1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Powrót wilka dzieli Niemców

Wilk powrócił. Miłośnicy przyrody są zachwyceni, inni zaś domagają się wystrzelania stad. Dochodzi do nielegalnych polowań – jak ostatnio w Badenii-Wirtembergii.

8 sierpnia w Badenii-Wirtembergii znaleziono martwego samca wilka. Związek Ochrony Przyrody (NABU) mówi o 24. tego typu przypadku od 2000 roku, gdy w Niemczech znów zaczęto liczyć wilki.

Podczas gdy miłośnicy i wrogowie wilków debatują o tym, jak postępować z tym chronionym gatunkiem, hodowca owiec Holger Benning ma mieszane uczucia. Dogląda swoich stad przynajmniej raz dziennie, sprawdzając przy tym poziom napięcia w elektrycznym ogrodzeniu i karmiąc 17 owczarków pilnujących owiec przed wilkami. Dotychczas udało mu się uchronić przed drapieżnikami wszystkie swoje zwierzęta.

Odkąd w regionie Lueneburger Heide znów są wilki, czyli w ciągu 17 ostatnich lat, aż 600 sztuk zwierząt gospodarczych padło ich ofiarą.

Stary nowy towarzysz

W Niemczech wilki zostały wytrzebione pod koniec XIX wieku. Po zjednoczeniu Niemiec i otwarciu granic w Europie zwierzęta te zaczęły przybywać do Niemiec ze wschodniej części kontynentu. Pod koniec 2016 roku odnotowano tu 47 stad i 21 pary – w sumie ok. 130 wilków. Z początku trafiały głównie do Brandenburgii i Saksonii, następnie zaczęły się przemieszczać do Dolnej Saksonii, w tym do Lueneburger Heide. – Dawniej mówiło się, że spotkanie wilka przynosi szczęście. Ja już w takim razie z pięć razy wygrałem w totolotka – mówi Holger Benning, opowiadając o coraz bardziej obecnych śladach tych zwierząt.

Deutschland Schafe bei Scheeßel (Rainer Dückerhoff)

Stada Holgera Benninga są bezpieczne - na razie

Współistnienie jest możliwe

Miłośnicy przyrody z NABU cieszą się z powrotu drapieżników do Niemiec. "Z punktu widzenia ochrony przyrody to jeden z największych sukcesów" – można przeczytać na portalu organizacji.

Hodowcy zwierząt muszą ponosić jednak wysokie koszty. Utrzymanie ogrodzeń pod wysokim napięciem oraz owczarków pilnujących stad to dla Holgera Benninga roczny wydatek rzędu 20 tys. euro. – Nie mogę podnieść ceny swojego mięsa, bo klient pójdzie do supermarketu i kupi świeżą jagnięcinę z Nowej Zelandii, która jest tańsza niż to, co my tu produkujemy – mówi Benning.  

Niemieccy hodowcy mogą jednak liczyć na publiczne pieniądze na ogrodzenia czy w formie odszkodowania za zwierzę utracone z powodu wilków.

Deutschland Rinderhalter Hendrik Meine bei Gut Sunder (Rainer Dückerhoff)

Hodowca Hendrik Meines chce otoczyć swoje stada ogrodzeniem pod napięciem

Obory zamiast łąk

Hodowca bydła Hendrik Meines uważa, że jeśli wilki będą się dalej rozmnażać, to krowy trzeba będzie trzymać w oborach zamiast na łąkach. – Nikt nie mówi, że nie chcemy wilków, ale trzeba pamiętać, że jesteśmy bardzo gęsto zaludnionym krajem – mówi Meines. Jak wielu innych hodowców uważa, że część wilków – pomimo że to gatunek chroniony – powinno się przeznaczać na odstrzał.

Peter Schuette z NABU uważa, że strach przed wilkami jest zakorzeniony w ludziach od czasów średniowiecznych, gdy "całym dobytkiem wielu ludzi była jedna krowa czy owca". Dziś sytuacja jest inna, a strach przed wilkami Schuette uważa za irracjonalny.

Brigitte Osterath / Monika Sieradzka

Redakcja poleca