Pisarka ostrzega: „Rosyjskie społeczeństwo może wybuchnąć” | Kultura | DW | 19.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Pisarka ostrzega: „Rosyjskie społeczeństwo może wybuchnąć”

W Rosji dochodzi do gwałtownych socjalnych i wewnątrzpolitycznych konfliktów. Zła jest jakość życia ludzi - twierdzi pisarka Ludmiła Ulicka w rozmowie z DW.

DW: W jakim stanie jest dzisiaj rosyjska inteligencja?

Ludmiła Ulicka: To, co wcześniej nazywano inteligencją, dzisiaj przestało istnieć. Wykształceni ludzie podzielili się na różne grupy. Część intelektualistów opuściła kraj, inni próbują się dostosować. Jednak powszechny depresyjny nastrój dotyczy w równym stopniu warstwy lepiej i gorzej wykształcone. Jestem zdania, że „święty stosunek” 86 do 14 procent, a zatem to, co jest pomiędzy tymi, którzy popierają władzę państwową a tymi, którzy są z niej niezadowoleni, nie całkiem odpowiada realiom. Wśród osób, z którymi rozmawiam, nie dostrzegam tego stosunku. Liczby te są według mnie mitem.

Władza państwowa jest jak pogoda. Trzeba się do niej dopasować, żeby nam się nic nie stało?

Jeśli o mnie chodzi, zachowuję dystans wobec władzy. Dlatego jestem zupełnie niezależnym człowiekiem. I udaje mi się to, jak dotąd. Nie wiem jednak, co będzie jutro. Staram się wytrzymać w Rosji, ponieważ znajduje się ona w centrum moich zainteresowań. Pewną część mojego czasu spędzam za granicą, obecnie jestem we Włoszech. W pozostałym czasie przebywam w Rosji. Właśnie na początku czerwca wracam tam ze względu na teatralną premierę. Kocham mój kraj, taka jest prawda.

Czy Rosja, Pani zdaniem, jest interesująca?

Szalenie interesująca! Uważam, że jest dzisiaj jednym z najbardziej fascynujących krajów - dramatycznym, pełnym gwałtownych socjalnych i wewnątrzpolitycznych konfliktów. Napawa tylko goryczą fakt, że ludzie żyją tam tak podle. Któregoś dnia, kiedy zostanie przeanalizowany ten rozdział historii, będą zdumiewały wewnętrzne przeciwieństwa i trudny stosunek społeczeństwa i władzy. To niełatwa sytuacja, ale w Rosji wcale nie nowa.

Ukraine Soldaten Kertsch 04.03.2014

Do aneksji Krymu doszło wiosną 2014

Pod koniec kwietnia wierni polityce Kremla aktywiści „Ruchu Ludowo-Wyzwoleńczego (NOD) napadli na uczestników ceremonii wręczenia nagród szkolnego konkursu przeprowadzanego przez organizację obrony praw człowieka „Memoriał”. Zaatakowali również Panią.

Na tę uroczystość przyszli uczniowie, którzy napisali wspaniałe wypracowania przedstawiające rodzinne historie, historie ich wsi czy szkół. Wielu z nich przyjechało po raz pierwszy do stolicy. Byli zwycięzcami konkursu historycznego. Ten dzień powinien na zawsze pozostać im w pamięci. I nagle przed budynkiem czeka na nich grupa chuliganów, którzy obrzucają ich wyzwiskami i jajkami. Obrzydliwe. Ja mogę zmyć z twarzy zieloną farbę i żyć dalej. Ale ci sprawcy - głupi, nieszcześliwi, zmanipulowani idioci - nie są dla mnie żadnymi przeciwnikami. Żałuje ich, bo przecież też są naszymi dziećmi. Pewna część tego pokolenia znalazła się na strasznej drodze. I bolesne jest przyglądanie się temu.

Ale nie sposób tego zatrzymać...

To się w ogóle nie uda. W tym samym dniu, zaraz po tym wydarzeniu, Kreml zdystansował się do niego. A przecież ci młodzi ludzie otrzymują poparcie, również finansowe. Ktoś zamówił dla nich uniformy polowe z okresu II wojny światowej. Są siły, które ich karmią i przypuszczam, iż chodzi tu o ludzi Kremla. Śledztwo nie jest moim problemem, ale mogę potwierdzić, że policja zachowywała się biernie do momentu, aż chuliganie zaczęli rzucać farbą. Byłoby dobrze dojść do tego, kto ich sfinansował? Jednak obawiam się, że nie znajdzie się taki urząd, który zechciałby się tym zająć.

O władzy państwowej powiedziała Pani kiedyś, że jest „idiotyczna i podstępna”. Co sądzi Pani o niej obecnie?

Wiele i to z powodzeniem dzieje się niebywałym podstępem. Przykładowo aneksję Krymu przeprowadzono genialnie bez rozlewu kropli krwi. Nie zmienia to faktu, że było to idiotyczne, bo przecież skutki okupacji Krymu zniszczą życie naszych obydwu narodów na wiele pokoleń. Uważam, że mamy do czynienia zarówno z wielką przebiegłością jak i idiotyzmem.

Co miała Pani na myśli pisząc: „Wolność jest bardzo trudna, trzeba chcieć się jej uczyć”?

Nasze społeczeństwo nie nosi w sobie pragnienia wolności. I tak długo, jak to pragnienie nie pojawi się, niczego nie można zrobić z zewnątrz. Jeśli naród jest zadowolony z aktualnej sytuacji, z pogorszenia się poziomu życia i gotów jest jeszcze bardziej zacisnąć pasa, to jak można pomóc? Niestety ta sytuacja osiągnie kiedyś najwyraźniej krytyczny punkt. Wtedy może dojść do masowego wybuchu. Bardzo bym tego nie chciała. Ale w obecnej sytuacji nikt nie może tego wykluczyć.

Rozmawiała Irina Chevtaeva

Rosyjska autorka i publicystka Ludmiła Ulicka stała się znana dzięki powieści „Sonieczka”, która w 1994 r. w Francji została uznana za najlepszą zagraniczną książkę. W tym samym roku ukazały się pierwsze opowiadania Ulickiej w Niemczech. Jej proza została przetłumaczona na 17 języków.