1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Odważne plany niemieckiego rządu. Można dostać 4000 euro

Rząd Niemiec chce mocno wspierać krajowych producentów samochodów elektrycznych: na rozkręcenie popytu ma w następnych latach popłynąć miliard euro.

Większa część pieniędzy przeznaczonych na stymulację rynku samochodów elektrycznych pójdzie na premie dla tych, którzy takie pojazdy kupią. Dostaną bowiem 4 tys. euro, co pół na pół sfinansują rząd i koncerny motoryzacyjne. Informację podał w Berlinie niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble (CDU). Obrońcy środowiska jednak krytykują tę decyzję jako "prezent dla branży motoryzacyjnej".

Po trwających miesiącami negocjacjach, podczas wtorkowego spotkania przedstawicieli rządu i autokoncernów wreszcie doszło do przełomu. Według ministra finansów, ustalono premię w wysokości 4000 euro za samochód całkowicie elektryczny i 3000 euro za hybrydę, czyli pojazd, który ładuje się ze źródła zewnętrznego, ale który posiada też napęd spalinowy.

Premiowane będą samochody kosztujące do 60 tys. euro. Z planowanego miliarda na program przeznaczono: 600 milionów na premie, 300 milionów na rozbudowę infrastruktury stacji ładowania oraz 100 milionów na uzupełnienie floty państwowej o elektrosamochody.

Pieniądze pójdą też na rozbudowę sieci stacji ładowania

Pieniądze pójdą też na rozbudowę sieci stacji ładowania

Wolfgang Schäuble ma w maju uzyskać zgodę rządu na ustalony program. W tym samym dniu rozpocznie się wypłacanie premii. Bonus będzie jednak dotyczył tylko tych samochodów, których producenci biorą udział w finansowaniu umowy. Na razie są to: Volkswagen, Daimler oraz BMW. Spodziewany jest wzrost liczby takich samochodów na rynku niemieckim z 500 tys. na 500 tys.

Minister gospodarki RFN Sigmar Gabriel (SPD) podkreślił, że program wyznacza nowy kierunek i ma się przyczynić do utrzymania dobrej kondycji przemysłu samochodowego w Niemczech, co ma ogromne znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju. Z kolei minister zdrowia Barbara Hendricks (SPD) podkreśliła, że "nie chodzi o przysługę dla producentów samochodów, ale dla środowiska, zdrowia i przyszłości terenów przemysłowych".

Związek Przemysłu Samochodowego z zadowoleniem przyjął to, że "rząd właściwie przestawił zwrotnicę" dla elektromobilności. Ustalony program zaś powinien jak najszybciej zostać wprowadzony w życie.

Krytyka jednak przyszła ze strony obrońców środowiska. Organizacja ekologiczna BUND uznała, że umowa jest "miliardowym prezentem dla branży samochodowej". Za szczególnie problematyczne uznała premie na hybrydy, które "w większości są czyste i oszczędne jedynie na papierze".

Również opozycja nie jest zadowolona. Ekspert Zielonych do spraw transportu Thomas Lutze wątpi, by "umowa miała pozytywny wpływ na ruch drogowy lub klimat". Jego zdaniem, "zamiast marnować pieniądze podatników na bezsensowne premie zakupowe", powinno się wspierać transport publiczny. Szef klubu parlametarnego Zielonych także uznał program za nie do końca przemyślany.

afp, dpa, rtr / Dagmara Jakubczak