Prasa niemiecka: PiS myli „mandat wyborców z czekiem in blanco” | Echa polskie | DW | 14.12.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Prasa niemiecka: PiS myli „mandat wyborców z czekiem in blanco”

Warszawskie demonstracje, zarówno anty- jak i prorządowe, obserwowali niemieccy korespondenci. „Co właściwie musi się jeszcze wydarzyć, zanim UE skieruje parę jasnych słów pod adresem Warszawy”, zastanawia się FAZ.

Komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) pisze, że PiS, od kiedy doszedł do władzy rozpowszechnia „specyficzny obraz świata”, w którym „główną rolę odgrywa komunistyczna sieć powiązań”. Prezes Kaczyński „walczy zaciekle przeciwko demonom, których egzystencji nie można, przynajmniej z całą pewnością, dowieść”, zauważa Peter Sturm. Niemiecki dziennikarz ostrzega, że „ofiarą może paść demokracja w Polsce”, podkreślając, że z demokracją związany jest obowiązkowy podział władzy i tym samym niezależny wymiar sprawiedliwości. „Polski rząd podważa tę zasadę. Chce podporządkować sobie Trybunał Konstytucyjny" – pisze FAZ, wskazując, że dobrze, że w weekend dziesiątki tysięcy osób zebrały się, aby przeciwko temu protestować. „Polscy narodowi konserwatyści są w błędzie, który popełniali już zwycięzcy w wyborach w innych krajach. Mylą oni mandat wyborców z czekiem in blanco. Zwycięzcy w wyborach mają nie tylko prawa, lecz także obowiązki; ponoszą odpowiedzialność za całość. Zastanawiające jest, co właściwie musi się jeszcze wydarzyć, zanim UE skieruje parę jasnych słów pod adresem Warszawy”

„Dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu, liderowi rządzącej w Polsce partii, nacjonalistyczna ideologia znowu zagościła na salonach”, informuje z Warszawy Jörg Winterbauer, reporter dziennika „Die Welt”, który był obecny na obu demonstracjach. „Jarosław Kaczyński zgromadził w swojej partii imponującą liczbę prawicowych ekstremistów, a jego zwolennicy nie ukrywają, że wszystkich przeciwników rządu traktują jak wrogów ojczyzny. Tysiące ludzi z biało-czerwonymi flagami zebrały się na Placu Trzech Krzyży; skandowali: „Jarosław! Jarosław!". Na transparentach hasło: „Oczyści Polskę od zdrajców z PO, PSL, SLD i Nowoczesnej"(...). Do tego, sierp i młot. Ci, którzy nie są za PiS, mogą być tylko Sowietami i wrogami Polski“ – relacjonował dziennikarz dla „Die Welt”

Dziennikarz przypomina, że oficjalnym powodem niedzielnego zgromadzenia była 34. rocznica stanu wojennego, „a nieoficjalnie jednak przede wszystkim był to wyraz poparcia dla rządu”.

„Dzień wcześniej w Warszawie dziesiątki tysięcy demonstrantów zmierzały sprzed budynku Trybunału Konstytucyjnego pod Pałac Prezydencki. Znowu morze biało-czerwonych flag, ale tym razem między nimi flaga UE. Przed siedzibą prezydenta ludzie skandowali: „Andrzej Duda musi zrezygnować", i „marionetki, marionetki!" – „pijąc do zarzutów (...) kierowanych zarówno do premier jak i do prezydenta, bycia marionetkami w rękach pozostającego w cieniu lidera PiS”, relacjonuje dziennikarz.

Redakcja poleca

Jestem tutaj, bo walczę dla demokracji, mówiła dziennikarzowi wyraźnie zdenerwowana kobieta w średnim wieku, podnosząc rękę na znak zwycięstwa. „Ale to, co mówi, bardziej wyraża niepokój niż pewność zwycięstwa” – konstatuje dziennikarz.

Nowy rząd krępuje państwo


Dziennikarz przypomina, że nowy rząd przejął stery niespełna miesiąc temu, i w zawrotnym tempie zaczął reorganizować państwo, co zdaniem niemieckiego komentatora „samo w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym” – „Nawet poprzednie rządy przejmowały kontrolę nad tymi instytucjami”.

Dziennikarz wylicza pospieszne roszady na szczytach władzy tuż po przejęciu władzy przez PiS, oraz omawia pat związany z nieuznawaniem wyroku TK.

Poprzednicy także naruszyli prawo


Winterbauer pisze, że także poprzedni rząd konserwatywno-liberalnej PO i PSL, przynajmniej w jednym przypadku był na bakier z prawem: „Tuż przed przejęciem władzy przez PiS nie tylko, że ponownie mianował trzech sędziów konstytucyjnych po upływie ich kadencji, ale z pogwałceniem prawa mianował dwóch kolejnych”.

„Ale ponieważ teraz w parlamencie dominuje PiS i rządzi samodzielnie, spór wokół Trybunału traktowany jest jako uderzenie w ostatnią >>demokratyczną instancję nadzoru<< –zauważa dziennikarz. „To było, jak się wydaje, decydującym bodźcem do wielu Polaków, aby wyjść na ulice. Aż do sporu o Trybunał Polacy byli zaskakująco bierni. Ale demonstracja przeciwko rządowi przeszła najśmielsze oczekiwania: warszawski ratusz szacuje liczbę uczestników sobotniego wiecu na 50 tysięcy.

Czy to już komunistyczna dyktatura?


Korespondent „Die Welt” zastanawia się, czy można dzisiejszą sytuację porównywać do dyktatury komunistycznej? „Nie, wtedy było dużo gorzej. Ale nie możemy pozwolić, aby do tego doszło”, odpowiada dziennikarzowi manifestujący w obronie demokracji Polak.
„Nie podano oficjalnej liczby uczestników niedzielnego marszu, ale ich ilość można również liczyć w dziesiątkach tysięcy. Oni również są przekonani, że walczą o demokrację”.

"Tagespiegel" zamieszcza obszerną relację z dwóch dni protestów w Polsce i pisze o "polskim kolturkampf na ulicy".

Polacy sami muszą naciskać

Również na łamach monachijskiej „Sueddeutsche Zeitung” ukazał się obszerny artykuł dotyczący anty- i prorządowej demonstracji. W artykule „Nacisk ulicy” Florian Hassel pisze, że „wielu Polaków z niedowierzaniem patrzy na swój nowy rząd, pozostający w sporze z TK. „To ważne, by Unia i Rada Europy zareagowały na przypadki naruszania prawa przez nowy rząd w Warszawie - i inaczej niż było to w przypadku Węgier, odnosiło to skutek" - pisze komentator. Jak zauważa, takie interwencje przez pewien czas raczej nie wywrą wrażenia na Kaczyńskim. „Przeszkadzać muszą mu sami rodacy –organizując kolejne protesty, powinni mu uświadomić, że demokracja i podział władzy są dla nich ważniejsze niż to się Kaczyńskiemu wydaje", pisze Sueddeutsche Zeitung".

Oprac. Barbara Cöllen / Agnieszka Rycicka