Nowy szlak dla uchodźców. Przez Białoruś do Polski | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 11.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Nowy szlak dla uchodźców. Przez Białoruś do Polski

Coraz więcej uchodźców przybywa do Unii Europejskiej przez Białoruś. Z Brześcia jadą pociągiem do Polski, do Terespola. Tu występują o azyl.

Neue Migrantenwelle aus dem Kaukasus Hauptbahnhof in Brest

Na dworcu w Brześciu

W ostatnim czasie coraz trudniej jest kupić bilet na poranny pociąg relacji Brześć-Terespol. Koleją można szybko i niedrogo z Białorusi dotrzeć do pierwszego dworca na terytorium Unii Europejskiej, do Terespola. Kiedyś pociąg na tej trasie składał się z 3-4 wagonów, teraz jest ich 8. Więcej niż połowę biletów wykupują ludzie przybywający z Kaukazu i byłych republik radzieckich w Azji Środkowej. Popularność tej trasy ma wpływ nie tylko na kolej, ale także na kontrole graniczne na dworcu w Brześciu. Przy wejściu do hali dworcowej, gdzie odbywa się odprawa celna, widać także sporo mlicjantów. Podobnie jest, kiedy pociągi wracają z Terespola. Z nich wysiadają ludzie, którym w Polsce nie udało się dostać azylu.

Uchodźcy zamiast drobnych handlarzy

Jak podaje białoruska służba graniczna, w pierwszym półroczu 2016 połączenie z Polską było najpopularniejszą trasą: ogólnie odnotowano 3,6 mln. przekroczeń granicy. Podczas gdy drobny handel przygraniczny słabnie, rośnie napływ uchodźców, którzy chcą dostać się do UE przez Białoruś.

Między styczniem i czerwcem 2016 granicę z Polską koło Brześcia przekroczyło ponad 17 tys. osób, które można uznać za uchodźców; większość nich była z Czeczenii.

Jak wyjaśnia rzecznik białoruskiej służby granicznej Aleksander Tiszczenko, Białorusini nie mają prawa sprawdzać, czy podróżni mają wizę Schengen.

– Nie ma żadnego powodu, dla którego z Białorusi nie mogliby wyjechać obywatele Rosji, obojętnie jakiej przynależności etnicznej, którzy wjechali legalnie, z wymaganymi dokumentami, nie popełnili żadnych przestępstw i których nie poszukuje się listem gończym. To samo odnosi się do obywateli Gruzji. Z tym krajem mamy umowę o ruchu bezwizowym – podkreśla Tiszczenko, zaznaczając że Białoruś nie ma żadnego wpływu na to, jeżeli ludzie chcą wjechać na terytorium UE, by poprosić tam o azyl.

Neue Migrantenwelle aus dem Kaukasus Hauptbahnhof in Brest

Wielu uchodźców z Kaukazu to rodziny z małymi dziećmi

Po polskiej stronie

Kiedy pociąg z Brześcia przyjeżdża do Terespola, jako pierwsi wysiadają pasażerowie mający ważną wizę Schengen. Ich odprawa na polskiej granicy jest z reguły szybka i prosta. Osoby bez wizy UE kierowane są do specjalnego pomieszczenia.

30-letni mężczyzna podający się za Achmada, przypuszczalnie Czeczen, opowiada, że przed wyjazdem z Brześcia nikt nie wie, czy uda mu się wystąpić o azyl, a kogo Polacy odeślą z powrotem.

– Ja już próbuję ósmy raz. Niektórzy próbowali 30-40 razy, zanim polska strona nie pozwoliła im wystąpić o azyl i nie skierowano ich do ośrodka dla uchodźców - opowiada. Jak twierdzi, kiedyś rodziny z małymi dziećmi miały większe szanse przekroczenia polskiej granicy, żeby dostać się do UE, niż pojedynczy ludzie. – Ale teraz to już wszystko jedno. Bardzo często odsyła się nawet rodziny z maleńkimi dziećmi – opowiada.

Jak podają polskie służby graniczne, od początku br. liczba Czeczenów, którzy występowali o azyl na granicy w Terespolu, wzrosła ponad dwukrotnie. W pierwszych sześciu miesiącach roku 2015 złożono 2000 takich wniosków; w analogicznym okresie 2016 było ich już ponad 4000.

Uchodźcy to dobry interes

Ludzie z Czeczenii, którzy wracają z powrotem do Brześcia, niechętnie rozmawiają z obcymi. Tylko niewielu jest gotowych opowiedzieć o sytuacji w ich kraju, a jeżeli już coś mówią, chcą pozostać anonimowi. – Sytuacja wciąż się pogarsza – opowiadają. Rzadko kto ma stałą pracę, ludziom jest coraz trudniej wszystko znosić, coraz wyższe są opłaty w urzędach.

– Jeżeli ktoś ma możliwość wyjechać, powinien sprzedać cały swój dobytek i próbować przedostać się do Europy; najlepiej jeżeli ma się tam krewnych – radzi jedna z emerytek. Do tego dochodzi jeszcze obawa Czeczenów, że Polska mogłaby wkrótce całkowicie wstrzymać przyjmowanie ludzi z Kaukazu.

Wracających do Brześcia po nieudanej próbie wjazdu do UE na dworcu witają różni oferenci. Niektórzy proponują noclegi, inni jakieś usługi. Wynajmowanie mieszkania kilku rodzinom to dochodowy interes: można zarobić nawet 100 dolarów dziennie. Interes zakłócają tylko skarżący się sąsiedzi.

– W mieszkaniu obok nas mieszka 10 do 12 osób. Dlaczego musimy znosić ten wieczny hałas? – uskarża się Irina Kusmicz i utyskuje, że magistrat niechętnie zajmuje się takimi skargami.

Ales Petrowicz / Małgorzata Matzke