Obama chce pokazać, że można uprawiać inną politykę | Prasa | DW | 22.03.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Obama chce pokazać, że można uprawiać inną politykę

Niemieckie gazety oceniają pozytywnie wizytę amerykańskiego prezydenta na Kubie, choć nikt nie liczy na szybkie postępy w demokratyzacji tego kraju.

„Leipziger Volkszeitung“ pisze: „Na Kubie prezydent Obama - na pół roku przed końcem swojej kadencji - zbiera owoce swojej żmudnej pracy. Długo trwały dyplomatyczne zabiegi, wspierane wciąż mediacjami Kościoła katolickiego. Ale nareszcie z Kuby nadchodzą zdjęcia przyjaznego, historycznego spotkania pod słońcem Karaibów. Obamie nie chodzi nawet tylko o Kubę. Chce wycisnąć własne piętno i zaprezentować inne podejście do polityki na międzynarodowym parkiecie”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaznacza, że „Barack Obama posługuje się sprawdzonym od wieków usprawiedliwieniem, a mianowicie otula swoją wizytę na Kubie płaszczem historii. Można jednak zrozumieć, dlaczego nie wszyscy w Stanach Zjednoczonych i możliwe, że także na Kubie, nie chcą podać mu tego płaszcza i tylko przyglądają się sceptycznie jego polityce odprężenia w stosunkach z Kubą. Wykalkulowaną prowokacją było to, że komunistyczny reżim, na kilka godzin przed przyjazdem Obamy, aresztował dysydentów. Wariactwem byłoby wierzyć, że Obama mógłby dokonać w Hawanie jakiegoś wielkanocnego cudu i skłonić władze do przestrzegania praw człowieka. Czas pokaże, czy zbliżenie faktycznie przyspieszy przemiany, czy chociaż na średnią metę dojdzie do pewnej demokratycznej liberalizacji”.

„Reutlinger General-Anzeiger” zaznacza, że „Jest to spotkanie o symbolicznym charakterze i naprawdę historyczne wydarzenie. Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama przybył na Kubę, by tam wraz z prezydentemKuby Raulem Castro otworzyć nową epokę w stosunkach państwdo tej pory ze sobą zwaśnionych . Z takiej zmiany strategii obydwu krajów nie muszą natychmiast wyniknąć przyjazne i harmonijne relacje. Ale przykład Niemiec pokazuje, do czego doprowadzić może ‘transformacja przez zbliżenie'. Polityka odprężenia poskutkowała tam nawet zjednoczeniem podzielonego państwa”.

Neue Presse” z Hanoweru uważa: „Był na to najwyższy czas. Republikanie mogą pomstować i złościć się, jak chcą, ale amerykańska gospodarka tak niecierpliwie już szurała nogami, że prezydentowi nie pozostało nic innego, jak spełnić swoją kubańską obietnicę. Pierwsze sieci hoteli już mają umowy w kieszeni. A socjalistyczna Kuba ma wszędzie deficyty. Przykre jest tylko, że Hawana jeszcze przed przybyciem Obamy pośpiesznie musiała aresztować opozycjonistów. Starcy z klanu Castro tak szybko nie chcą wypuścić sterów z ręki. Wiedzą bowiem, że nowe czasy ich zmiotą i kapitalizm zawładnie wyspą. A właśnie przeciwko temu walczyli przez dziesięciolecia”.

opr. Małgorzata Matzke

„Hessische Niedersaechsische Allgemeine” pisze: „Przesadą byłoby spodziewać się po wizycie Baracka Obamy na Kubie jakichś natychmiastowych wyników. Historia powstaje długimi falami a tylko sporadycznie przez krótkie pojedyncze burze. Mimo tego, w takich dniach czuję się oddech historii. Kończą one definitywnie pewną erę, w której Stany Zjednoczone na swoich obrzeżach forsowały obalenie komunistycznego reżimu i w której cały świat podczas kryzysu kubańskiego stał nad atomową przepaścią. Teraz są rozmowy, wkrótce może także negocjacje. Przede wszystkim Kubańczycy mogą żywić nadzieję, że w przyszłości ich obydwu krajów nie będą dzielić jakieś ideologiczne sprzeczności a tylko morze”.