1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe: Merkel, Kopacz i wielki nieobecny

13. polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe w Warszawie dalekie były od rutyny politycznej. I nie tylko księga kondolencyjna przypominała o wielkim nieobecnym.

„Bez Władysława Bartoszewskiego dzieło przyjaźni niemiecko-polskiej nie byłoby tak udane. Z najciemniejszych rozdziałów historii naszych narodów tworzył właśnie dzieło przyjaźni. Potrafił radzić sobie z problemami, które powstawały. Każde spotkanie z nim było dla mnie źródłem siły i nadziei”. Oto wpis Angeli Merkel. A na konferencji prasowej pani kanclerz dodała, że mądrość Bartoszewskiego polegała na tym, ze wiedział nie tylko, co powiedzieć, ale też czego nie powiedzieć. Zawsze słuchała jego rad i stosowała się do nich.

Łatwiej marynarzom i policjantom

Konsultacje wyglądają tak, że jest stół główny i są podstoliki. Za stołem rozmawiały szefowe rządów, przy stolikach dyskutowali ministrowie i potem składali zwięzłe relacje szefowym. Z polskiego punktu widzenia szczególnie ważna była kwestia narzucenia niemieckiej płacy minimalnej polskim firmom transportowym na obszarze RFN. Dowiedzieliśmy się jedynie, ze bez mała dzień w dzień dyskutują na ten temat kompetentni ministrowie. Skoro stosowne rozporządzenie jest wciąż jedynie zawieszone, to nasuwa się wniosek, że ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie w Brukseli. Najpewniej w maju.

Deutsch-polnische Regierungskonsultationen in Warschau

Premier Ewa Kopacz i kanclerz Angela Merkel

Bardziej konkretni byli ministrowie – Maciej Grabowski (Środowisko) po stronie polskiej i Alexander Dobrint (Transport i infrastruktura cyfrowa) po niemieckiej. Podpisali mianowicie umowę o nowych regulacjach i współpracy na granicznych drogach wodnych i ochronie przeciwpowodziowej tamże. Ta umowa wejdzie w życie w czerwcu, a w lipcu - kolejna, wymierzona przeciw organizacjom przestępczym. To porozumienie zdecydowanie ułatwi współpracę policyjną na terytoriach obu krajów.

Słowo „bezpieczeństwo” obie panie, premier i kanclerz, połączyły w jednym zdaniu z sytuacją na południowym-wschodzie Ukrainy i kwestią zaangażowania rosyjskiego. Punkt widzenia zaprezentowały podobny: Ukraina to kraj specjalnej troski unijnej, priorytet zaś, to pomoc w reformach, głównie administracyjnej, antykorupcyjnej, prawnej. A jeśli chodzi o pomoc humanitarną, to w połowie maja wyruszy z nią pierwszy konwój polsko-niemiecki.

Normandzki tylko czworobok

Czy wchodzi w rachubę powiększenie o Polskę „formatu normandzkiego” (Niemcy, Francja, Rosja, Ukraina)? Pani kanclerz odpowiedziała, że możliwa jest, jak najbardziej, współpraca z Polską, uzgadnianie stanowisk politycznych… Krótko mówiąc, normandzki czworobok nie stanie się pięciobokiem.

Na złagodzenie sankcji wobec Rosji nie zanosi się – mimo przeciwnych głosów z niektórych krajów Europy środkowo-wschodniej. Natomiast szczyt UE w lipcu rozważy możliwość zaostrzenia kursu, jeśli Rosja nie będzie wywiązywać się z zobowiązań porozumienia Mińsk 2. Dziś nie wywiązuje się.

W obliczu ludzkiego dramatu z południa Morza Śródziemnego widać jedynie więcej morskich i powietrznych jednostek ratowniczych. Co z uchodźcami? Pani premier przypomniała, że pomoc uciekinierom oparta jest na dobrowolności i dotyczy to zarówno Włoch jak i Malty czy Grecji. Polska wysyła samolot, który będzie uczestniczyć w morskich akcjach poszukiwawczych. Na lądzie wsparcie ma zapewnić kilkunastu doświadczonych polskich oficerów granicznych. Ewa Kopacz zdaje sobie sprawę, że ta pomoc jest nader skromna, ale zarazem powołuje się na wspólne stanowisko Grupy Wyszegradzkiej. – Dla nas – stwierdziła - nie do przyjęcia jest ustalenie ścisłych kwot. Według jakich kryteriów mają być ustalane - liczby mieszkańców, zamożności…? Sądzę – dodała – że solidarność będzie można sprawdzić nie w warunkach przymusu, lecz właśnie dobrowolności. Konkretne zobowiązania zostaną ogłoszone na następnym posiedzeniu Rady Europejskiej.

Niemcy przyjęły w ubiegłym roku z górą 200 tys. uchodźców. Oczekują innego rozłożenia ciężarów.

Michał Jaranowski, Warszawa