Podpalenie redakcji w Hamburgu. Zemsta za przedruk karykatur z „Charlie Hebdo”? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 11.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Podpalenie redakcji w Hamburgu. Zemsta za przedruk karykatur z „Charlie Hebdo”?

Nieznani sprawcy podpalili w nocy budynek redakcji „Hamburger Morgenpost”. Aresztowano dwóch podejrzanych. Motywy podpalenia są nieznane. Niewykluczone, że był to odwet za przedruki karykatur z tygodnika „Charlie Hebdo”.

Po północy w sobotę (11.01) ok. godz. 2.22 wrzucono przez okna do pomieszczeń redakcji hamburskiego dziennika „Hamburger Morgenpost” od strony podwórka kamienie i materiał zapalający - poinformował agencję AFP pracownik Centrum Sytuacyjnego komendy policji w Hamburgu. Urząd Ochrony Państwa wszczął śledztwo. Ogień w dwóch pomieszczeniach został szybko ugaszony, nie było ofiar w ludziach. Zniszczeniu uległy jedynie dokumenty - poinformowała rano policja.

Nie wiadomo, czy motywem podpalenia redakcji hamburskiej gazety jest opublikowanie w ub. czwartek (8.01) karykatur z tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” pod tytułem "Tyle wolności musi być". "Jest to prawdopodobne" - donosi agencja AFP powołując się na rozmowę z komendą policji w Hamburgu. Jak dotąd nikt nie przyznał się do podpalenia.

Aresztowano natomiast dwóch mężczyzn w wieku 35 i 39 lat, którzy zachowywali się podejrzanie, poinformowała rzeczniczka policji, nie podając bliższych szczegółów. Do późnych godzin popołudniowych nie było wiadomo, czy mieli coś wspólnego z podpaleniem redakcji hamburskiego dziennika.

Redakcja hamburskiego dziennika nie chciała wypowiedzieć się na temat podpalenia. "Dlaczego dokonano tego zamachu, dotychczas nie wiadomo", informuje gazeta na swoim portalu.

Jak informuje "Die Welt" wydawnictwo "Hamburger Morgenpost" zatrudniło prywatną firmę ochroniarską dla swej siedziby w hamburskiej dzielnicy Othmarschen, którą nieznani sprawcy podpalili dzisiaj w nocy.

"Reporterzy bez Granic" protestują

Brandanschlag auf Hamburger Morgenpost

Resztki zniszczonego pożarem archiwum "Hamburger Morgenpost"

"Reporterzy bez granic" (ROG) ostro skrytykowali podpalenie budynku hamburskiej gazety. "Przemoc nie jest w Niemczech sposobem wyrażania niezadowolenia z niepopularnymi opiniami czy publikacjami", powiedział szef ROG. "Wolność prasy nie podlega jako prawo podstawowe negocjacjom", zaznaczył Christian Mihr i wskazał na to, że celowe ataki na media i dziennikarzy kolidują z tym prawem.

De Maiziere: Czekamy na konkrety

Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere potwierdził po spotkaniu z szefami resortów spraw wewnętrznych UE, USA i Kanady, że w sprawie podpalenia redakcji gazety "Hamburger Morgenpost" nie ma jeszcze nic konkretnego do powiedzenia.

De Maiziere powiedział, że "mądre jest, i tego uczymy się od francuskich kolegów, aby potwierdzać informacje, jeśli są rzeczywiście sprawdzone". Jednakże, jak przyznał minister spraw wewnętrznych RFN, "zajście to pokazuje, że mamy powód do zmartwień i czujności". De Maiziere potwierdził natomiast, że sprawy podpalenia redakcji hamburskiego dziennika nie przejął jeszcze federalny prokuratur generalny. Prokuratura Generalna wszyczyna w Niemczech śledztwo, jeśli zagrożone jest bezpieczeństwo kraju czynami na tle politycznym, szczególnie o charakterze terrorystycznym.

Gesty solidarności z Europy

Pomimo, że jeszcze nic nie jest wiadomo o motywach podpalenia redakcji "Hamburger Morgenpost" , atak ten wzbudził zainteresowanie za granicą. Z Francji, Włoch i wielu innych krajów Europejczycy piszą do redakcji na Tweeterze wyrazy solidarności. Ktoś napisał nawet "Je sui aussi le Morgenpost" (Jestem też Morgenpost) nawiązując do hasła "Je suis Charlie".

Redakcję dziennika odwiedzili po południu burmistrz Hamburga Olaf Scholz i senator (minister) ds. wewnętrznych tego miasta-kraju związkowego Michael Neumann.

AFP, DPA / Barbara Cöllen