1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

PE kolejny raz bierze Polskę pod lupę. „Kwestia zasad podstawowych”

Od wtorkowego popołudnia do środy Polska znowu jest w centrum zainteresowania Parlamentu Europejskiego. Chodzi o pytanie, czy po reformach rządu PiS zachowane są zasady państwa prawa.

Chodzi o europejskie wartości, w dzisiejszej i jutrzejszej dyskusji. – Chcemy, żeby w bardzo ważnym kraju członkowskim UE rzeczywiście były przestrzegane wspólnie zdefiniowane europejskie wartości – mówi europosłanka Sylvia-Yvonne Kaufmann (SPD).

Ten „bardzo ważny kraj europejski”, to Polska. A wspólne europejskie wartości, to wolność prasy i niezawisłość sądów. Wg większości PE obydwie są dziś w Polsce częściowo ograniczone. Zaniepokojenie europosłów niemal wszystkich frakcji budzi paraliż Trybunału Konstytucyjnego, ustawa o policji, o służbie cywilnej i prokuraturze, sytuacja mediów.

Jeszcze jedno upomnienie z Brukseli?

Parlament Europejski po raz pierwszy debatował na temat kryzysu wokół TK w styczniu br., tuż po tym Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę ochrony państwa prawa. Teraz PE znowu będzie dyskutował o sytuacji w Polsce, jutro (w środę, 14.09.2016) planowane jest głosowanie nad drugą rezolucją w sprawie Polski, niejako drugim „upomnieniem” skierowanym do rządu w Warszawie.

– Uważam, że dla Parlamentu Europejskiego jako instytucji, ważną decyzją jest powiedzenie: „Wspieramy kroki podjęte przez KE wobec polskiego rządu”. I liczę się z poparciem większości – podkreśla Kaufmann.

Zdanie to podziela eurodeputowana Terry Reintke (Zieloni). Kiedy chodzi o przestrzeganie zasad państwa prawa, trzeba reagować zdecydowanie. W przeciwnym wypadku istnieje ryzyko, że - jak mówi: „Zasady państwa prawa będą ciągle dalej osłabiane”.

Zajęcie jasnego stanowiska

Frankreich Europaparlament Herbert Reul CDU/CSU

Herbert Reul: „Ważny sygnał polityczny”

Ważni są przede wszystkim ludzie w Polsce. Większość wcale nie chce, żeby ich rząd naruszał europejskie zasady, uważa europoseł Herbert Reul (CDU). – Moim zdaniem to ważne, żeby europejska polityka zasygnalizowała polskiemu społeczeństwu i rządowi, iż nie możemy i nie chcemy dopuścić do tego, by państwo prawa nie funkcjonowało w należyty sposób. I jeżeli nam się to uda, jest to ważny sygnał polityczny. Wydaje mi się, że panujące obecnie w Polsce nastroje temu sprzyjają – argumentuje polityk chadecji.

Chwilowo aktorzy konfliktu – rząd w Warszawie z jednej strony i Komisja Europejska oraz Parlament Europejski z drugiej strony, obstają przy swoim. Coś może się ruszyć nad Wisłą w chwili, gdy z końcem roku odejdzie na emeryturę obecny prezes Trybunału Konstytucyjnego i przyjdzie nowy, mówi socjaldemokratka Kaufmann. – Będziemy jeszcze świadkami bardzo gorących dyskusji na ten temat, także w Polsce – prognozuje.

Czy wybuchnie polityczna bomba?

Polski rząd ma czas do końca października, by zareagować na zalecenia Komisji Europejskiej. Jeżeli tego nie zrobi, KE albo może dać mu jeszcze więcej czasu, albo odpalić polityczną bombę – i pozbawić Polskę głosu w Radzie UE. Gdyby miało do tego dojść, premier Beata Szydło nie miałaby już nic do powiedzenia na szczytach unijnych.

Czegoś takiego jeszcze w UE nie było i przypuszczalnie nie będzie także w przypadku Polski. Dla przeforsowania takiego kroku byłaby bowiem potrzebna zgoda wszystkich pozostałych 27 państw członkowskich a premier Węgier Viktor Orban już zapowiedział, że opowie się po stronie Polski.

Dyskusja w PE w Strasburgu rozpoczęła się we wtorek po południu. W środę o godz. 13 planowane jest przyjęcie rezolucji ws. Polski.

tagesschau.de / Elżbieta Stasik