Polska atrakcyjna dla inwestorów na „czwórkę” | Gospodarka | DW | 16.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Polska atrakcyjna dla inwestorów na „czwórkę”

Polska, Czechy, Estonia, a tuż za podium Słowacja. Takie są wyniki rankingu państw Europy środkowo-wschodniej, najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia zagranicznych inwestorów.

Od dziesięciu lat Polsko-Niemiecka Izba Handlowo-Przemysłowa, wraz z dziewięcioma innymi izbami bilateralnymi, organizuje ankietę koniunkturalną. Tak właśnie fachowcy nazywają badania, które stanowią podstawę ocen. Skojarzenia ze szkołą są jak najbardziej na miejscu. Najwyższa nota to „szóstka”, a mówiąc precyzyjnie – 6 punktów. Polskę oceniono w tym roku na „czwórkę”. Tym samym, głównych konkurentów dzieli od lidera mniej więcej 1 punkt; Czechy dostały mocną „trójkę” , zaś Estonia i Słowacja „trójki” z małym minusem. Godna uwagi jest zmiana pozycji tych państw – po raz pierwszy kraj bałtycki znalazło się na medalowej pozycji. A Węgry odpłynęły gdzieś w dal.

Polskie atuty

- 96 proc. ankietowanych firm potwierdza, że ponownie wybrałyby Polskę dla realizacji inwestycji, gdyby ponownie stanęły przed dylematem wyboru miejsca. Ten poziom satysfakcji utrzymuje się w badaniach konsekwentnie od 2011 oku – zauważa Michael Kern, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Eckhard Scholz präsentiert im polnischen Posen den neuen VW Caddy

Samochód VW Caddy produkowany jest w Poslce

Tegoroczną ankietę koniunkturalną przeprowadzono wśród firm z kapitałem zagranicznym w Polsce. Odpowiedzi nadeszły ze 116 przedsiębiorstw. Zdecydowanie najwięcej, bo aż 41, jako kraj pochodzenia kapitału podały Niemcy . W tym zestawieniu kolejne pozycje zajmują Francja i Belgia. 65 proc. przedsiębiorstw określiło się jako „część międzynarodowego koncernu”. Reprezentują w zasadzie wszystkie branże – od handlu i usług po IT, przemysł i energetykę.

Zerknijmy za kulisy badań. Ocenę przeprowadzono w oparciu o 21 czynników, determinujących ich atrakcyjność w opinii inwestorów. 5 najwyżej premiowanych nie zmieniła się w stosunku do poprzedniej edycji badań. Po raz kolejny, ankietowane firmy najwyżej oceniły Polskę za członkostwo w Unii Europejskiej (średnia nota 4,9 pkt.) oraz elementy określane w biznesie jako HR (human researches): kwalifikacje (3,76 pkt.), jakość kształcenia akademickiego (3,69 pkt.), a także produktywność i zmotywowanie pracowników (3,60 pkt.).

W porównaniu z ubiegłym rokiem, wśród czynników atrakcyjności inwestycyjnej awansowało poczucie stabilności politycznej w Polsce (z 8. na 6. lokatę), następnie: jakość infrastruktury (transport, komunikacja, IT, energia – z 10. na 8. pozycję), walka z korupcją i przestępczością (z 16. na 13. miejsce), jakość kształcenia zawodowego (z 18. na 16. pozycję) i przejrzystość przetargów publicznych (z 20. na 18. pozycję).

Polskie blotki

Awans zawsze cieszy, ale w trzech ostatnich obszarach ujawnia, duże deficyty. Wiąże się to z innymi słabościami, na jakie od lat wskazują menedżerowie i przedsiębiorcy zagraniczni: skomplikowany system podatkowy, częste modyfikacje prawa i nieefektywna administracja publiczna. Nasuwa się zatem pytanie, czy w innych krajach Europy środkowo – wschodniej występują podobne lub nawet większe komplikacje życia gospodarczego, skoro – mimo tych obciążeń – Polska wygrywa owe konkursy atrakcyjności?

Mimo polskich ułomności, 88 proc. firm zagranicznych zamierza zwiększyć lub pozostawić na niezmienionym poziomie wydatki na inwestycje w Polsce. Wzrost zatrudnienia w najbliższym roku przewiduje 43 proc. respondentów, a 24 proc. planuje zwiększyć eksport.

Sankcje bez znaczania

Nie można, oczywiście, abstrahować od wpływu konfliktu na Ukrainie na te zamierzenia. Otóż, okazuje się, że jest on niewielki. 71 proc. ankietowanych firm ocenia wpływ sankcji gospodarczych, związanych z sytuacją na Ukrainie, jako neutralny dla własnej działalności. Co czwarte przedsiębiorstwo z tej grupy obawia się negatywnych skutków dla swej kondycji.

Zmieniona sytuacja geopolityczna rzutuje wyraźnie na kwestię wprowadzenia w Polsce waluty europejskiej. Dotychczas przedsiębiorcy zagraniczni wypowiadali się z umiarem na ten temat. Tych „za” było niewiele więcej niż tych, dla których było to obojętne. Taki stan rzeczy panował niezmiennie od roku 2009.Teraz, po raz pierwszy od sześciu lat, odsetek zwolenników euro dla Polski wzrósł wyraźnie i wynosi obecnie 58 proc. Tendencja zatem odwrotna niż w toczącej się kampanii wyborczej. Euro jest w niej jak gorący kartofel, który należy odrzucić daleko. A nawet więcej - nie mówić o nim.

Michał Jaranowski, Warszawa