Odrobina NRD w Turyngii [KOMENTARZ] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 05.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Odrobina NRD w Turyngii [KOMENTARZ]

Nowym premierem Turyngii został w piątek polityk Lewicy Bodo Ramelow. I tak po raz pierwszy Lewica ma w niemieckim landzie swojego premiera. W Berlinie eksperyment ten budzi nie tylko nieufność, uważa Volker Wagener.

Ramelow jest zatem premierem. Został wybrany minimalną przewagą głosów, ale wybrany. Pierwszy egzamin zdał. W teście Gaucka jednak przepadł jeszcze przed zaprzysiężeniem. Prezydent Niemiec, wieczny „wtrącający się z urzędu”, nie ukrywa swojej antypatii do Lewicy. „Za bliska mentalności SED, w niewystarczającym stopniu godna zaufania”, brzmiał jego polityczny wyrok śmierci tuż po wyborach landowych. Wielu Niemców myśli podobnie.

Opiekun z przeszłością

Część członków SPD nie ukrywała łez, tak była oburzona przed tygodniami, kiedy dyskutowano koalicję z Lewicą. Fakt, że partia obciążona hipoteką SED ni stąd, ni zowąd staje się nagle normalną partią rządzącą, niejednego socjaldemokratę ze wschodnioniemiecką biografią wpędza we wściekłą rozpacz. Także na zachodzie wielu stoi kością w gardle. Zwłaszcza w konserwatywnym obozie. 25 lat po upadku berlińskiego muru byli komuniści, którzy tylko zgrzytając zębami przyznają, że NRD była państwem bezprawia, znowu plasują się w pierwszym politycznym szeregu. Kto jednak stojąc na lewo od CDU myśli strategicznie, może się tylko cieszyć. Po cichu cieszą się zwłaszcza członkowie SPD; kiedyś ludowej partii, dziś reprezentującej już tylko garstkę narodu.

Deutsche Welle Volker Wagener Deutschland Chefredaktion REGIONEN

Dziennikarz Deutsche Welle Volker Wagener

Ćwierć wieku po upadku muru Lewica ciągle jeszcze cieszy się ogromną popularnością we wschodnich Niemczech. Była i jest potrzebna w koalicjach i gminach, gdzie uważana jest za partię, która się troszczy. Ta bardzo ludzka skłonność do trzymania się czegoś znanego z dzieciństwa, robi swoje dla ciągle utrzymującej się akceptacji spadkobierców Socjalistycznej Partii Jedności. Lewica na wschodzie Niemiec jest czynnikiem politycznym, zmiana systemu podcięła jej skrzydła, ale nie zepchnęła jej na margines.

Ramelow, ten inny lewicowiec

Wręcz przeciwnie: teraz bowiem przychodzi Bodo Ramelow, co nie dzieje się bez powodu. Ramelow jest interesujący, bo nie odpowiada kryteriom typowego wschodnioniemieckiego lewicowca. Słowem nie otacza go smrodek. Przychodzi z zachodu, jest praktykującym ewangelikiem i hołduje polityce ekonomicznej na miarę konserwatywnego polityka. Łamie niemal wszystkie tabu, zadaje kłam stereotypom na temat Lewicy, ale rozumie „Ossi” (wschodnich Niemców). Całymi latami miała go na oku służba ochrony konstytucji, tego rebelianta, który już jako czternastolatek potrafił zawiązać sobie krawat. Co za niemiecko-niemiecka historia!

Fakt, że dziećmi pokojowej rewolucji z jesieni 1989 rządzić będzie akurat następczyni SED, w jubileuszowym roku upadku muru oburza przede wszystkim chadecję, która pyta: ile SED tkwi jeszcze w Lewicy Ramelowa? Taki choćby poseł Frank Kuschel, któremu Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego poświadczyło, że „bez ograniczeń obciążał innych”. Albo Ina Leukefeld, która jako funkcjonariuszka służb kryminalnych NRD meldowała STASI potencjalnych uciekinierów. Ona i jej podobni są balastem Lewicy, drażniąc także 25 lat po załamaniu się wschodnioberlińskiego reżimu.

Na takiej oto scenie SPD jako junior partner wchodzi w koalicję z lewicą. Sytuacja co najmniej pikantna zważywszy, że wschodnioniemieccy socjaldemokraci pojmowali się jako dysydenci i wrogowie SED. Dla niejednego to nie lada wyzwanie, mimo to SPD chce być w rządzie Ramelowa. Przedsięwzięcie na pewno ryzykowne. Ale też szansa.

Próba wydostania się z babilońskiego więzienia CDU?

W małej politycznie skali kraju związkowego można eksperymentować. Czy to nie czerwono-zielona koalicja (SPD/Zieloni) w Hesji w 1980 roku była przedbiegiem późniejszej ery Schröder/Fischer? Otwarcie w federalnym SPD nikt tego nie mówi, ale Turyngia rzeczywiście jest dla Berlina laboratorium doświadczalnym. Premiera w Turyngii otwiera towarzyszom strategiczne możliwości poza wielką koalicją.

Czerwono-zieloni dawno już nie mają w Niemczech przewagi. FDP była kiedyś, a w koalicji z chadecją Merkel dla SPD pozostaje tylko funkcja szeryfa pomocniczego. Jeżeli w 2017 roku SPD chce wystawić kandydata na kanclerza, jest to możliwe tylko w koalicji czerwono-czerwono-zielonej (SPD/Lewica/Zieloni). Ryzykowne, bo nie wszyscy w SPD uważają, że to dobre rozwiązanie a Zieloni potrafią porozumieć się w międzyczasie także z konserwatystami. Prowincjonalna, polityczna sztuka „Odrobina SPD w Turyngii” jest testem nie tylko dla Lewicy, jest laboratorium także dla socjaldemokratów.

Volker Wagener / tł. Elżbieta Stasik