Prasa: Szczyt G7 bez Putina. Aneksja Krymu nie mogła pozostać bez konsekwencji | Prasa | DW | 06.06.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Prasa: Szczyt G7 bez Putina. Aneksja Krymu nie mogła pozostać bez konsekwencji

Uwagę komentatorów sobotniej prasy przykuwa rozpoczynający się w niedzielę szczyt G7 w zamku Elmau. Odbywa się on bez Rosji. Komentatorzy zastanawiają się, czy nie byłoby lepiej rozmawiać z Władimirem Putinem?

G7 Gipfel Bayern Schloss Neuschwanstein Projektion US Flagge

Miejsce tegorocznego szczytu G7

„General-Anzeiger” (Bonn):

„Co są warte szczyty G7 bez Rosji? W zasadzie lepiej jest rozmawiać z Rosją, niż izolować prezydenta Władimira Putina. Ale istnieją pewne reguły a postępowanie członków społeczności międzynarodowej regulują normy prawa międzynarodowego. Putin w brutalny sposób zmienił powojenny ład terytorialny w Europie. Anektując Krym przywłaszczył sobie terytorium, które do niego nie należało. To nie mogło pozostać bez konsekwencji”.

„Neue Osnabruecker Zeitung”:

„Dobrze, że kanclerz Angela Merkel stłumiła nadzieje jeszcze przed szczytem G7. Już choćby z uwagi na niemałą liczbę kryzysów politycznych, szefowie państw i rządów mogą się skupić jedynie na kilku ważnych kwestiach. W dodatku trzeba pamiętać, że szczyt reprezentuje tylko mała wspólnota państw. Zwłaszcza dla sprawy ochrony klimatu nie jest to zbyt korzystne. Niezależnie od tego obecne spotkanie ma sens. Ponieważ państwa uprzemysłowione muszą w dziedzinie ochrony klimatu odegrać pionierską rolę. Tylko jedna osoba nie będzie w tym uczestniczyła: Władimir Putin. Jest to zrozumiałe, wszak aneksja Krymu była aktem sprzecznym z literą prawa międzynarodowego. Z drugiej strony absencja Putina poważnie osłabia znaczenie tego szczytu. Bo bez Rosji w wielu dziedzinach nie można nic wskórać albo tylko niewiele”:

„Nuernberger Zeitung“:

„Nie tylko szefowie państw mają się na takich spotkaniach zbliżyć do siebie; również goście i kraj gospodarza. Dobrze by było, gdyby w Elmau spontaniczne i pogodne dziś Niemcy stały się trochę bardziej widoczne.

Na to nie będzie jednak miejsca tam, gdzie naprzeciw siebie staną anarchiści i tysiące policjantów. Nie oznacza to, że trzeba ten szczyt aprobować bez zastrzeżeń. Jego mankamentem jest to, że nie szczytem w formacie G8”.

„Mindener Tageblatt“:

„O tym, że turnusowe spotkania w niewielkim gronie mogą przyczynić się do wzrostu wzajemnego zaufania, każdy wie, ale mimo wszystko warto powtórzyć, że takie kluby łączą, jeśli już nie wspólne wartości, to przynajmniej wspólne zasady. Rosja była mile widzianym gościem w czasach, gdy wierzono jeszcze w rozwój demokracji w tym kraju. Putin podważył zaufanie. Złamał zasady. Niezaproszenie go na szczyt było konsekwekwencją tego”.

„Rhein-Zeitung“ (Koblencja):

„Spotkanie największych zachodnich krajów uprzemysłowionych, przekształciło się w szczyt, na którymliderzy tych krajów obradują nad sposobami zachowania własnego dobrobytu i podniesienia go w innych częściach świata. Świadczą o tym centralne tematy szczytu jak globalna opieka zdrowotna, ochrona klimatu czy też szanse dla kobiet. Przy takim doborze tematów czyha następna pułapka: szczyt G7 nie może być postrzegany jako bal dobroczynny, na którym uzbiera się trochę pieniędzy dla ubogich. Im konkretniejsze będą uchwały, im lepiej włączy się zainteresowanych do tego grona, tym szybciej G7 pozbędzie się wizerunku dobroczyńcy. Bo problemów, z jakimi się borykamy, nie uda się rozwiązać bez reszty świata”.

Oprac. Iwona D. Metzner