Polska-Niemcy: Dobre stosunki gospodarcze, gorsze polityczne | Gospodarka | DW | 23.04.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Polska-Niemcy: Dobre stosunki gospodarcze, gorsze polityczne

Polska jest krajem partnerskim tegorocznych targów przemysłowych w Hanowerze. Niemiecko-polskie stosunki gospodarcze układają się pomyślnie i zmierzają powoli w stronę wpółpracy coraz bardziej równorzędnych partnerów.

W Prenzlau, miejscowości położonej 80 km na północ od Berlina, otwarto w tym tygodniu fabrykę plastikowych części samochodowych. Znajdzie w niej pracę 350 osób. Na pozór jest to wydarzenie jakich wiele. Z jednym wyjątkiem - inwestorem jest polski koncern Boryszew. Pieniądze na tę inwestycję wyłożył jeden z polskich banków.

Polska gospodarka odłączyła się od polityki

Zakłady w Prenzlau są kolejnym dowodem na coraz silniejsze zazębianie się gospodarek Niemiec i Polski. Dobra współpraca gospodarcza obu państw na pewno znajdzie odbicie w przemówieniach kanclerz Angeli Merekl i premier Beaty Szydło podczas uroczystego otwarcia tegorocznych targów przemysłowych w Hanowerze, na których Polska jest w tym roku krajem partnerskim.

Eröffnung des neuen Boryszew Werks in Prenzlau (DW/W.Szymanski)

Uroczyste otwarcie zakładów w Prenzlau

Stosunki polityczne między Warszawą i Berlinem uległy ochłodzeniu, a stosunki na linii Warszawa - Bruksela można określić jako napięte. Na szczęście polska gospodarka już wiele lat temu w dużym stopniu wyzwoliła się spod kurateli polityki i coraz lepiej radzi sobie samodzielnie.

Polska przyciąga także coraz więcej ważnych zagranicznych firm, które widzą w niej obiecujące miejsce lokalizacji inwestycji i nie przejmują się przesadnie polskimi zawirowaniami politycznymi. Krótko mówiąc, Polska jest na najlepszej drodze do uzupełnienia swej dotychczasowej roli "przedłużonego warsztatu" zachodnich przedsiębiorstw o nowe zadania.

Polski koncern naftowy Orlen od lat utrzymuje w Niemczech sieć własnych stacji benzynowych pod marką "Star". Lider polskiego rynku chemicznego CIECH S.A. przejął w Niemczech znanego producenta sody w Stassfurcie w Saksonii-Anhalt. Niemieckich inwestycji w Polsce jest jednak w dalszym ciągu dużo więcej, co wynika z różnicy w potencjale gospodarczym obu państw.

Planuje się wiele inwestycji na dużą skalę

Koncern Volkswagena już w 1993 roku otworzył zakład produkcyjny w Poznaniu. Jesienią ubiegłego roku uruchomił w jego pobliżu następną fabrykę. W kolejce czekają Daimler, GM, Toyota, Fiat, LG Chem i XEOS. To spółka General Electric (GE) i Lufthansy. XEOS zbuduje w Środzie Śląskiej centrum serwisowania silników używanych w samolotach pasażerskich firmy Boeing. Ta inwestycja o wartości ćwierć miliarda euro świadczy o docenieniu przez zagranicznych przemysłowców rosnących możliwości Polski jako państwa, w którym opłaca się robić interesy.

Wynika to nadal m.in. z wysokich kwalifikacji polskich robotników, stabilnych warunków prowadzenia działalności gospodarczej i stosunkowo niskich kosztów pracy. Niemieccy przedsiębiorcy ujmują to tak: "W Niemczech muszę zapłacić inżynierowi 4 tys. euro, a w Polsce 4 tys. złotych, czyli cztery razy mniej".

Nie jest to jednak jedyny argument. Polska przyciąga inwestorów zagranicznych specjalnymi strefami gospodarczymi i ulgami podatkowymi, a w ostatnim czasie coraz więcej dużych firm międzynarodowych dostrzega także jej zalety jako miejsca, w którym warto realizować różne usługi, na przykład prowadzenie księgowości. Centrum usług wspólnych (Shared Service Center) to nowa, polska specjalność. Powstaje ich coraz więcej.

Jak mówi Roland Fedorczyk z Polsko-Niemiecko Izby Przemysłowo-Handlowej: - Wiele firm uznawało wcześniej kraje azjatyckie jako najlepsze miejsce do prowadzenia działalności SSC, teraz jednak mamy do czynienia z falą powrotną do państw Europy Środkowo-Wschodniej. Są one trochę droższe od azjatyckich, ale za to jakość usług jest wyższa".

Gdyby nie ta nieprzewidywalność polityki...

Stale rosnące znaczenie Polski jako miejsca lokalizacji inwestycji potwierdzają wyniki najnowszej ankiety opracowanej przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową we współpracy z 13 organizacjami partnerskimi. Ankietą objęto prawie 400 przedsiębiorstw zagranicznych. Za najbardziej atrakcyjny kraj w Europie Środkowo-Wschodniej uważają one w dalszym ciągu Czechy, które tylko nieznacznie wyprzedzają Polskę. Na dalszych miejscach znalazły się Słowacja i Estonia. Węgry natomiast mocno straciły na atrakcyjności w oczach inwestorów.

Z ankiety wynika, że w 2017 roku 45 proc. indagowanych przedsiębiorstw planuje zwiększyć zatrudnienie w swoich zakładach w Polsce. Słowa krytyki zebrały nagłe zwroty w polskiej polityce gospodarczej, nieprzewidywalność w jej polityce wewnętrznej i zagranicznej oraz zbyt szybkie tempo uchwalania ustaw. Część firm narzeka też na brak rąk do pracy.

Premier Szydło powiedziała w ostatnich dniach, że zdolności konkurencyjnej Polski nie można opierać wyłącznie na taniej sile roboczej. W coraz większym stopniu musi ona bazować na programie ministra finansów i rozwoju Mateusza Morawieckiego, stawiającego na innowacje i inwestowanie za granicą. Czy tak się stanie? Wiele swych obecnych sukcesów gospodarczych Polska zawdzięcza poprzedniemu rządowi, czego się nie zauważa, a Bank Światowy ostrzega przed skutkami narastającego wciąż polskiego długu wewnętrznego.

Gerhard Gnauck / Andrzej Pawlak