Po co nam dzisiaj anioły? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 09.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Po co nam dzisiaj anioły?

Czy anioły to relikt dawno już nieaktualnego obrazu świata? Teolog i socjolog Christian Feldmann próbuje odpowiedzieć na to pytanie.

Na wczesnych obrazach Marca Chagalla roi się od aniołów. I wcale nie są one tylko wesołymi koboldami i kodami erotycznej żądzy. Z aniołów Chagalla przemawia tęsknota, która wykracza poza powierzchownie rozpoznawalny świat. Świat jest pełen cudów! Dając skrzydła muzykującym rybom, dziwacznym ptakom i starym zegarom z wahadłem, Chagall cieszył się, że są one w ruchu i nie podlegają całkowicie naszym celom.

Chagall namalował też innego anioła: groźnego niebiańskiego olbrzyma, którzy wypełnia niemal całe płótno. Upada na ziemię, trzymając zwój z pięcioma księgami Mojżesza. I potrząsa śpiącego: „Obudź się! Słuchaj!".

„Obudź się! Słuchaj!"

Spotkanie z takim aniołem ma w sobie coś paraliżującego. To uczestniczenie w dwuznacznej tajemnicy Boga, które jest zarazem przyciągające i straszne. Bo przecież w dalszym ciągu drażnią nas w średniowiecznych katedrach dmące w trąby anioły Sądu Ostatecznego. Kiedy ze wszystkich grobów wzywają śpiących na ostateczny wyrok o ich udanym lub nieudanym życiu.

A może nie trzeba umrzeć, by spotkać takiego anioła? Może kryje się on za tak zwanymi zbiegami okoliczności, które krzyżują najlepsze plany, odsłaniają wszystkie mechanizmy ochronne i największe fikcje? Spotkanie z niebem boli, bo dostarcza każdemu prawdy o sobie. Bo sprawia, że traci się grunt pod nogami. Nikt nie wychodzi z tego spotkania takim, jakim był do tej pory.

UN Hauptquartier Skulptur (CC BY-NC-SA 2.0)

Na obrazach i witrażach Marca Chagalla roi się od aniołów

Anioły biblijne

Kiedyś takie anioły nazywno „stróżami”. Był to rodzaj duchowej instancji, głos sumienia, który pomaga żyć w zgodzie z własnym cieniem, własnym wnętrzem, być sobą. Żydowska mistyka średniowiecza nazywała tego osobistego anioła „własnym demonem”. Jeden z twórców psychologii głębi – Carl Gustav Jung – mówił o postaci, która wyłania się z  podświadomości, i z którą prowadzi owocne dyskusje na temat własnej duszy.

Czy można tak po prostu odrzucić powszechne w tradycji chrześcijańskiej obrazy aniołów jako relikt dawno już nieaktualnego obrazu świata? Biblijne opowieści o śpiewających nad Betlejem aniołach? Albo o odzianym  w białe szaty młodzieńcu przy grobie Zmartwychwstałego Jezusa? Biblia bardzo oszczędnie wspomina o aniołach, raczej tylko przypadkiem.

Deutschland Christian Feldmann (privat)

Christian Feldmann jest z wykształcenia teologiem i socjologiem

Pewność istnienia

Anioły istnieją w tak niewielkim stopniu jak Bóg – mawiał zmarły w 2000 roku protestancki uczony Starego Testamentu Claus Westermann. Aniołów nie można ani posiadać, ani ich dotknąć, można im tylko pozwolić się dotknąć. „Aniołowie, o którym mówi Biblia, to nieprzewidywalne i niezbywalne szyfry w przypadku, gdy my ludzie na tym świecie, na drogach naszej Ziemi, w naszych domach, nie będziemy sami (…)” – pisał Westermann.

Nie jesteśmy sami w tym chaotycznym świecie – to ponadczasowe przesłanie biblijnej mowy o aniołach. „Jestem tu dla Was”, powiedział Bóg do Mojżesza z gorejącego krzewu. Anioły plastycznie uosabiają taką obecność. Dostarczają pewności, że pewnego dnia krucha ludzka egzystencja będzie spójna, że całe to cierpienie i rozczarowanie pozostanie ukryte w nieskończonej miłości.

Christian Feldmann / tł. Katarzyna Domagała-Pereira