad dziećmi w domu, bez pomocy osób trzecich, ten robi to z pobudek osobistych, które należy respektować. Premia kuchenkowa jest tylko cukierkiem. Ci, którzy ją tak forsowali zarzekając się, że daje ona swobodę wyboru, nie mieli racji. Należałoby bowiem zaprowadzić najpierw ład w gąszczu 160 różnych świadczeń socjalnych dla rodzin. Polityka rodzinna z prawdziwego zdarzenia generalnie odciąża rodziny, najlepiej przez prosty i przejrzysty system podatkowy. Pieniędze, których się nie wyciąga rodzinom z kieszeni, przynoszą im największą korzyść".

opr. Małgorzata Matzke