1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Pokłosie zamachu w Berlinie. Niemiecka prasa: to absolutny skandal

Prasa komentuje próby zatuszowania nieudolności władz ws. zamachowca z Berlina.

Portraitfoto Anis Amri aus 'selfie' video clip (Reuters)

Policja znała Tunezyjczyka Anisa Amriego, ale nie reagowała

„Kölner Stadtanzeiger” pisze: „Jeżeli potwierdzi się, że w Krajowym Urzędzie Kryminalnym w Berlinie fałszowano akta, by odwrócić uwagę od własnych błędów, to wszystkie potknięcia służb bezpieczeństwa w Nadrenii Północnej-Westfalii ukazują się w innym świetle. Bez wątpienia w Nadrenii były problemy, ale to, co teraz trzeba zbadać w Berlinie, ma zupełnie inny wymiar. Czy musiało zginąć 12 osób i ponad 50 odnieść rany, tylko dlatego, że berlińska policja pozwoliła chodzić na wolności Amriemu, który był grubą rybą w kręgach handlarzy narkotyków? Tym musi zająć się teraz parlament Berlina i Bundestag”.

„Augsburger Allgemeine” podkreśla także: „Fakt, że w Berlinie nawet fałszowano dokumenty, by zatuszować nieudolność władz, sprawia, że przypadek Amriego jest absolutnym skandalem. Na kim, jeżeli nie na policji i wymiarze sprawiedliwości, mogą w ogóle jeszcze polegać obywatele? Niedociągnięć tych nie można wytłumaczyć napływem uchodźców, który przerastał siły władz. Błąd tkwi w systemie: niejasnych kompetencjach, złej komunikacji, zawężonym horyzoncie wielu krajowych urzędów. To, że polityka teraz obiecuje konsekwentne wyjaśnienie tej sprawy, jest słabą pociechą dla rodzin ofiar”.

„Badisches Tagblatt” zaznacza: „Ten przypadek jest tak szczególny, ponieważ zbiegły się w nim zaniedbania i bezczynność władz. Jeżeli ktoś handluje narkotykami i być może w ten sposób finansuje działania terrorystów, powinno wszystkich postawić na równe nogi. Dlatego do końca musi zostać wyjaśnione postępowanie władz w przypadku Amriego, przede wszystkim, żeby uczyć się na błędach”.

„Die Welt” uważa: „Berlin jest dziś miastem, które tak bardzo przyzwyczaiło się do przestępczości, że akceptuje ją jak jakiś zły nawyk. Myślą tak i politycy i zwykli obywatele – a jak się okazuje – także niektórzy funkcjonariusze policji. Czy zamach dokonany przez Amriego cokolwiek w tym zmienił?”.

„Landeszeitung” z Lüneburga podkreśla, że już teraz "przypadek Amriego pozwala na wyciągnięcie jednego wniosku: w Niemczech nie brakuje paragrafów – tu chodzi przede wszystkim o eliminację błędów w organach bezpieczeństwa”.

„Muenchner Merkur” pyta: „Czy znaleziono teraz kozła ofiarnego i można zamknąć akta? Absolutnie nie! W przypadku berlińskiego zamachowca zawiodły nie tylko siły bezpieczeństwa, ale całe niemieckie państwo. Ma rację policja, wskazując, że nawet uprzednie zatrzymanie handlującego narkotykami Amriego nie byłoby gwarancją, że jakiś sąd by go znowu nie wypuścił. Wymiar sprawiedliwości z kolei utyskuje, że jego wyroki często nie są wykonywane, ponieważ państwo nie jest w stanie przeprowadzić deportacji zarządzanych przez urzędy. Na samym czubku tej piramidy stoi polityka, która zbyt mało rozróżnia między potrzebującymi pomocy uchodźcami, a nielegalnymi migrantami, takimi jak Anis Amri, nadużywającymi prawa do azylu. Taka polityka nie jest wcale liberalna, tylko luzacka”.

Opr.: Małgorzata Matzke