Prasa o skandalu w PE: Korwin-Mikke ″zbyt ekstremalny nawet dla Wildersa″ | Echa polskie | DW | 08.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Prasa o skandalu w PE: Korwin-Mikke "zbyt ekstremalny nawet dla Wildersa"

"Ein Reich, ein Volk, ein Ticket" - krzyczał do mikrofonu polski polityk. Niemiecka prasa donosi o skandalicznym geście Janusza Korwin-Mikkego na forum Parlamentu Europejskiego.

Screenshot Martin Sonneborn Facebool Profil Korwin-Mikke Hitlergruß

To nie pierwszy raz, że Korwin-Mikke zadbał o skandal

Szereg niemieckich gazet pisze o tym, jak Janusz Korwin-Mikke podczas debaty na temat wdrażania zintegrowanych systemów biletowych w UE sparafrazował hitlerowskie hasło "Ein Reich, ein Volk, ein Fuehrer", wykrzykując "Ein Reich, ein Volk, ein Ticket" i wznosząc rękę w hitlerowskim pozdrowieniu. Debatę o transgranicznych biletach publicznej komunikacji zaproponowała Komisja Transportu i Turystyki. Europosłowie proponują jeden bilet na podróż w całej UE.

"Die Welt" pisze, że to dość trywialny powód jak na tak wyrazistą reakcję i przybliża niemieckim czytelnikom postać polskiego polityka:

"72-latek ma reputację wyjątkowo skrajnego polityka. W eurowyborach skrajnie prawicowe partie uzyskały spore poparcie: 7,15 proc. głosów, czyli w przeliczeniu 4 miejsce w PE. Ale nie udało się stworzenie antyeuropejskiej frakcji. Nawet dla holenderskiego prawicowego populisty Geerta Wildersa Korwin-Mikke jest zbyt ekstremalny. Dopiero w czerwcu 2015 r. szefowej francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen udało się utworzenie skrajnie prawicowej frakcji. Tyle, że Janusz Korwin-Mikke - przynajmniej na swojej stronie internetowej europosła - pisze, że jest bezpartyjny".

Berlińska gazeta pisząc o poglądach polityka wyjaśnia dalej, że "Korwin-Mikke odrzuca aktywne prawo wyborcze dla kobiet i kobiety określa jako formę pośrednią między mężczyzną i dzieckiem, która nie interesuje się polityką". "Wzywa Żydów, żeby powrócili do polskich gett. Uważa, że konflikt ukraiński zainicjowały Stany Zjednoczone i chce rozsadzić UE od środka przy pomocy unijnych pieniędzy" - czytamy.

"Mitteldeutsche Zeitung" pisze, że "Korwin-Mikke, którego majątek szacuje się na 10 mln złotych, należy do najbogatszych polskich polityków; jest zdeklarowanym anty-Europejczykiem i już wielokrotnie zwracał na siebie uwagę najdziwaczniejszymi wypowiedziami". "Kiedy w 2014 r. pytano go o zdanie w kwestii gwałtów na kobietach stwierdził, że kobiety zawsze tylko udają, że stawiają opór i mężczyzna sam najlepiej wie, kiedy ma dojść do stosunku. Ta wypowiedź spoowodowała dochodzenie polskiej prokuratury" - pisze gazeta z Halle. I przypomina, że Korwin-Mikke spoliczkował w 2014 r. jednego z polskich europosłów - b. ministra Michała Boniego.

Także portal RP-online podkreśla, że nie był to pierwszy raz, kiedy Korwin-Mikke negatywnie podpadł i informuje, że to właśnie o jego osobę rozbijał się początkowo zamysł utworzenia prawicowej frakcji w PE.

Opr. Małgorzata Matzke