Poruszające zdjęcie [KOMENTARZ] | Europa | DW | 03.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Europa

Poruszające zdjęcie [KOMENTARZ]

Mały Syryjczyk Aylan Kurdi utonął w czasie przeprawy do Europy. Czy można pokazywać zdjęcie tego martwego dziecka w mediach? Czy też nawet powinno się je pokazywać?

To przerażające zdjęcie. Pokazuje koszmar nieudanej ucieczki z wstrząsanej wojną domową Syrii. To utrwalona codzienna scena dramatu, który rozgrywa się wokół całego basenu Morza Sródziemnego. W tym kadrze widać jak na dłoni cały horror i potworność wojny. To obraz, który porusza. I zapiera człowiekowi ogarniętemu współczuciem dech w piersiach. To obraz, który uzmysławia nam naszą bezsilność i każe zamilknąć. Oglądając to zdjęcie czujemy instynktownie, że jest to zdjęcie roku, a może nawet całej dekady. Jest ono reprezentatywne dla tego, co porusza nas od miesięcy, napawa gniewem, oburza. To straszne zdjęcie.

Za i przeciw

Powinno się, wolno czy trzeba je pokazać? Czy DW musi je pokazać? Są przekonujące, istotne argumenty, by tego nie robić. Chodzi o szacunek, o poszanowanie godności dziecka, uzasadnioną wstrzemięźliwość ze strony nas, dziennikarzy.

Alexander Kudascheff DW Chefredakteur Kommentar Bild

Autor komentarza Alexander Kudascheff jest redaktorem naczelnym DW

Zdecydowaliśmy się jednak je pokazać. Nie z pogoni za sensacją, nie po to, by powiększyć liczbę odsłon na naszych stronach, nie po to, by zwiększyć oglądalność naszej telewizji. Pokazujemy je, bo ono nas wszystkich porusza. Pokazujemy je, ponieważ jest symbolem całej tragedii uchodźców - tragedii niewinnego dziecka, dla którego rodzice wyruszyli w niebezpieczną drogę, by zapewnić mu lepszą przyszłość, a która skończyła się w morskich odmętach.

Pokazujemy je, gdyż wstrząsnęło nami i w czasie naszego kolegium skłoniło do refleksji i milczenia. Byliśmy poruszeni cierpieniem i śmiercią. Pokazujemy je z współczucia i dlatego, że zmusiło nas do zatrzymania się w dziennikarskim pośpiechu. Przed tym zdjęciem.

Alexander Kudascheff

tłum. Bartosz Dudek