Początek tureckiego referendum. Czy niemieccy Turcy wesprą Erdogana? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 27.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Początek tureckiego referendum. Czy niemieccy Turcy wesprą Erdogana?

Ekspert: Krytyka Turcji w Niemczech budzi protesty niemieckich Turków i może zwiększyć ich poparcie dla poszerzenia kompetencji Erdogana. Turcy, także ci mieszkający w Niemczech, zdecydują o tym w referendum.

Deutschland Wahllokal Referendum Präsidialsystem Türkei (Reuters/F. Bensch)

Głosowanie w tureckim konsulacie w Berlinie

W poniedziałek (27.03.2017) mieszkający w Niemczech Turcy rozpoczynają głosowanie w tureckim referendum dotyczącym zmiany konstytucji, w którym chodzi przede wszystkim o zwiększenie kompetencji prezydenta i ograniczenie uprawnień parlamentu. W Niemczech głosowanie potrwa do 9 kwietnia. Niemieccy Turcy, ze względu na podwójne obywatelstwo, również wypowiedzą się w tej sprawie.

Niemieccy Turcy języczkiem u wagi

Yasar Aydin, ekspert ds. Turcji z Wyższej Szkoły Ewangelickiej w Hamburgu, uważa, że odegrają oni w tym referendum znaczącą rolę, a ich głosy staną się wręcz języczkiem u wagi. Ankara z uwagą spogląda na nastroje rodaków w Niemczech. Z trzech milionów osób pochodzenia tureckiego w Niemczech ponad 1,4 mln jest uprawnionych do udziału w tureckich wyborach i referendach.

Obserwując swój kraj z perspektywy Niemiec, tutejsi Turcy nie mają – zdaniem Yasara Aydina – zbyt dobrego rozeznania w polityce krajowej. Sprawę utrudnia silna polaryzacja tureckiej polityki wewnętrznej, w której górę biorą emocje, a decydujące znaczenie na ogół ma nie treść deklaracji polityków, lecz fakt, kto je wygłasza. Poza tym „media bardzo silnie prezentują punkt widzenia rządu, tymczasem powinna istnieć różnorodność poglądów”. Jednak głosy przeciwników Erdogana nie są słyszane. „Ci ludzie nie mają możliwości wyrażania swoich poglądów”, podkreśla Ayadin. 

Deutschland Referendum in der Türkei Screenshot Bild-Online (Bild.de)

Okładka "Bilda": Atatürk powiedziałby "nie"

Niemiecka krytyka wobec Turcji

Jego zdaniem ludzie będą więc głosować głównie „intuicyjnie i według swych politycznych poglądów”. Zwolennicy rządzącej partii AKP uznają, że poszerzenie uprawnień prezydenta pomoże w utrzymaniu integralności terytorialnej Turcji i wesprze wzrost gospodarczy. Dla przeciwników, kórzy jako symbol nowoczesnego tureckiego państwa przywołują pierwszego prezydenta Atatürka, oznacza to dyktaturę, koniec demokracji i świeckiego państwa, jak również początek szariatu, ciemnoty i zacofania.

Wprawdzie wewnątrzturecki podział polityczny ma swoje odzwierciedlenie wśród Turków na emigracji, jednak - jak podkreśla Aydin - w Niemczech proporcje te mogą zostać zakłócone z powodu protestów, jakie wywołała ostra krytyka ze strony niemieckich polityków wobec agresywnych wystąpień tureckich polityków w przedreferendalnej kampanii w Niemczech. Odwołano wiele planowanych wcześniej imprez.

Przekorna reakcja Turków

Ekspert mówi o „przekornej reakcji” Turków: „Możliwe, że wielu niemieckich Turków zagłosuje na tak właśnie z powodu tych wydarzeń, że to będzie mieszanka solidarności i przekonań”. Jego zdaniem, jego rodacy o konserwatywnych, nacjonalistycznych i religijnych przekonaniach uważają za niesprawiedliwe, że na przykład partia Kurdów PKK ma prawo organizować w Niemczech wiece, podczas gdy zakazuje się tego przedstawicielom tureckiego rządu. Ta sytuacja na pewno doda zwolennikom Erdogana parę procent – podkreśla Aydin. Znaczenie mają też – w jego opinii - krytyczne wobec tureckiego prezydenta niemieckie media. Wielu Turków uważa, że krytycyzm nie jest reakcją na jego konkretne posunięcia, lecz wynika ze strachu przed silną Turcją, którą chce budować Erdogan.

Podczas minionego weekendu Recep Tayyip Erdogan, który już wcześniej porównywał niemieckich polityków do faszystów, kontynuował swą retorykę. W ten sposób mówił o Europie: „Nazywają prezydentaTurcji dyktatorem, a gdy my mówimy o nich faszyści, to panowie się obrażają".

Gecal Azer / Monika Sieradzka