Prasa niemiecka o coming oucie polskiego księdza: „Godzina prawdy dla Kościoła we właściwie wybranym momencie” | Echa polskie | DW | 05.10.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Prasa niemiecka o coming oucie polskiego księdza: „Godzina prawdy dla Kościoła we właściwie wybranym momencie”

Poniedziałkowe wydania niemieckich gazet obszernie informują o polskim księdzu, wysokim rangą urzędniku Watykanu, który w przeddzień synodu ws. rodziny ogłosił, że jest gejem i przedstawił swego partnera.

Italien Krysztof Charamsa mit seinem Lebensgefährten

Krzysztof Charamsa i jego partner Eduardo

Die Welt” zamieszcza artykuł o polskim księdzu i jego oświadczeniu, że jest homoseksualistą, pod tytułem „Ten coming out dedykuję mojemu Eduardo”. „Oświadczenie wysokiego rangą duchownego szokuje Watykan”, a „dla papieża Franciszka jest nie w porę” pisze "Die Welt". Gazeta zauważa, że nie byłoby w tym wyznaniu miłości nic szczególnego, gdyby nie to, że wysoki watykański urzędnik, polski ksiądz Krzysztof Charamsa, zrobił to w jednej z rzymskich restauracji w obecności dziennikarzy. To był „z rozmysłem wybrany moment, ale absolutnie niekorzystny dla dostojników kościoła, którzy przez najbliższe tygodnie na synodzie mają w spokoju zajmować się kwestiami małżeństwa, rodziny, wstępowania w związki małżeńskie, komunią dla rozwodników, antykoncepcją i błogosławieństwem dla homoseksualistów”, tłumaczy dziennik.

„Die Welt” zauważa, że papież „miał wypisaną na twarzy złość w reakcji na wyznanie ks. Charamsy”. I nie zmieniło tego ogłoszenie przez rzecznika prasowego Watykanu, że „prałat-homoseksualista” został zwolniony z piastowanych stanowisk”. Homilię papież wygłosił „z poważną miną i wysokim głosem”.

Gazeta pyta, czy zgromadzenie synodalne może w ogóle coś zmienić? W odpowiedzi stwierdza, że jest to „opiniotwórcze gremium”, które omawia ważne tematy i o nich dyskutuje. Ale ma „tylko funkcję doradczą”, gdyż „ostatnie słowo należy do papieża".

Süddeutsche Zeitung” (SZ) w artykule pod tytułem „Koniec milczenia”: zadaje pytanie, dlaczego Watykan tak szorstko reaguje na coming out księdza geja?

Na wstępie SZ wskazuje, podobnie jak „Die Welt”, na szczególne miejsce coming outu polskiego duchownego. „Są miejsca, które dają wydarzeniom świadectwo rzadkiego momentu w historii”, pisze dziennik. Tym miejscem jest restauracja „59” „w sercu Rzymu” przy Piazza del Popolo, znana dzięki filmowi Federico Felliniego „Dolce Vita”, który, jak zauważa gazeta, jest hymnem rozsławiającym świeckie życie, radosną dekadencję i skandale. „A trochę skandaliczne było to, co polski duchowny chciał ogłosić i wytłumaczyć. Przynajmniej z punktu widzenia Watykanu”, zaznacza monachijski dziennik. SZ wskazuje, że ks. Charasma „zdawał sobie sprawę z politycznego znaczenia swego coming outu” oraz z tego, że „natychmiast będzie to kosztowało go karierę w Kościele”.

Gazeta cytuje odpowiedź polskiego duchownego na pytanie dziennikarzy, dlaczego czekał 12 lat z przerwaniem milczenia na temat własnej orientacji seksualnej? W odpowiedzi ks. Charasma zwrócił się z prośbą do „wszystkich braci i sióstr homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych i interseksualnych” o przebaczenie „za epokowe opóźnienie, za wasze cierpienia, wasze wykluczenie” i „za moje milczenie za murami Kongregacji Nauki i Wiary”.

Frankfurter Rundschau” pisze o „'zakazanej miłości”.

Gazeta wskazuje na początku, że Kościołowi „nie jest łatwo pozbyć się awanturnika”. Watykan wprawdzie „wyrzucił polskiego pracownika kurii Krzysztofa Charamsę”, ale awantura pozostała. Jak zaznacza gazeta, "w kwestii homoseksualizmu nic w centrum władzy Kościoła katolickiego nie przebiega spokojnie". „Frankfurter Rundschau“ podkreśla, że teraz ks. Charasma „stał się twarzą tego, co jest oczywiste: homoseksualiści są także centrum władzy męskiego Kościoła i można przypuszczać, że jest ich wielu". Dziennik stwierdza: „jest to godzina prawdy dla Kościoła we właściwie wybranym momencie”.

Opr.: Barbara Cöllen