Niemiecko-tureckie relacje osiągnęły punkt krytyczny | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 25.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemiecko-tureckie relacje osiągnęły punkt krytyczny

Krytyka poczynań Turcji jest coraz bardziej dobitna na wszystkich szczeblach od szefa niemieckiego MSZ po prezydenta Niemiec. Rozważa się ostre środki – i widać wyraźne oznaki, że Ankara idzie na ustępstwa.

Po kolejnych aresztowaniach niemieckich obywateli w Turcji, krytyka prezydenta Turcji Tayyipa Recipa Erdogana i jego polityki przybrała niespotykane dotąd rozmiary.

– Relacje z Turcją nie były jeszcze tak złe jak obecnie – zauważa Kristian Brakel z Niemieckiego Towarzystwa Polityki zagranicznej (DGAP). Jednakże - w opinii niemieckiego eksperta – „dziwne jest, że dopiero teraz reaguje się tak gwałtownie” na wydarzenia w Turcji.

Günter Seufert z Fundacji Nauka i Polityka (SWP), potwierdza, że mamy do czynienia z nową fazą stosunków Berlina z Ankarą. – Ciekawe w tej debacie jest, że obecnie Turcję krytykują wszystkie ugrupowania polityczne i tym samym krytyka ta nabrała większej mocy - wyjaśnia. 

Deutschland Bundesaußenminister Gabriel bricht Urlaub ab (picture-alliance/dpa/B. von Jutrczenka)

Szef niemieckiego MSZ Sigmar Gabriel przerwał urlop z powodu napięć w relacjach berlina z Ankarą

Ostatnio jeszcze też prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier dość dobitnie wyraził swoje niezadowolenie z rozwoju wydarzeń w Turcji. Powiedział, że „poczucie własnej godności“ nakazuje „wysyłanie mocnych sygnałów“ Turcji, aby zaprzestała działań godzących w prawa człowieka oraz stosowania niedemokratycznych metod”.

Wcześniej szef niemieckiego MSZ Sigmar Gabriel (SPD) zapowiedział „zmianę niemieckiej polityki wobec Turcji". Zmiany te obejmują też zaostrzone zalecenia niemieckiego MSZ dla obywateli udających się do tego kraju.

Mocna retoryka…

Ponadto wiadomo, że wkrótce mogą skończyć się gwarancje publiczne zabezpieczające transakcje niemieckich przedsiębiorstw w Turcji. Wstrzymane mogą być też kredyty inwestycyjne i pomoc gospodarcza, aby wywrzeć presję na Ankarę.

Sevim Dagdelen Abgeordnete Die Linke (imago)

Posłanka niemieckiej lewicy (Die Linke) Sevim Dagdelen

Posłanka niemieckiej lewicy (Die Linke) Sevim Dagdelen, rzeczniczka klubu parlamentarnego Lewicy ds. stosunków międzynarodowych uważa, że należy jeszcze bardziej zaostrzyć postępowanie wobec Turcji. 

 - Samo teatralne grzmienie nie zrobi wrażenia na tureckich despotach i porywaczach – zaznacza i domaga się aktywnych działań aż po przerwanie negocjacji akcesyjnych z UE.

Ekspert SWP Seufert jest zdania, że już same groźby pod adresem Turcji mogłyby odnieść skutek. – Zaostrzenie zaleceń wyjazdowych MSZ dla niemieckich obywateli nie jest tak naprawdę prawdziwym ostrzeżeniem, ale wpływa na ich zachowania, na przykład planowanie urlopu. Także spodziewany brak gwarancji i kredytów może osłabić chęć przedsiębiorców do inwestowania w Turcji.

Za pierwszą oznakę ustępstw tureckiego rządu można uznać wycofanie się z przekazania Interpolowi listy 700 niemieckich firm, którym Ankara zarzuca wspieranie organizacji terrorystycznych.

Mały gest – ale w końcu gest. Seufert uważa, że pozytywny oddźwięk miałby też gest Ankary w procesie dziennikarzy gazety „Cumhuriyet”.

– Gdyby ich wypuszczono na wolność, wtedy byłoby jasne, że Turcja nie chce bardziej zaogniać tej sprawy. To mały gest – a jednak – uważa Seufert.

…lub rezygnacja

– A teraz koniec pieśni i najwyższy czas, aby niemiecki rząd jasno mówił, co myśli – podkreśla Özcan Mutlu, poseł Zielonych w Bundestagu. Mutlu narzeka, że na krytykę z Niemiec trzeba było  długo czekać. – Myślę, że może jest nawet za późno – mówi.

Irytuje go przede wszystkim, że kanclerz Angela Merkel w ciągu 18 miesięcy aż pięć razy była w Turcji i nie podniosła kwestii naruszania praw człowieka i wolności wypowiedzi, ani też nie spotkała się z przedstawicielami opozycji. – Ankara zinterpretowała to jako objaw słabości! – tłumaczy Mutlu.

Ekspert DGAP Brakel mówi, że właściwie już stracił nadzieję na przełom. – Turecki rząd posunął się w swoich działaniach za daleko, żeby dokonać ostrego zwrotu. Ekspert mówi o zaprzepaszczonej szansie. Już od pewnego czasu można zaobserwować, że największy atut Turcji w sporze z europejskimi sąsiadami stracił na sile oddziaływania. Chodzi o groźby Ankary pod adresem Berlina i UE anulowania porozumienia ws. zahamowania fali migracyjnej do UE.

Tymczasem jest mało prawdopodobne, że taka fala napłynie do Unii. Więc Bruksela i Berlin mogłyby – w opinii Kristiana Brakla – reagować z większym przekonaniem, że to „Ankara nas potrzebuje, a nie my Ankary”.

Heiner Kiesel/Barbara Cöllen