Niemieckie MSW: zidentyfikowano odciski palców zamachowca z Berlina | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemieckie MSW: zidentyfikowano odciski palców zamachowca z Berlina

Szef niemieckiego MSW Thomas de Maiziere potwierdził, że na kierownicy i drzwiach ciężarówki, która wjechała w tłum, znaleziono odciski palców Tunezyjczyka Anisa Amriego.

Deutschland Neun Tote und viele Verletzte auf Berliner Weihnachtsmarkt (picture-alliance/dpa/M. Kappeler)

Berliński jarmark świąteczny - miejsce zamachu

24–letni Amri poszukiwany jest listem gończym w całej Europie. Według tygodnika "Der Spiegel" Tunezyjczyk już kilka miesięcy wcześniej oferował się jako zamachowiec-samobójca. Wynikało to z podsłuchanych przez służby specjalne rozmów telefonicznych. Jednak sformułowania były tak zawoalowane, że nie wystarczyły do aresztowania podejrzanego. Amri był jednak inwigilowany przez służby od marca do września 2016. Od grudnia jego ślad urwał się.

Według "Spiegla" Tunezyjczyk szukał także informacji, w jaki sposób może zaopatrzyć się w broń.

Fahndungsfoto Anis Amri (picture-alliance/dpa/Bundeskriminalamt)

Anis Amri poszukiwany jest w całej Europie

Brat: jeśli to on, odżegnamy się

Jak podaje "Der Spiegel", Amri przyjechał do Niemiec w 2015 roku z Włoch, podając się za prześladowanego politycznie Egipcjanina. Wcześniej, we Włoszech, odsiedział cztery lata w więzieniu. Ponieważ nie potrafił podać żadnych szczegółów związanych z sytuacją polityczną w Egipcie, jego wniosek o azyl został w ciągu kilku tygodni odrzucony jako "zdecydowanie nieuzasadniony". Już wtedy wiadomo było, że posługuje się różnymi nazwiskami.

Jego brat wezwał go do ujawnienia się. – Proszę cię, zgłoś się na policję – powiedział Abdelkader Amri agencji informacyjnej AP. Według niego, rodzina jest wstrząśnięta informacjami na temat zamachu. – Jeśli okaże się, że był jego sprawcą, odżegnamy się od niego – powiedział brat podejrzanego.

Inny brat domniemanego zamachowca, Walid Amri, powiedział, że Anis nie miał żadnych kontaktów z terroryzmem. Dodał, że utrzymywał z bratem łączność przez Facebook i telefon. Ostatni raz rozmawiali 10 dni temu. – Zapowiedział, że w styczniu przyjedzie do Tunezji i że w ramach pewnego projektu kupił sobie samochód – powiedział Walid Amri agencji informacyjnej Reuters.

Niemieckie władze są jednak przekonane, że to Anis Amri kierował polską ciężarówką, kiedy w poniedziałek (19.12.16) wieczorem świadomie wjechał w tłum na jarmarku świątecznym w centrum Berlina. W wyniku zamachu zginęło łącznie 12 osób, w tym Łukasz U., polski kierowca uprowadzonej ciężarówki. 50 osób zostało rannych, w tym wiele ciężko.

Plac Łukasza U.?

Amri miał posługiwać się łącznie ośmioma dowodami tożsamości. Także dokument znaleziony w kabinie ciężarówki wystawiony był na inne nazwisko. Według eksperta ds. terroryzmu Holgera Schmidta mogła to być świadoma decyzja. – Także inni islamscy terroryści pozostawiali na miejscu zbrodni swoje dokumenty – zaznaczył Schmidt w wywiadzie dla portalu tagesschau.de – Jeśli zamachowcy liczą się z tym, że zginą, może im chodzić o to, by opinia publiczna dowiedziała się, kim byli – wyjaśnił.

Niewykluczone jednak, że Tunezyjczyk zgubił dokumenty w czasie walki z Łukaszem U. Śledczy przypuszczają, że ciężko ranny Polak, walcząc do ostatniej chwili, mógł ocalić wielu ludzi. W Internecie zbierane są podpisy pod apelem do prezydenta Niemiec, by Łukaszowi U. nadać wysokie niemieckie odznaczenie. Ponadto pojawiają się też głosy, by plac, przy którym rozegrała się tragedia, nazwać jego imieniem.


DPA / Bartosz Dudek