1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Pijaczki będą sprzątać ulice w Essen. Za piwko

W Essen wystartował właśnie projekt "Pick up", na wzór holenderski w Amsterdamie. Bezdomni alkoholicy, polegujący na chodnikach i skwerach mają zająć się zamiataniem ulic. Wynagrodzeniem jest m.in. piwo.

Idea akcji "Pick up" jest prosta i w ocenie organizacji opiekujących się ludźmi z uzależnieniami (Suchthilfe), może przynieść korzyść wszystkim stronom.

Alkoholicy żyjący na ulicy mają, zamiast bezczynnie przesiadywać całymi dniami w publicznych miejscach, sensownie wypełniać sobie dzień i nadać mu strukturę. Wyposażeni w miotłę i worek na śmieci chodzić mają po mieście w asyście pomocników z organizacji i zbierać odpadki. Za to przewidziane jest wynagrodzenie od urzędu pracy (stawka: 1,25 euro za godzinę), a od organizacji opieki nad uzależnionymi mają dostawać posiłek i do trzech butelek piwa dziennie.

- Piwo w pierwszym rzędzie nie jest wynagrodzeniem tylko raczej mobilizującym bodźcem. Kontrolujemy to bardzo skrupulatnie i piwo może być konsumowane tylko w naszych pomieszczeniach - podkreśla Oliver Balgar z esseńskiej organizacji pomocy.

Problemy na rozbiegu

Pilotprojekt der Stadt Essen für Alkoholkranke

Dlaczego pomysł nie ma wypalić w Essen, skoro już sprawdził się w Amsterdamie?

Akcja "Pick up" miała wystartować właściwie już w maju br. Działacze organizacji pomocowej energicznie wzięli się do dzieła. Niektórzy zapoznali się z pierwszą akcją tego typu, prowadzoną w Amsterdamie, która przebiega bardzo pomyślnie. Także szef wydziału socjalnego esseńskiego magistratu Peter Renzel był pozytywnie nastawiony do tej inicjatywy, po pierwotnych oporach.

- Musimy to po prostu wypróbować - mówił wtedy.

Ale w maju zaczęto termin przekładać, potem już w ogóle nie wymieniano żadnej daty. Coś zgrzytało na linii magistrat - Suchthilfe. Nikt nie chciał rozmawiać z prasą, po cichu mówiło się, że projekt padł. Chodziło jak to zazwyczaj o pieniądze i kwestionowano generalnie jego sens.

Ale potem przyszła mobilizacja i pomysł, by projektowi dać szansę sprawdzenia się przez rok. Potem ma być ewaluacja.

Udział w projekcie ma brać 10 osób; większość z nich to już znani Suchthilfe "klienci".

Handlowcy i hotelarze w Essen przyglądają się idei "Pick up" z dużym zainteresowaniem, bo przesiadujący na ulicach i deptakach alkoholicy odstraszają im klientów i gości. Także inne miasta chcą się przyjrzeć przebiegowi tego projektu, bo problem bezdomnych, pijaków i narkomanów, okupujących publiczne miejsca doskwiera każdemu większemu miastu.

O entuzjazmie nie ma raczej mowy

Suchthilfe zapewnia, że wszyscy uczestnicy projektu będą regularnie poddawani badaniom lekarskim. - Będziemy im towarzyszyć na każdym kroku - podkreśla Oliver Balgar. Na początek nikt nie będzie sprzątał ulic dłużej niż dwie godziny. - Uregulowany tryb życia to dla tych ludzi coś zupełnie nowego. 6- czy 8-godzinny dzień pracy to dla nich rzecz niewyobrażalna.

A co na taki pomysł sami alkoholicy? Nikt nie popada w zachwyt.

- Bardziej sensowne byłoby nam pomóc w skończeniu z nałogiem a nie jeszcze oferowanie alkoholu - mówi jedna z uzależnionych od alkoholu kobiet w wywiadzie dla WDR. Organizacja Suchthilfe może jej przytaknąć, podkreśla jednak, że kontrolowane spożycie alkoholu pod nadzorem jest lepsze niż upijanie się samotnie w parku. "Pick up" nikogo nie wyzwoli z nałogu ale może stać się pierwszym krokiem w kierunku uwolnienia się od alkoholizmu.

tagesschau.de